Wyłączasz klimatyzację zimą? To najkrótsza droga do drogiej naprawy
Mechanicy zajmujący się na co dzień klimatyzacją od lat powtarzają, że wielu kierowców, przez niewiedzę i chęć pozornej oszczędności, przyczynia się do kosztownej awarii sprężarki klimatyzacji. Włączanie klimatyzacji zimą nie tylko pozwala na ochronę tego elementu, ale też dobrze wpływa na zdrowie pasażerów oraz rozwiązuje wiele irytujących problemów, w tym parowanie szyb.

Spis treści:
- Czy włączać klimatyzację zimą? To sposób na parujące szyby
- Klimatyzacja chroni przed pleśnią i grzybami
- Czy można odgrzybić klimatyzację samemu?
- Co z odgrzybieniem klimatyzacji?
Sercem układu klimatyzacji jest sprężarka napędzana paskiem od silnika, której zadaniem jest tłoczenie czynnika chłodniczego przez cały system - wraz z tym czynnikiem po układzie krąży specjalny olej, który smaruje wszystkie ruchome elementy kompresora, utrzymując je w odpowiedniej kondycji.
Gdy klimatyzacja nie jest używana przez dłuższy czas, olej spływa do najniższych punktów układu i gromadzi się tam, pozostawiając wewnętrzne mechanizmy sprężarki bez jakiejkolwiek ochrony przed tarciem. Pierwsze uruchomienie po długiej przerwie, na przykład dopiero wiosną, gdy temperatury rosną, oznacza więc pracę "na sucho", która pozostawia mikrouszkodzenia na powierzchniach roboczych. Końcowym efektem jest całkowita awaria sprężarki, czyli elementu, który potrafi kosztować kilka tysięcy zł.
Czy włączać klimatyzację zimą? To sposób na parujące szyby
Korzyści z włączania klimatyzacji w chłodniejsze dni wykraczają poza samą troskę o mechanikę układu, bo jest ona niezastąpionym narzędziem w walce z jedną z najbardziej irytujących problemów - zaparowanymi szybami.
Powietrze przepuszczone przez parownik klimatyzacji jest nie tylko schłodzone, ale przede wszystkim osuszone, ponieważ wilgoć skrapla się na zimnych lamelach wymiennika i odpływa na zewnątrz pojazdu - dlatego właśnie klimatyzacja radzi sobie z zaparowaną przednią szybą szybciej niż sam nawiew ogrzewania, nawet ustawiony na maksymalną temperaturę. Wystarczy włączyć przycisk AC, skierować strumień powietrza na szybę.
Klimatyzacja chroni przed pleśnią i grzybami
Parownik klimatyzacji, czyli ten element, na którym skrapla się wilgoć z powietrza, jest ukryty głęboko w desce rozdzielczej i pracuje w warunkach idealnych dla rozwoju grzybów i bakterii.
Gdy układ działa regularnie, wilgoć jest na bieżąco odprowadzana, a przepływające powietrze nie pozwala na pojawienie się niepożądanych mikroorganizmów. Gdy jednak przestaniemy używać klimatyzacji, w układzie może dojść do rozwoju pleśni i grzybów. Wyczujemy je po stęchłym zapachu wydobywającym się z nawiewów, a w przypadku osób z alergiami wdychanie takiego powietrza może prowadzić do problemów zdrowotnych.
Czy można odgrzybić klimatyzację samemu?
Standardowy przegląd obejmuje kontrolę szczelności całego układu, sprawdzenie poziomu i stanu czynnika chłodniczego oraz dezynfekcję parownika, która eliminuje wszelkie mikroorganizmy, jakie zdążyły się tam zagnieździ.
Sam czynnik chłodniczy, nawet w szczelnym układzie, z czasem traci swoje właściwości i wymaga wymiany co dwa do trzech lat. Do tego dochodzi filtr kabinowy, który zatrzymuje kurz, pyłki i zanieczyszczenia, zanim powietrze trafi do parownika - jego wymiana co piętnaście do dwudziestu tysięcy kilometrów (a najlepiej raz w roku) to konieczność.
Co z odgrzybieniem klimatyzacji?
Jak mówi Marcin Choły, właściciel warsztatu Auto Serwis z Wrocławia., "Klimatyzację odgrzybimy skutecznie sami, tylko jeśli robimy to regularnie, przynaj-
mniej raz w roku. Najlepiej użyć dostępnych na rynku preparatów, które rozpyla się w kabinie auta .Odradzam stosowanie aerozoli z pianką i rurką - rurkę kanałem wentylacyjnym wsuwa się w okolice parownika, ale długość kanałów w każdym aucie jest inna i może się zdarzyć, że środek chemiczny zaaplikujemy nie tam, gdzie trzeba".









