W skrócie
- Błysk fotoradaru nie oznacza automatycznego mandatu, ponieważ każde zdjęcie przechodzi szczegółową weryfikację przez CANARD pod kątem jakości i poprawności pomiaru.
- Urządzenia rejestrujące są okresowo testowane, co może skutkować wykonywaniem zdjęć serwisowych, które nie stanowią podstawy do nałożenia jakiejkolwiek kary na kierowcę.
- System odcinkowego pomiaru prędkości kara kierowców dopiero po przekroczeniu średniej prędkości na danym odcinku, uwzględniając przy tym określony bufor błędu pomiarowego.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Widok błysku fotoradaru często wywołuje u kierowców przekonanie, że mandat jest już przesądzony. W rzeczywistości samo wykonanie zdjęcia nie oznacza jeszcze automatycznego ukarania. Każda rejestracja podlega dodatkowej analizie, a część fotografii zostaje odrzucona jeszcze przed wysłaniem wezwania do właściciela pojazdu.
Nie każdy błysk oznacza wykroczenie
Powodów, dla których fotoradar wykonuje zdjęcie, może być kilka. Urządzenia są okresowo sprawdzane i poddawane czynnościom serwisowym. Podczas testów technicznych mogą wykonywać zdjęcia, które nie są podstawą do ukarania kierowcy. Zdarza się także, że system zarejestruje niewielkie przekroczenie prędkości, mieszczące się w przyjętej tolerancji pomiarowej.
W praktyce kierowcy najczęściej otrzymują mandaty za przekroczenia większe niż kilka kilometrów na godzinę. Wynika to z uwzględniania błędu pomiarowego urządzenia. Nie oznacza to jednak, że każdy fotoradar zaczyna rejestrować dopiero po przekroczeniu limitu o 11 km/h, jak uważa wielu kierowców.

Każde zdjęcie przechodzi weryfikację
Za analizę zarejestrowanego materiału odpowiada CANARD. Specjaliści sprawdzają jakość fotografii, poprawność pomiaru oraz możliwość jednoznacznej identyfikacji pojazdu. Jeżeli tablica rejestracyjna jest nieczytelna, warunki atmosferyczne uniemożliwiają rozpoznanie auta lub wystąpiły problemy techniczne, zdjęcie może zostać odrzucone i nie będzie stanowiło podstawy do dalszego postępowania.
Obecnie system automatycznego nadzoru CANARD obejmuje kilkaset urządzeń rejestrujących, w tym fotoradary oraz systemy kontrolujące przejazd na czerwonym świetle i średnią prędkość na określonych odcinkach dróg. W systemie RedLight działa kilkadziesiąt lokalizacji, a w przygotowaniu jest kolejnych 128 urządzeń: 70 nowych fotoradarów, 43 odcinkowe pomiary prędkości oraz 15 systemów RedLight.
Odcinkowy pomiar prędkości działa inaczej
Na odcinkowym pomiarze prędkości samochód jest rejestrowany przy wjeździe i wyjeździe z kontrolowanego odcinka. Widoczny błysk nie musi jednak oznaczać wykonania zdjęcia skutkującego mandatem.
Dopiero przekroczenie dopuszczalnej średniej prędkości może skutkować nałożeniem kary. Także w tym przypadku stosowany jest określony bufor. Z relacji kierowców oraz informacji przekazywanych przez urzędników wynika, że mandaty trafiają przede wszystkim do osób przekraczających obowiązujący limit o więcej niż 10 km/h.
Kiedy przychodzi mandat?
Jeżeli zdjęcie przejdzie pozytywną weryfikację, właściciel pojazdu otrzymuje korespondencję z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego (GITD). Fotografia zawiera tablicę rejestracyjną pojazdu, datę, godzinę i miejsce zdarzenia, zmierzoną prędkość oraz obowiązujące ograniczenie. Niektóre urządzenia zapisują również dodatkowe informacje, takie jak warunki pogodowe w chwili wykonania pomiaru.
Mandat za wykroczenie ujawnione przez fotoradar może zostać nałożony w terminie 180 dni od dnia ustalenia sprawcy wykroczenia, choć w praktyce korespondencja najczęściej trafia do właściciela pojazdu po dwóch-czterech tygodniach.
W przesyłce znajdują się formularze umożliwiające przyjęcie mandatu, odmowę jego przyjęcia albo wskazanie osoby, która kierowała pojazdem w chwili popełnienia wykroczenia. Nawet jeśli pismo nie zostanie doręczone w ciągu 180 dni, sprawa nadal może trafić do sądu. Co do zasady karalność wykroczenia przedawnia się po dwóch latach, a w przypadku wszczęcia postępowania sądowego termin ten może ulec wydłużeniu.











