Zbadali chemię w nowych autach. BYD wypadł wyraźnie gorzej
Zapach nowego auta dla wielu kierowców jest częścią całego rytuału odbioru samochodu z salonu. Za tym charakterystycznym aromatem stoją substancje uwalniane z plastików, klejów, pianek i tapicerek. ADAC postanowił sprawdzić, czy "zapach nowego auta" jest w rzeczywistości czymś, co wpływa na zdrowie pasażerów.

Spis treści:
- Skąd bierze się chemiczny zapach w nowym aucie?
- Zapach nowości w aucie i badanie ADAC
- Które nowe auto wypadło najsłabiej?
- Czy BYD rzeczywiście truje pasażerów?
Od 6 sierpnia 2027 r. nowe auta będą musiały spełniać limit formaldehydu na poziomie 0,062 mg/m³, a dziś przeciętny kupujący ma bardzo ograniczone możliwości, by samodzielnie ocenić, czy producent już się do tego poziomu zbliża. Dlatego niemiecki automobilklub domaga się też jasnego wskazania, kto ma kontrolować takie normy.
Skąd bierze się chemiczny zapach w nowym aucie?
W kabinie nowego samochodu można wykryć ponad 150 różnych substancji, określanych zbiorczo jako VOC, czyli lotne związki organiczne. Część z nich odpowiada tylko za zapach, ale są też związki bardziej problematyczne, jak formaldehyd, benzen, toluen, etylobenzen, ksyleny czy styren.
Formaldehyd jest tu szczególnie ważny, bo ma ostry, drażniący zapach, może podrażniać oczy i górne drogi oddechowe, a dodatkowo jest klasyfikowany jako substancja rakotwórcza. W praktyce znaczenie mają nie tylko same materiały, lecz także temperatura w kabinie i wiek auta, bo świeże tworzywa parują najmocniej.
Zapach nowości w aucie i badanie ADAC
ADAC przeprowadził badanie wspólnie z Instytutem Fraunhofera IBP. Do laboratorium trafiły cztery samochody: VW Golf eTSI mający 39 dni, Dacia Spring - 92 dni, BYD Seal 6 DM-i Touring - 116 dni i Hyundai Kona Hybrid - 216 dni. Golfa sprawdzono potem jeszcze raz po 200 dniach.
Auta badano w trzech warunkach: przy 23 stopniach, po mocnym nagrzaniu na postoju oraz po uruchomieniu wentylacji i klimatyzacji. Pomiary wykonano według normy DIN ISO 12219-1, a zapach oceniano w sześciostopniowej skali VDA 270, od "niewyczuwalny" do "nie do zniesienia".
Które nowe auto wypadło najsłabiej?
Pod względem samego zapachu różnice nie były ogromne, ale jednak wyraźne. Co zaskakujące, Dacia Spring uzyskała najlepsze noty: 2,5 przy 23 stopniach i 3,0 po nagrzaniu. Hyundai Kona Hybrid wypadł pośrodku z ocenami 3,0 i 3,5. BYD Seal 6 DM-i Touring dostał 3,5 w obu scenariuszach, a Golf pogorszył się z 3,0 do 4,0 po podgrzaniu kabiny. Co ciekawe, po 200 dniach Golf nie pachniał wyraźnie lepiej, choć stężenia badanych związków spadły.
Jeśli chodzi o konkretne substancje, przy 23 stopniach wszystkie auta zmieściły się poniżej przyszłego limitu formaldehydu 0,062 mg/m³ i poniżej obecnego poziomu odniesienia 0,10 mg/m³. Po nagrzaniu kabiny sytuacja się zmieniła: Golf, Dacia i BYD przekroczyły wartość RW I. W trybie jazdy z aktywną wentylacją wyniki spadały wyraźnie we wszystkich samochodach.
BYD zwrócił uwagę z innego powodu. Jako jedyny przekroczył wartość 0,10 mg/m³ dla ksylenu, a przy TVOC, czyli łącznym wskaźniku lotnych związków organicznych, wypadł najsłabiej. Co ważne, w trybie 23 stopni wszystkie badane auta przekraczały wartość referencyjną 0,95 mg/m³, ale w przypadku BYD-a wynik był najwyższy i po włączeniu wentylacji pozostawał stosunkowo wysoki. Z kolei Golf przekroczył wartość orientacyjną benzenu wynoszącą 4,5 µg/m³.
Czy BYD rzeczywiście truje pasażerów?
W największym skrócie - nie. ADAC napisał wprost, że żaden z czterech badanych samochodów nie stwarzał bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia. To jednak nie znaczy, że temat jest wydumany, bo wysoka temperatura wyraźnie podnosi stężenia, a formaldehyd czy ksyleny mogą drażnić śluzówki, powodować bóle głowy albo zawroty, zwłaszcza u bardziej wrażliwych osób.
Jak więc chronić się przed wpływem chemicznych związków? Po postoju w słońcu warto najpierw przewietrzyć kabinę i uruchomić klimatyzację, bo wymiana powietrza wyraźnie obniża stężenia części związków.










