Nie jest to przypadkowy element ani pozostałość po procesie produkcji. Czarny guzik pełni konkretną funkcję, ale żeby ją zrozumieć, warto najpierw przyjrzeć się temu, jak przez lata zmieniała się konstrukcja samochodowych pasów bezpieczeństwa. Dopiero wraz z pojawieniem się pasów bezwładnościowych taki detal stał się potrzebny.
Nie zawsze pasy wyglądały tak jak dziś
Współczesne pasy bezpieczeństwa są wygodne i praktycznie nie wymagają od kierowcy żadnej obsługi poza ich zapięciem. Tak było jednak dopiero po wprowadzeniu pasów bezwładnościowych. Wcześniej stosowano znacznie prostsze rozwiązania, które wymagały ręcznej regulacji i potrafiły skutecznie zniechęcać do korzystania z nich.
Czym były statyczne pasy bezpieczeństwa?
Starsi kierowcy z pewnością pamiętają je z Maluchów, Dużych Fiatów i wielu innych samochodów produkowanych w czasach PRL. Statyczne pasy bezpieczeństwa mogły skutecznie chronić pasażerów, ale tylko wtedy, gdy zostały prawidłowo wyregulowane.
Ich długość ustawiano ręcznie, dlatego wielu kierowców pozostawiało je zbyt luźne, narzekając na dyskomfort związany z mocnym dociśnięciem do fotela. Takie pasy utrudniały także swobodne pochylenie się, a każda zmiana grubości ubrania oznaczała konieczność ponownej regulacji. Nic dziwnego, że wielu użytkowników po prostu tego nie robiło.
Jeszcze mniejszą motywację mieli pasażerowie. Jeśli ktoś był podwożony tylko kilka kilometrów, rzadko zadawał sobie trud dokładnego dopasowania pasa do swojej sylwetki.
Jak działają bezwładnościowe pasy bezpieczeństwa?
Rozwiązaniem tych problemów okazały się pasy bezwładnościowe, które automatycznie dopasowują się do osoby siedzącej w fotelu. Po zapięciu mechanizm zwijający usuwa nadmiar taśmy, dzięki czemu pas pozostaje odpowiednio napięty, ale nie ogranicza ruchów podczas normalnej jazdy.
W momencie gwałtownego szarpnięcia mechanizm natychmiast blokuje rozwijanie pasa. Z czasem producenci zaczęli stosować również pirotechniczne napinacze, które podczas zderzenia błyskawicznie dociągają pas do ciała pasażera. Ogranicza to możliwość przemieszczenia się i zmniejsza ryzyko odniesienia obrażeń.
Do czego służy guzik na pasie bezpieczeństwa?
Niewielki czarny guzik nie jest elementem odpowiedzialnym za działanie mechanizmu pasa ani nie wpływa na poziom ochrony podczas wypadku. Jego zadanie jest znacznie prostsze - zwiększa wygodę codziennego korzystania z pasów.
Klamra pasa może swobodnie przesuwać się po taśmie. Gdyby nie plastikowy ogranicznik, po odpięciu zsuwałaby się w okolice dolnego mocowania, przez co za każdym razem trzeba byłoby jej szukać przy fotelu lub podłodze.
To właśnie czarny guzik zatrzymuje klamrę na odpowiedniej wysokości. Dzięki temu po wejściu do samochodu wystarczy sięgnąć ręką w dobrze znane miejsce, wyciągnąć pas i zapiąć go bez konieczności schylania się czy wyciągania klamry spod fotela.
Jaki mandat grozi za jazdę bez zapiętych pasów?
Jazda bez zapiętych pasów bezpieczeństwa zwiększa ryzyko odniesienia poważnych obrażeń podczas wypadku, ale może mieć również konsekwencje finansowe. Kierowca, który nie korzysta z pasów, naraża się na mandat w wysokości 100 zł i 2 punkty karne.
Taką samą karę - 100 zł - otrzyma również pasażer jadący bez zapiętych pasów. Na tym jednak odpowiedzialność kierowcy się nie kończy. Jeśli dopuści do jazdy z niezapiętym pasażerem, otrzyma dodatkowo mandat w wysokości 100 zł oraz 4 punkty karne za niedopełnienie obowiązku dopilnowania, by podróżni korzystali z pasów bezpieczeństwa.
Twierdzenie, że pasażer nie chciał zapiąć pasa, zwykle nie przekona policjantów. Przepisy jasno wskazują, że to kierowca odpowiada za bezpieczeństwo osób przewożonych samochodem i nie powinien rozpoczynać jazdy, dopóki wszyscy nie zapną pasów.









