Pół miliona kary za rozbiórkę auta w garażu. Takie są przepisy
Wielu kierowców zakłada, że skoro samochód jest ich własnością, mogą zrobić z nim wszystko - również rozebrać go na części i sprzedać w kawałkach w internecie. Polskie przepisy są jednak w tej sprawie jednoznaczne. Samodzielny demontaż samochodu przeznaczonego do kasacji może zostać uznany za naruszenie prawa i skończyć się bardzo wysoką karą.

Samochód po poważnej awarii albo kolizji często przestaje mieć większą wartość rynkową. W takiej sytuacji wielu właścicieli wpada na pomysł, by rozebrać pojazd i sprzedać jego elementy osobno - lampy, drzwi, felgi czy części wnętrza. Internetowe serwisy ogłoszeniowe pełne są takich ofert.
Problem polega na tym, że w polskim prawie takie działanie może zostać uznane za nielegalne, na co zwrócił uwagę serwis Bezprawnik.pl. Przepisy jasno określają, co należy zrobić z samochodem, który nie nadaje się do użytkowania lub sprzedania w całości.
Czy właściciel może sam rozebrać samochód na części?
Kluczowe znaczenie ma ustawa o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji. Wprowadza ona zasadę, zgodnie z którą demontaż takich pojazdów może być prowadzony wyłącznie w wyspecjalizowanych stacjach demontażu.
Oznacza to, że prywatna osoba nie ma prawa samodzielnie rozebrać samochodu, którym nie zamierza już jeździć i sprzedawać jego części na własną rękę. Ustawa wprost wskazuje, że demontaż pojazdów wycofanych z eksploatacji może być prowadzony tylko przez wskazanych przedsiębiorców.
Przepisy mają zapobiegać sytuacjom, w których niebezpieczne odpady powstające podczas rozbiórki samochodów trafiają do środowiska lub są zagospodarowane w niekontrolowany sposób.
Co właściciel musi zrobić ze starym, zużytym samochodem?
Właściciel pojazdu, który przestaje nadawać się do dalszej eksploatacji, ma w praktyce jeden podstawowy obowiązek. Musi przekazać samochód do legalnej stacji demontażu albo do punktu zbierania pojazdów współpracującego z taką stacją.
To jedyna opcja przewidziana w art. 18 ustawy o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji.
Właściciel pojazdu wycofanego z eksploatacji przekazuje go wyłącznie do przedsiębiorcy prowadzącego stację demontażu lub przedsiębiorcy prowadzącego punkt zbierania pojazdów.
Dopiero tam samochód jest rozbierany w kontrolowanych warunkach. Najpierw usuwa się płyny eksploatacyjne i elementy niebezpieczne, a dopiero później demontuje części nadające się do ponownego użycia lub recyklingu.
Po przyjęciu pojazdu właściciel otrzymuje zaświadczenie o demontażu, które jest podstawą do wyrejestrowania samochodu.
Niekompletny samochód może oznaczać dodatkowe opłaty
Nie oznacza to oczywiście, że właściciel nie może zabrać z auta rzeczy osobistych czy elementów wyposażenia. Problem zaczyna się wtedy, gdy samochód trafia do stacji demontażu już częściowo rozebrany.
Jeżeli pojazd jest niekompletny i brakuje w nim istotnych elementów, przedsiębiorca prowadzący stację demontażu może pobrać opłatę. Ustawa przewiduje, że nie może ona przekraczać 10 zł za każdy kilogram brakującej masy pojazdu i jest pobierana, jeśli przekazany wrak waży mniej niż 90 proc. masy własnej widniejącej w dowodzie rejestracyjnym.
W praktyce oznacza to, że rozbieranie samochodu przed oddaniem go do stacji demontażu może być po prostu nieopłacalne.
Jakie kary grożą za nielegalny demontaż auta?
Najpoważniejsze konsekwencje grożą osobom, które zajmują się nielegalnym demontażem pojazdów w sposób zorganizowany lub prowadzą taką działalność bez wymaganych zezwoleń. W takich sytuacjach w grę wchodzą przepisy dotyczące nielegalnego gospodarowania odpadami oraz sankcje finansowe wynikające z przepisów środowiskowych. W zależności od kwalifikacji prawnej sprawy kary mogą sięgać setek tysięcy złotych. Art. 48 ostrzega, że:
Kto wbrew przepisowi art. 18 nie przekazuje pojazdu wycofanego z eksploatacji do przedsiębiorcy prowadzącego stację demontażu lub przedsiębiorcy prowadzącego punkt zbierania pojazdów, podlega karze grzywny.
Rozdział o karach finansowych znajduje się też na końcu ustawy o recyklingu pojazdów i jest całkiem precyzyjny.
1. Kto poza stacją demontażu dokonuje: 1) usunięcia z pojazdów wycofanych z eksploatacji elementów lub substancji niebezpiecznych, w tym płynów, 2) wymontowania z pojazdów wycofanych z eksploatacji przedmiotów wyposażenia lub części nadających się do ponownego użycia, 3) wymontowania z pojazdów wycofanych z eksploatacji elementów nadających się do odzysku lub recyklingu – podlega karze pieniężnej od 15 000 do 500 000 zł.
Dlaczego właściciel samochodu nie może sam rozmontować go na części i sprzedać?
Powód jest prosty - samochód to nie tylko metal i części mechaniczne. W jego konstrukcji znajdują się również substancje uznawane za niebezpieczne, takie jak oleje, płyny eksploatacyjne czy elementy zawierające metale ciężkie.
Nieprawidłowy demontaż może doprowadzić do skażenia gleby i wód gruntowych. Dlatego przepisy wymagają, aby rozbiórka pojazdów odbywała się wyłącznie w specjalnych zakładach, które spełniają określone wymogi środowiskowe i prowadzą ewidencję odpadów.
Co więcej, przepisy regulują, że niektóre elementy nie mogą trafić z powrotem na rynek, nawet jeśli nie są zużyte. Wymienia je rozporządzenie z 28 września 2005 r. dotyczące minimalnych wymagań dla stacji demontażu pojazdów. Zakazują one ponownego użycia wybranych części, m.in. elementów układów hamulcowych, systemów ABS/ASR, zaworów EGR, instalacji LPG czy katalizatorów. Tu do głosu dochodzą kwestie bezpieczeństwa - zużyta część może stanowić zagrożenie dla uczestników ruchu drogowego.
Internetowe ogłoszenia z częściami pochodzącymi z "rozebranych" samochodów pokazują, że wielu kierowców nie zdaje sobie sprawy z tych przepisów. Tymczasem w świetle prawa samochód przeznaczony do kasacji nie jest już zwykłym towarem, lecz odpadem. A z odpadami - zwłaszcza takimi jak zużyte auto - nie można robić wszystkiego, nawet jeśli formalnie są naszą własnością.








