Wymiana opon na letnie. Te liczby dają do myślenia
Początek marca to moment, w którym wielu kierowców zaczyna rozglądać się za terminem u wulkanizatora. Są jednak i tacy, którzy odkładają wymianę na maj, czerwiec, a niektórzy jeżdżą na oponach zimowych przez cały rok, zwykle, żeby "dojechać" je do końca. To błąd, i do tego kosztowny, bo jazda na oponach zimowych wiosną i latem generuje wyższe koszty.

Spis treści:
- Kiedy wymienić opony na letnie - jaka temperatura jest graniczna?
- Dlaczego jazda na zimówkach latem rujnuje opony i portfel?
- Czy można wymienić tylko jedną oponę na letnią?
Różnica w drodze hamowania między oponami zimowymi a letnimi przy temperaturze powyżej 7 stopni sięga nawet 16 metrów przy hamowaniu z prędkości 100 km/h. To cztery długości samochodu.
Kiedy wymienić opony na letnie - jaka temperatura jest graniczna?
Kluczowym wskaźnikiem nie jest konkretna data, lecz średnia dobowa temperatura. Graniczna wartość to 7 stopni Celsjusza. Poniżej niej mieszanka gumowa opon letnich twardnieje i traci przyczepność, dlatego zimą są bezużyteczne. Powyżej niej mieszanka opon zimowych staje się z kolei zbyt miękka, odkształca się pod obciążeniem i zaczyna się nadmiernie ścierać.
W praktyce oznacza to, że gdy rano termometr wskazuje co najmniej 5 stopni, a po południu temperatura przekracza 10 stopni i taki stan utrzymuje się przez kilka kolejnych dni, można umawiać wizytę u wulkanizatora. Warto przy tym sprawdzić prognozę długoterminową - jeśli zapowiadane są jeszcze nocne przymrozki, lepiej poczekać. W Polsce nie ma przepisów nakazujących jazdę na oponach zimowych w określonym okresie, więc decyzja leży po stronie kierowcy, ale powinna wynikać z warunków na drodze i prognoz dotyczących temperatury i opadów.
Dlaczego jazda na zimówkach latem rujnuje opony i portfel?
Opony zimowe mają bardziej miękką mieszankę gumową, która w mrozie zachowuje elastyczność i przyczepność. Latem ta sama mieszanka staje się zbyt podatna na odkształcenia - pojawia się zjawisko nazywane "pływaniem opony", które oznacza utratę przyczepności przy przyspieszaniu, gorszą sterowność w zakrętach i wyraźnie dłuższą drogę hamowania.
Bieżnik opon zimowych z głębokimi lamelami, zaprojektowany do wgryzania się w śnieg i odprowadzania błota pośniegowego, na suchym i ciepłym asfalcie daje mniejszą powierzchnię styku z jezdnią. Efekt jest taki, że auto gorzej trzyma się drogi - zwłaszcza przy gwałtownym hamowaniu, omijaniu przeszkody czy szybkim pokonywaniu zakrętu.
Do tego dochodzą koszty, o których wielu kierowców nie myśli. Zimówki wiosną i latem na ciepłej nawierzchni ścierają się znacznie szybciej niż letnie, więc zamiast wytrzymać trzy-cztery sezony, mogą wymagać wymiany już po dwóch. Miękka mieszanka generuje wyższy opór toczenia, co przekłada się również na wzrost zużycia paliwa.
Czy można wymienić tylko jedną oponę na letnią?
Polskie przepisy nie zabraniają wymiany pojedynczej opony, ale konieczne jest, aby na jednej osi były zamontowane opony o identycznej konstrukcji i rzeźbie bieżnika. W praktyce oznacza to ten sam model, markę i zbliżoną wysokość bieżnika. Różnica w głębokości bieżnika między oponami na jednej osi nie powinna przekraczać 2-2,5 mm.
Eksperci zalecają wymianę parami lub kompletami. Jeśli wymieniana jest tylko jedna para, opony z wyższym bieżnikiem powinny trafić na tylną oś - zmniejsza to ryzyko nadsterowności, czyli sytuacji, w której tył samochodu traci przyczepność w zakręcie i "wyprzedza" przód.










