Latem Ziemia jest odchylona w kierunku słońca, zimą w przeciwnym, natomiast w okolicach jesiennej równonocy słońce wschodzi i zachodzi niemal dokładnie wzdłuż osi wschód-zachód. To oznacza, że kierowca jadący drogą o świcie lub przed zmrokiem mają tarczę słońca ustawioną wprost na wysokości oczu. A do tego żadnych naturalnych osłon na niebie. Jak pokazują statystyki i badania, taka kombinacja jest wyjątkowo niebezpieczna.
Kiedy jazda jesienią jest najbardziej niebezpieczna?
Dane amerykańskiej organizacji National Highway Traffic Safety Administration pokazują, że 38,9 proc. wszystkich kolizji związanych z oślepieniem słońcem wydarzyło się między szóstą a dziewiątą rano i między siedemnastą a dwudziestą, czyli w godzinach szczytu. Najbardziej ryzykowne jest przy tym pierwsze 10-15 minut po wschodzie, ponieważ słońce jest wtedy najniżej, a ludzkie oczy nie nadążają jeszcze z tak szybkim przystosowaniem się do gwałtownie rosnącego natężenia światła.
Istotnym problemem jest także stan samej szyby, na której pozostają przecież smugi od wycieraczek (których też używamy częściej), plamy po owadach i kurz. Tego rodzaju zanieczyszczenia, często niewidoczne w normalnych warunkach oświetleniowych, przy słońcu świecącym wprost w szybę powodują, że kierowca ma dodatkowe trudności z dostrzeżeniem tego, co przed nim. Właśnie dlatego jesienią szyba powinna być czysta nie tylko z zewnątrz, ale też od wewnątrz.
Jak radzić sobie ze świecącym słońcem na drodze?
Może zabrzmi to banalnie, ale jeśli wyjazd do celu można opóźnić o kilkanaście minut, warto to zrobić - pierwsze minuty po wschodzie słońca, gdy jest ono nisko i nawet osłona przeciwsłoneczna nie zakrywa jego tarczy, są najmniej przyjazne kierowcom. Gdy to niemożliwe, warto mieć w schowku okulary z polaryzacją ograniczającą efekt olśnienia skuteczniej niż zwykłe ciemne szkła. Dlaczego? Ponieważ filtrują poziome fale świetlne tworzące odblaski, przez co kontury innych aut i znaków pozostają czytelniejsze.
Gdy słońce świeci w taki sposób, że mamy trudności z patrzeniem w przód, warto zachować większy odstęp od poprzedzającego pojazdu, co da nam więcej czasu na reakcję. Dobrze też ułatwić sytuację innym kierowcom i włączyć światła mijania (w autach bez świateł dziennych i tak są one obowiązkowe).
Poza rażącym słońcem należy pamiętać o innych, jesiennych pułapkach czyhających na kierowców, do których, z uwagi na letnie miesiące, nie jesteśmy przyzwyczajeni. O czym najczęściej przypominają instruktorzy bezpiecznej jazdy? Głównie o zagrożeniach związanych z opadami i tym, że jesienne deszcze zostawiają na asfalcie cienką warstwę wody wymieszanej z zanieczyszczeniami, która nie tylko zmniejsza przyczepność, ale też odbija słońce jak lustro. Na prostych odcinkach dróg oraz na mostach i wiaduktach, gdzie nawierzchnia wolniej oddaje wilgoć, ten efekt utrzymuje się jeszcze długo po ustaniu opadów











