Prosty sposób na korki. Polscy kierowcy robią jednak wręcz przeciwnie
Jazda - czy też raczej przesuwanie się - w korku do przyjemnych nie należy. Na pewnych ulicach o pewnych porach korków rozładować się nie da, ale są sposoby na to, by poruszać się płynniej i skracać jego długość. Tymczasem polscy kierowcy robią dokładnie odwrotnie - ze stratą dla siebie i innych.

W skrócie
- Jazda w korku jest uciążliwa, ale istnieją sposoby na poprawę płynności ruchu i skrócenie jego długości, które nie są powszechnie stosowane przez kierowców.
- Bliskie ustawianie się aut w korku i natychmiastowe ruszanie prowadzi do fali zatrzymań i przedłuża zatory, natomiast zachowanie odstępu 3-5 metrów pozwala poruszać się płynniej i zmniejsza zużycie podzespołów auta.
- Gwałtowne ruszanie oraz blokowanie skrzyżowań bez pewności zjazdu psują płynność jazdy, a za takie wykroczenie jak blokowanie skrzyżowania grozi mandat i punkty karne.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Często jadąc w korku widzę, jak kierowcy wykorzystują najmniejszą lukę, by podjechać do przodu, a do tego ustawiają się bardzo blisko poprzedzającego pojazdu. Z czego wynika takie zachowanie? Pewnie z psychologii ("podjeżdżam o metr, ale jadę"), a także z obawy, że kto się przed nas "wciśnie". Efekt jest jednak taki, że wszyscy jadą zderzak w zderzak, a fala zatrzymań rozchodzi się wstecz przez całą kolumnę. I choć z przodu ruch często się już poprawia, kilkaset metrów dalej kierowcą nadal stoją w miejscu.
Badania nad dynamiką ruchu drogowego pokazują, że wystarczy kilku kierowców stosujących krótkie dystanse w newralgicznych miejscach korka, żeby zablokować ruch dla wielu pojazdów za nimi. Paradoksalnie - zostawienie większego buforu przed sobą przyspiesza jazdę całej kolumny, nie tylko tego jednego samochodu.
Jak duży odstęp w korku faktycznie działa
Chodzi o 3-5 metrów w typowym miejskim zatorze - a mówiąc bardziej obrazowo najlepiej widzieć wyraźnie koła samochodu przed sobą. Przy takiej odległości kierowca ma czas na spokojną reakcję, zamiast natychmiastowego hamowania przy każdym ruchu pojazdu z przodu. Jazda staje się w ten sposób płynniejsza, bo zamiast ruszać i stawać co kilka sekund, można toczyć się bardzo wolno, "upłynniając" w ten sposób
Ta płynność ma wymierny skutek dla samego auta. Sprzęgło w samochodach z manualną skrzynią biegów jest jednym z pierwszych elementów, które zużywają się w autach regularnie stojących w korkach - ciągła jazda na półsprzęgle dużo szybciej zużywa tarczę sprzęgła. Przy większym odstępie i spokojniejszym toczeniu się liczba operacji sprzęgłem na kilometr wyraźnie spada. Podobnie jest z hamulcami - mniej gwałtownych zatrzymań to dłuższa żywotność klocków i tarcz.
Jazda w korku
Dwie rzeczy psują płynność jazdy w korku bardziej niż cokolwiek innego. Pierwsza to gwałtowne ruszanie za każdym razem, gdy pojawia się luka - w ten sposób nie tylko nie sprawiamy, że jazda jest płynniejsza, ale też mocniej zużywamy podzespoły, a także pozostawiamy sobie gorszy widok na to, co przed nami (węższe pole widzenia, zwłaszcza za większymi pojazdami).
Drugi błąd to nagminne w Polsce blokowanie skrzyżowań: wjechanie na skrzyżowanie bez pewności, że da się z niego zjechać. Właśnie takie zachowanie powoduje frustrację, chaos i wydłuża korek. Warto też pamiętać, że za wjazd na skrzyżowanie bez pewności, że z niego zjedziemy, można dostać mandat w wysokości 300 zł oraz cztery punkty karne. W polskich realiach kary za takie zachowanie są jednak sporadyczne. Ale to już temat na zupełnie inną historię.









