Parkują pod Lidlem i dostają mandaty. Kierowcy nie znają ważnej zasady
Parkomaty na parkingach pod sklepami takimi jak Lidl czy Biedronka należą do prywatnych operatorów, a nie miasta, więc wystawiane przez nich wezwania nie są mandatami w rozumieniu prawa. Mimo to wielu kierowców płaci bez zastanowienia, bo sformułowania w pismach celowo sugerują nieuchronną egzekucję komorniczą. UOKiK postanowił przyjrzeć się temu bliżej.

Spis treści:
- Mandat za parkowanie pod Lidlem. To nie mandat, tylko wezwanie
- Jak odwołać się od wezwania do zapłaty za parking?
- Czy operator parkingu może skierować sprawę do sądu?
- Mandat za parkowanie pod Lidlem. Zwrot pieniędzy dla kierowców
Mandat za parkowanie pod Lidlem. To nie mandat, tylko wezwanie
Kluczowa rzecz, o której wielu kierowców nie wie - kartka za wycieraczką z prywatnego parkingu nie jest mandatem karnym. Mandaty mogą wystawiać wyłącznie policja i straż miejska. To, co otrzymujemy od operatora parkingu, to wezwanie do zapłaty wynikające z umowy cywilnoprawnej, którą teoretycznie zawieramy, wjeżdżając na teren parkingu i akceptując jego regulamin.
Aby taka umowa była wiążąca, regulamin musi być jasno zakomunikowany przed wjazdem - tablice informacyjne powinny być widoczne, czytelne i jednoznacznie określać zasady korzystania z miejsc parkingowych, w tym wysokość opłat i konsekwencje ich nieuiszczenia. Jeśli regulamin był nieczytelny, zasłonięty lub umieszczony w miejscu, gdzie kierowca nie miał realnej możliwości się z nim zapoznać, kierowca nie stoi na straconej pozycji, zwłaszcza w sądzie.
Jak odwołać się od wezwania do zapłaty za parking?
Wezwania z prywatnego parkingu nie należy ignorować, ale nie trzeba też płacić go natychmiast i bez zastanowienia. Pierwszym krokiem powinna być reklamacja złożona do operatora wraz z dowodami potwierdzającymi nasze stanowisko - paragonem z zakupów dokonanych w obiekcie, zdjęciem biletu parkingowego, nagraniem z kamery samochodowej lub jakimkolwiek innym potwierdzeniem, że parking został opłacony.
Operator ma 30 dni na udzielenie odpowiedzi na reklamację. Jeśli ją odrzuci lub przekroczy termin, sprawę można skierować do UOKiK, miejskiego lub powiatowego rzecznika konsumentów, a w ostateczności do sądu.
Warto wiedzieć, że w odróżnieniu od miejskich stref płatnego parkowania, operator prywatnego parkingu nie może automatycznie domagać się zapłaty od właściciela pojazdu. Jak tłumaczy radca prawny Karol Hojda, konieczne jest wskazanie konkretnej osoby, która zaparkowała pojazd w danym miejscu i czasie, bo to z nią zawierana jest dorozumiana umowa najmu miejsca parkingowego i tylko wobec niej operator może dochodzić roszczeń.
To oznacza, że procedura odwoławcza wymaga ostrożności. Składając reklamację, przekazujemy operatorowi dane osobowe, w tym imię, nazwisko i numer PESEL, czyli informacje, bez których trudno mu skutecznie dochodzić zapłaty w sądzie. Prawnicy zwracają uwagę, że jest to paradoks całego systemu - odwołanie się od wezwania wymaga ujawnienia danych, które wzmacniają pozycję operatora w ewentualnym sporze sądowym.
Czy operator parkingu może skierować sprawę do sądu?
Może, ale w praktyce robi to rzadko. Wiele postępowań kończy się na etapie wezwań do zapłaty i pism windykacyjnych, które mają bardziej charakter zastraszania niż zapowiedzi procesu. Jeśli jednak operator zdecyduje się na pozew, musi udowodnić przed sądem, że regulamin był jasno i czytelnie oznaczony, kierowca miał możliwość się z nim zapoznać i świadomie go naruszył. Jeśli bilet został pobrany i opłacony, ale nie był widocznie wyłożony, sądy w wielu przypadkach uznają to za wystarczający dowód, że postój odbył się zgodnie z zasadami. Dopiero prawomocny wyrok z klauzulą wykonalności pozwala operatorowi na egzekucję należności i ewentualny wpis do rejestru dłużników.
Mandat za parkowanie pod Lidlem. Zwrot pieniędzy dla kierowców
Jednym z przypadków ujawnionych przez UOKiK były wezwania do zapłaty wysyłane do kierowców przez jednego z operatorów - firmę WEIP. Szef UOKiK po przeprowadzonym postępowaniu zobowiązał ją do zwrotu wszystkich niesłusznie pobranych opłat. Prawo do odzyskania pieniędzy mają kierowcy, którzy od początku 2020 roku otrzymali wezwanie do zapłaty, mimo że faktycznie posiadali bilet parkingowy z prawidłowo wpisanym numerem rejestracyjnym pojazdu.










