Spis treści:
- Kiedy policja pomoże w sprawie zajętego miejsca parkingowego?
- Co zrobić gdy ktoś parkuje na moim miejscu na osiedlu?
- Czego nie wolno robić gdy ktoś zajmie nasze miejsce?
"Na pytanie, co robić, gdy ktoś zajął nasze miejsce parkingowe w garażu podziemnym, nie ma prostej odpowiedzi" - przyznaje adwokat Maciej Surowiec, specjalista z zakresu prawa karnego oraz rodzinnego.
Problem jest widoczny szczególnie na nowych osiedlach, gdzie liczba miejsc parkingowych często nie wystarcza nawet mieszkańcom, a co dopiero przyjezdnym. Właściciele wykupionych stanowisk z frustracją obserwują, jak ich własność jest regularnie zajmowana przez kierowców, którzy ignorują oznakowanie lub po prostu liczą na bezkarność.
Kiedy policja pomoże w sprawie zajętego miejsca parkingowego?
Jeśli miejsce parkingowe znajduje się na drodze publicznej, w strefie ruchu lub strefie zamieszkania, obowiązują przepisy Prawa o ruchu drogowym. W takich lokalizacjach policja i straż miejska mogą interweniować na podstawie kodeksu wykroczeń - nałożyć mandat, a w określonych przypadkach nawet zlecić odholowanie pojazdu. Odholowanie jest możliwe, gdy auto jest wrakiem, nie zostało zabezpieczone, wyciekają z niego płyny eksploatacyjne lub blokuje inne prawidłowo zaparkowane samochody.
Samo położenie w odpowiedniej strefie nie wystarczy. Konieczne jest właściwe oznakowanie terenu - wyraźna informacja o prywatnym charakterze miejsc parkingowych oraz ostrzeżenie o możliwości odholowania nieuprawnionego pojazdu na koszt właściciela. Tablice informacyjne powinny być umieszczone w widocznych miejscach, najlepiej przy wjazdach na parking. Dopiero spełnienie obu warunków, odpowiednia lokalizacja i właściwe oznakowanie, umożliwia służbom interwencję.
Co zrobić gdy ktoś parkuje na moim miejscu na osiedlu?
Znacznie trudniejsza sytuacja dotyczy parkingów na terenach całkowicie prywatnych, gdzie przepisy ruchu drogowego nie obowiązują. To częsty przypadek podziemnych garaży, parkingów przy budynkach mieszkalnych czy terenów wewnętrznych osiedli poza strefą ruchu. Policja i straż miejska mogą tam interweniować wyłącznie wtedy, gdy sytuacja zagraża życiu lub zdrowiu. Zwykłe zajęcie cudzego miejsca do tej kategorii nie należy.
W sytuacji, gdy teren garażu podziemnego nie jest oznakowany jako droga publiczna, co wyklucza rutynową interwencję służb, dostępność szybkich rozwiązań prawnych jest problematyczna", wyjaśnia adw. Surowiec.
Właściciel miejsca ma w takiej sytuacji do dyspozycji drogę cywilnoprawną. Pierwszym krokiem jest wystąpienie o dane właściciela pojazdu do Centralnej Ewidencji Pojazdów, wykazując uzasadniony interes - na przykład potrzebę usunięcia pojazdu ze swojej własności. Następnie warto spróbować rozwiązać sprawę polubownie, kontaktując się z kierowcą. Jeśli to nie pomoże, pozostaje skierowanie sprawy do sądu o zaprzestanie naruszania prawa własności. Można też domagać się odszkodowania za bezumowne korzystanie z nieruchomości.
Adwokat zwraca uwagę, że "Wszelkie trwałe rozwiązania prawne są niestety skomplikowane i czasochłonne. Jeżeli problem się powtarza, można pomyśleć o umieszczeniu w widocznym miejscu regulaminu, z którego będzie wynikało, że pozostawienie pojazdu na oznaczonym miejscu jest równoznaczne z zawarciem umowy najmu miejsca parkingowego ze stawką określoną w złotych za godzinę", radzi mec. Surowiec. Wówczas procedura obejmuje sporządzenie dokumentacji fotograficznej, wystąpienie do CEPiK o dane właściciela pojazdu i skierowanie do niego żądania zapłaty, a w razie potrzeby - wejście na drogę sądową. Trzeba się jednak liczyć z konsekwencjami logistycznymi, kosztowymi i czasowymi. Problem rośnie, gdy właściciel odmówi wskazania, kto kierował pojazdem, twierdząc, że to nie on zawarł "dorozumianą" umowę najmu" - zastrzega adw. Maciej Surowiec.
Sytuacja zmienia się, gdy ten sam kierowca systematycznie zajmuje cudze miejsce. Wówczas właściciel może skuteczniej dochodzić swoich praw, wykazując ciągłość naruszenia. Sądy coraz częściej przychylnie patrzą na takie sprawy.
Przepisy dopuszczają też tak zwaną dozwoloną samopomoc, polegającą na niezwłocznym przestawieniu pojazdu w inne miejsce - pod warunkiem, że nie zostanie on uszkodzony. W praktyce nie jest to jednak proste ani bezpieczne - wystarczy drobna rysa czy wgniecenie, by to przestawiający odpowiadał za szkodę.
Czego nie wolno robić gdy ktoś zajmie nasze miejsce?
Rysowanie lakieru, wykręcanie wentyli, przyklejanie trudnych do usunięcia naklejek czy blokowanie auta intruza własnym pojazdem - wszystko to może oznaczać kłopoty z prawem. - Niezależnie od stopnia irytacji, nie wolno nam pojazdu uszkodzić, tym bardziej zniszczyć. Samosąd to najkrótsza droga do własnych problemów karnych - przestrzega mec. Surowiec.
Zgodnie z artykułem 288 Kodeksu karnego za niszczenie cudzej rzeczy grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Jeśli wartość szkody nie przekroczy 500 złotych, sprawa może być potraktowana jako wykroczenie, ale nadal grozi za to grzywna lub kara ograniczenia wolności.
Pozostawianie karteczek z groźbami pod wycieraczkami też nie jest dobrym pomysłem. Jeśli treść będzie wystarczająco agresywna, kierowca zajmujący nasze miejsce może zgłosić groźby karalne.
Najrozsądniejszym działaniem jest dokumentowanie każdego przypadku - zdjęcia z datą i godziną, ewentualnie nagrania z monitoringu. Jeśli problem się powtarza, taka dokumentacja będzie niezbędna zarówno w kontakcie z zarządcą nieruchomości, jak i w ewentualnym postępowaniu sądowym.
Jakie jest zatem najskuteczniejsze rozwiązanie? "Najbardziej racjonalne i najskuteczniejsze wydaje się ustalenie z zarządem wspólnoty instalacji blokad. Fizyczne zabezpieczenie miejsca to jedyny sposób na skuteczną ochronę przed nieautoryzowanym zajęciem przez osoby trzecie" - podsumowuje adwokat Maciej Surowiec.











