Spis treści:
- Dlaczego filtr DPF się zapycha?
- Jak uratować zapchany filtr DPF? Oto najprostsza metoda
- Jak często stosować wypalać filtr DPF?
- Usuwanie DPF to zły pomysł
Filtr cząstek stałych to ceramiczna gąbka w układzie wydechowym, która wyłapuje sadzę ze spalin. Problem w tym, że z czasem się zatyka. Jedynym sposobem na oczyszczenie jest spalenie nagromadzonej sadzy w wysokiej temperaturze - minimum 600 stopni Celsjusza. A taką temperaturę spaliny osiągają tylko podczas dłuższej jazdy z odpowiednią prędkością.
Zasada 20-2500 to najprostszy sposób na wymuszenie regeneracji filtra. Wystarczy raz na tydzień czy dwa wyjechać na trasę i przez 20 minut utrzymywać obroty silnika w okolicach 2000-2500 na minutę. W praktyce oznacza to jazdę z prędkością 90-120 km/h na 5 lub 6 biegu, w zależności od skrzyni i przełożeń.
Powyżej 2000 obrotów diesel pracuje w optymalnym zakresie - spaliny są wystarczająco gorące, żeby rozpocząć proces wypalania sadzy, ale silnik nie jest przeciążony. Dodatkowo przepływ spalin jest na tyle intensywny, że skutecznie wyciąga spaloną sadzę z filtra. 20 minut to minimalny czas potrzebny na rozgrzanie całego układu wydechowego i przeprowadzenie pełnego cyklu regeneracji. Krótsze przejażdżki mogą rozpocząć proces, ale nie dokończą go, co paradoksalnie może pogorszyć sytuację - częściowo spalona sadza utworzy twardsze osady.
Dlaczego filtr DPF się zapycha?
Średni przejazd w mieście to 5-10 kilometrów, silnik ledwo zdąży się rozgrzać. Temperatura spalin oscyluje wokół 200-300 stopni - za mało, żeby spalić sadzę.
Do tego dochodzi styl jazdy - ciągłe zatrzymywanie, ruszanie, niskie obroty. W takich warunkach diesel produkuje więcej sadzy, a jednocześnie nie ma jak się jej pozbyć. Filtr zapycha się w ekspresowym tempie. Kierowcy, którzy używają diesla wyłącznie do dojazdów do pracy po mieście, mogą mieć zapchany DPF już po 30-40 tys. km.
Jak uratować zapchany filtr DPF? Oto najprostsza metoda
Pierwsze objawy są niewielkie. Auto przyspiesza ospale, zużywa więcej paliwa. Kierowcy często zrzucają to na "starzenie się" auta. Potem pojawiają się bardziej konkretne sygnały - charakterystyczny, tłusty dym z wydechu przy mocniejszym dodaniu gazu, zapach spalenizny w kabinie, trudności z rozruchem na ciepło. Gdy zapali się pomarańczowa kontrolka DPF, to ostatni dzwonek. System próbował przeprowadzić regenerację automatycznie, ale mu się nie udało. Teraz mamy dwie opcje - zastosować zasadę 20-2500 natychmiast albo jechać do mechanika na wypalanie DPF za 300-500 zł.
Nie wystarczy wyjechać na obwodnicę i wcisnąć gaz. Proces wymaga przygotowania. Po pierwsze - bak powinien być wypełniony przynajmniej w 1/4. System nie rozpocznie regeneracji, jeśli uzna, że może zabraknąć paliwa. Dodatkowo proces wypalania zwiększa zużycie paliwa nawet o 2-3 litry. Silnik musi być rozgrzany do temperatury roboczej. Najlepiej wyjechać na trasę po kilkunastu minutach jazdy po mieście.
Niektórzy próbują wypalać DPF stojąc na miejscu, trzymając obroty gazem. To błąd - bez obciążenia silnik nie wytworzy odpowiedniej temperatury spalin. Co gorsza, można przegrzać turbosprężarkę, która przy postoju nie jest odpowiednio chłodzona.
Pierwsze 5-10 minut to rozgrzewka. Temperatura spalin powoli rośnie, ale sadza jeszcze się nie pali. Potem komputer włącza tryb aktywnej regeneracji - wtryskuje dodatkowe paliwo, żeby podnieść temperaturę. Można zauważyć wtedy lekki wzrost obrotów na biegu jałowym, wyłączenie systemu start-stop czy głośniejszą pracę wentylatora.
Między 10 a 20 minutą temperatura w filtrze sięga 600-700 stopni, sadza zaczyna się spalać. Z wydechu może lecieć lekki, biały dym - to normalne, to para wodna i produkty spalania sadzy. Po 20-25 minutach proces się kończy. Kontrolka DPF gaśnie (jeśli się świeciła), silnik wraca do normalnego trybu pracy.
Jak często stosować wypalać filtr DPF?
To zależy od stylu jazdy. Jeśli auto służy głównie do jazdy po mieście - raz w tygodniu to minimum. Przy bardzo krótkich trasach (poniżej 5 km) lepiej co 4-5 dni. Kierowcy, którzy regularnie jeżdżą na długie trasy, mogą w ogóle nie musieć się martwić - filtr regeneruje się sam podczas normalnej jazdy.
Ważną inwestycją jest dobry olej silnikowy. Tańsze oleje zostawiają więcej osadów, które trafiają do filtra. Oszczędność 50 zł na wymianie oleju może skutkować wydatkiem 5 tys. na nowy DPF. Warto też tankować na sprawdzonych stacjach - paliwo z supermarketu bywa zanieczyszczone, co przekłada się na więcej sadzy.
Usuwanie DPF to zły pomysł
Niektóre warsztaty oferują "rozwiązanie problemu raz na zawsze" - wycięcie filtra i zaprogramowanie komputera, żeby nie zgłaszał błędu. Koszt to 1-2 tys. zł.
Po pierwsze, to nielegalne. Policja ma coraz lepszy sprzęt do wykrywania aut bez DPF. Mandat to 500 zł, ale prawdziwy problem to przegląd - bez filtra nie auto nie zaliczy badania technicznego. Po drugie, auto bez DPF o wiele bardziej zanieczyszcza środowisko, wreszcie, po trzecie, przy sprzedaży brak filtra DPF (na przykład gdy potencjalny kupiec będzie sprawdzał auto w warsztacie mechanicznym) może storpedować transakcję.












