W najbliższych dniach zadziała zasada Q10. Większość kierowców jej nie zna
Przy temperaturze powietrza sięgającej 40 stopni Celsjusza lakier nagrzewa się do 70 stopni, a we wnętrzu auta może przekraczać 50 stopni. Panuje wówczas także tak zwana zasada Q10. To ona stoi za większością tego, co dzieje się w samochodzie podczas fali upałów - warto o tym wiedzieć i chociaż spróbować ochronić auto przed działaniem morderczej temperatury.

Przy temperaturze powietrza sięgającej 40 stopni Celsjusza lakier nagrzewa się do 70 stopni, a we wnętrzu auta może przekraczać 50 stopni. Panuje wówczas także tak zwana zasada Q10. To ona stoi za większością tego, co dzieje się w samochodzie podczas fali upałów - warto o tym wiedzieć i chociaż spróbować ochronić auto przed działaniem morderczej temperatury.
Każdy wzrost temperatury o 10 stopni Celsjusza zwiększa szybkość reakcji chemicznych dwu- albo czterokrotnie - to właśnie zasada Q10. Dotyczy to procesów we wnętrzu akumulatora, degradacji oleju silnikowego, uwalniania plastyfikatorów z tworzyw sztucznych czy starzenia opon.
Upał a akumulator w samochodzie
Większość kierowców wiąże problemy z akumulatorem z mrozem. W statystykach awaryjności ADAC akumulator rozruchowy od lat zajmuje pierwsze miejsce, ale to latem, a nie zimą, akumulator cierpi najbardziej. Temperatura w komorze silnika potrafi przekroczyć 50 stopni, a w takich warunkach procesy chemiczne w akumulatorze przyspieszają. Kratownice ołowiowe szybciej korodują, samorozładowanie rośnie, a pojemność spada na stałe.
Gdy silnik wymaga większej mocy rozruchu, właśnie jesienią czy zimą, osłabiony wysokimi temperaturami akumulator nie jest już w stanie jej dostarczyć.
Opony w upale - dlaczego pękają na rozgrzanym asfalcie?
Przy 35 stopniach w cieniu ciemny asfalt nagrzewa się do ponad 60 stopni. Dla opon to praca w warunkach skrajnych, zwłaszcza przy zbyt niskim ciśnieniu. Opona o niedostatecznym ciśnieniu odkształca się mocniej podczas toczenia, co generuje dodatkowe ciepło wewnątrz konstrukcji. Inżynierowie nazywają to wzmożoną pracą ugięcia, która może skończyć się odwarstwieniem bieżnika, a nawet rozerwaniem opony.
Zmiana temperatury o 10 stopni przekłada się na zmianę ciśnienia w oponie o około 0,1 bara. Wartość ustawiona wiosną przy ekstremalnych letnich temperaturach nawierzchni może okazać się daleka od optymalnej. Ciśnienie należy zawsze sprawdzać przy zimnych oponach i dostosowywać je do obciążenia samochodu.
Akumulator w aucie elektrycznym. Jak ładować baterie?
Litowo-jonowe akumulatory w autach elektrycznych pracują najlepiej w wąskim zakresie 15-35 stopni Celsjusza. Producenci wyposażają je w rozbudowane układy chłodzenia cieczą i grzania, które utrzymują ten zakres niezależnie od warunków zewnętrznych. To jednak nie oznacza pełnej odporności na upał. Szczególnie szkodliwa dla ogniw jest kombinacja wysokiej temperatury otoczenia i trwale wysokiego stanu naładowania.
Jeśli auto elektryczne ma dłużej postać na słońcu, lepiej zostawić baterię naładowaną w przedziale 40-80 procent, a nie do pełna. Sam system zresztą się zabezpiecza - przy ładowaniu DC w upale moduł zarządzania baterią często ogranicza moc ładowania, żeby uniknąć przegrzania i nieodwracalnych uszkodzeń.
Układ chłodzenia silnika a upały
Klasyczny silnik spalinowy ma sprawność termiczną rzędu 35-40 procent - reszta energii zamienia się w ciepło, które musi odprowadzić układ chłodzenia. Podczas fali upałów różnica temperatury między chłodnicą a powietrzem zewnętrznym maleje, a układ musi wykonać znacznie więcej pracy, żeby utrzymać silnik w optymalnym zakresie. Drobne wady, takie jak zatkane owadami lamele chłodnicy, zużyte sprzęgło wiskotyczne wentylatora czy lekko obniżony poziom płynu chłodzącego w upalny dzień mogą szybko doprowadzić do przegrzania.
Warto przy tym pamiętać, że nigdy nie wolno otwierać korka zbiorniczka wyrównawczego przy gorącym silniku, bo układ jest pod wysokim ciśnieniem, a wrząca ciecz może wystrzelić w twarz.
Lakier, szyby i wnętrze auta w upał
Ciemny lakier w pełnym słońcu osiąga ponad 70 stopni, a połączenie tej temperatury z promieniowaniem UV rozkłada zarówno pigmenty, jak i lakier bezbarwny, który po latach staje się kruchy. Często dodatkowym "katalizatorem" takich zniszczeń są zanieczyszczenia organiczne - odchody ptaków, żywica i pozostałości owadów - które przy tej temperaturze dosłownie wpalają się w zmiękczony lakier, zostawiając trwałe ślady.
Po długiej trasie nie należy też wjeżdżać od razu na myjnię, gdyż nadwozie może przeżyć "szok termiczny". Między rozgrzaną karoserią a zimną wodą wytwarzają się naprężenia, które w najgorszym scenariuszu kończą się mikropęknięciami lakieru lub uszczelek szyb.
Problemem w upale może być też drobny odprysk od kamienia. Gdy chłodne powietrze z klimatyzacji uderza w nagrzaną od zewnątrz szybę, w szkle powstają ogromne naprężenia, które najszybciej znajdują ujście w istniejącej już mikrouszkodzeniu.
Wnętrze auta zachowuje w upale bardziej przypomina piekarnik. Już przy 30 stopniach C na zewnątrz po krótkim czasie temperatura w środku przekracza 50, a ciemne elementy - kierownica, klamerki pasów - bez problemu osiągają 70 stopni Celsjusza. Dlatego z auta w upał trzeba zabierać akumulatory litowo-jonowe (smartfony, powerbanki, laptopy), bo powyżej 60 stopni może dojść do niekontrolowanej reakcji prowadzącej do pożaru lub eksplozji. Tej samej zasady wymagają dezodoranty w aerozolu i zapalniczki, których pojemniki przy 50 stopniach mogą pęknąć pod własnym ciśnieniem. Leki przy temperaturach powyżej 25-30 stopni tracą skuteczność.
Jak używać klimatyzacji w upał?
Badania niemieckiej federalnej instytucji BASt wykazały, że wzrost temperatury w kabinie z optymalnych 22 do ponad 35 stopni mierzalnie obniża koncentrację i czas reakcji kierowcy. Ryzyko wypadku rośnie w takich warunkach o około 20 procent, a osłabienie zdolności poznawczych jest porównywalne ze stanem po 0,5 promila alkoholu.
Klimatyzację warto przy tym używać z głową - przed jazdą warto otworzyć drzwi i wywietrzyć gorące powietrze, co odciąży sprężarkę i ograniczy zużycie paliwa.










