Zapytałem mechaników o check engine. Wskazali na dwa grzechy kierowców
Żółta lampka z napisem "check engine to jedna z najczęściej pojawiających się kontrolek na tablicy przyrządów. Co prawda nie zawsze jest powodem do paniki, ale jej ignorowanie może skończyć się rachunkiem liczonym w tysiącach złotych. Zapytałem mechaników, o błędy kierowców związane z "check engine". Oto, co usłyszałem.

Spis treści:
- Co oznacza kontrolka check engine?
- Migająca kontrolka check engine. Czy można z nią jeździć?
- Co najczęściej powoduje zapalenie check engine?
- Diagnostyka check engine - ile kosztuje i jak długo trwa?
Nowoczesny samochód to przede wszystkim sieć czujników, które bez przerwy monitorują pracę silnika, układu wydechowego, skrzyni biegów i kilkudziesięciu innych podzespołów. Dane z każdego z nich trafiają do komputera, który porównuje je z parametrami zapisanymi w pamięci jednostki sterującej. Jeśli któryś z odczytów odbiega od normy lub czujnik przestaje działać prawidłowo, komputer zapala kontrolkę silnika.
Co oznacza kontrolka check engine?
Tyle teorii. W praktyce za zapaleniem się check engine może stać zarówno poluzowany korek wlewu paliwa, jak i poważne uszkodzenie katalizatora czy zbliżająca się awaria turbosprężarki. Skala potencjalnych problemów jest na tyle szeroka, że bez podpięcia do czytnika diagnostycznego można jedynie zgadywać.
Dawid Uszaruk z serwisu AUTOpoMOC Przed Zakupem przyznaje, że codziennie ma do czynienia z całym wachlarzem przyczyn. "Klienci często bagatelizują problem, bo wujek, sąsiad albo poprzedni mechanik powiedzieli im, że z tym da się jeździć. Tymczasem auto samo informuje, że coś się dzieje - i nawet jeśli nie jest to awaria, która unieruchomi pojazd dziś, to za miesiąc czy dwa może się to zmienić" - mówi.
Migająca kontrolka check engine. Czy można z nią jeździć?
Pierwsza rzecz, na którą warto zwrócić uwagę, to sposób, w jaki kontrolka się zachowuje. Jesli po prostu świeci, w większości przypadków da się dojechać do warsztatu. Gorzej, gdy zaczyna migać - wtedy najlepiej zatrzymać na poboczu i wezwać pomoc.
Migająca kontrolka silnika zwykle oznacza, że dochodzi do wypadania zapłonów, czyli sytuacji, w której paliwo nie spala się w komorze, a niespalona mieszanka trafia bezpośrednio do układu wydechowego. Efekt? W ciągu kilku, kilkunastu kilometrów można doprowadzić do zniszczenia katalizatora.
Co najczęściej powoduje zapalenie check engine?
Lista możliwych przyczyn jest długa i obejmuje zarówno banalne usterki, jak i poważne awarie. Wśród tych pierwszych królują problemy z czujnikami - sondą lambda, przepływomierzem powietrza, czujnikiem położenia przepustnicy czy ciśnienia w kolektorze ssącym. Brudny lub uszkodzony czujnik wysyła do komputera błędne dane, a ten reaguje zapaleniem kontrolki, choć silnik nadal pracuje względnie poprawnie.
Drugą kategorię stanowią awarie poważniejsze. Zapchany filtr cząstek stałych DPF, który wprowadza auto w tryb awaryjny, uszkodzenia turbosprężarki, nieszczelności w układzie dolotowym czy problemy z układem zapłonowym. W diagnostyce często pojawia się kod P0171, oznaczający zbyt ubogą mieszankę, czyli sytuację, w której silnik dostaje za dużo powietrza w stosunku do dawki paliwa. Długotrwała jazda z taką usterką prowadzi do przegrzewania jednostki napędowej i uszkodzenia katalizatora.
Marcin Protas z serwisu Autovena w Pruszkowie ostrzega, że nawet pozornie niegroźna usterka potrafi pociągnąć za sobą kolejne. "Kontrolka informuje, że coś w układzie odbiega od normy. Jeśli zawodzi tani czujnik czy uszczelka, w warsztacie załatwimy to w pół godziny. Jeśli ten sam problem ignorujemy przez kilka miesięcy, może to doprowadzić do uszkodzenia turbosprężarki, filtra DPF albo katalizatora - i wtedy mówimy już o kosztach rzędu kilku tysięcy złotych" - przyznaje.
Diagnostyka check engine - ile kosztuje i jak długo trwa?
Pierwszym krokiem powinno być sprawdzenie kilku podstawowych rzeczy - czy korek wlewu paliwa został dobrze dokręcony i czy poziom oleju i płynu chłodzącego mieści się w normie. Jeśli wszystko wygląda w porządku, można ostrożnie dojechać do warsztatu, w którym mechanik podłączy auto do czytnika OBD-II i odczyta zapisane kody błędów.
Sam odczyt to wydatek 50-150 zł, choć w wielu warsztatach jest darmowy, jeśli klient zdecyduje się na naprawę. Diagnostyka rozszerzona, obejmująca parametry rzeczywiste, ciśnienia, napięcia czy czasy wtrysku, kosztuje już 150-300 zł. Czasem rozwiązaniem okazuje się drobny zabieg - wymiana czujnika za 100-200 zł albo wyczyszczenie przepływomierza za podobną kwotę.










