Te ślady na oponie to jasna informacja. Nie wolno ich ignorować
Gwóźdź, śruba albo kawałek drutu wbity w bieżnik - czasem wystarczy rzut oka na oponę, żeby zauważyć problem. Częściej jednak powolne przebicie nie daje tak oczywistych sygnałów, a kierowca przejeżdża dziesiątki kilometrów, zanim zorientuje się, że coś jest nie tak. W tym czasie opona traci powietrze stopniowo, zmienia swoje właściwości i może doprowadzić do poważnego wypadku w najmniej oczekiwanym momencie.

Spis treści:
- Jak rozpoznać powolne przebicie opony?
- Czy można jeździć z oponą z niskim ciśnieniem?
- Naprawa czy wymiana opony po przebiciu?
- Nie tylko gwóźdź - co jeszcze powoduje ubytek powietrza?
Powolne przebicie opony różni się od nagłego złapania "kapcia" tym, że ciśnienie spada na tyle wolno, by nie wzbudzić u kierowcy niepokoju. W takich sytuacjach opona może wyglądać prawie normalnie, ale z uwagi na spadek ciśnienia rośnie opór toczenia, a ściana boczna opony ugina się bardziej niż powinna.
Jak rozpoznać powolne przebicie opony?
Pierwszą wskazówką jest zachowanie samochodu na drodze. Jeśli auto zaczyna ściągać w lewo lub w prawo bez wyraźnego powodu, to może oznaczać, że jedna z opon ma niższe ciśnienie niż pozostałe. Kolejnym sygnałem jest charakterystyczny rytmiczny stukot - jeśli w bieżniku tkwi śruba lub gwóźdź, przy każdym obrocie koła będzie uderzać o asfalt. Warto wyłączyć radio i zamknąć okna, żeby wsłuchać się w dźwięki dochodzące spod nadwozia.
Większość współczesnych samochodów ma system monitorowania ciśnienia w oponach (TPMS), który wyświetli ostrzeżenie na desce rozdzielczej, gdy ciśnienie w jednym z kół spadnie poniżej normy. Nie warto jednak polegać wyłącznie na elektronice - wizualna kontrola opon przed jazdą jest równie ważna. Opona tracąca powietrze wygląda nieco inaczej niż pozostałe - jest lekko spłaszczona u dołu, a jej kształt odbiega od sąsiednich kół. Warto też zwrócić uwagę na ścianę boczną. Opony podczas jazdy pokrywają się brudem, więc jeśli fragment boku jest wytarty do czysta, może to oznaczać, że ugięta opona ociera się o asfalt w miejscu, w którym nie powinna.
Czy można jeździć z oponą z niskim ciśnieniem?
Jeśli przebicie zostanie wykryte odpowiednio wcześnie i opona wciąż ma wystarczające ciśnienie, można ostrożnie dojechać do warsztatu lub wulkanizatora. Nie oznacza to jednak, że można odwlekać naprawę - im dłuższa jazda na uszkodzonej oponie, tym większe ryzyko, że spadek ciśnienia będzie coraz większy. Do tego stopnia, że dalsza jazda nie będzie możliwa. Co więcej, ryzykujemy też utratę sterowności auta, gdy dojdzie do niego nagle.
Naprawa czy wymiana opony po przebiciu?
Jeśli gwóźdź lub śruba przebiły bieżnik, czyli płaską część opony mającą kontakt z jezdnią, wulkanizator może założyć korek gumowy i opona będzie nadawała się do dalszej eksploatacji. Inaczej wygląda sytuacja, gdy uszkodzenie dotyczy ściany bocznej - w takim przypadku naprawa nie wchodzi w grę, bo to element konstrukcyjny odpowiedzialny za stabilność całej opony. Uszkodzona ściana boczna oznacza wymianę.
Zestawy naprawcze z pianką uszczelniającą, które producenci dołączają do samochodów zamiast koła zapasowego, są rozwiązaniem wyłącznie tymczasowym. Pianka zatyka otwór od wewnątrz, ale po jej użyciu opona najczęściej nadaje się już tylko do wymiany, bo masa uszczelniająca pokrywa wewnętrzną powierzchnię i uniemożliwia późniejszą profesjonalną naprawę.
Nie tylko gwóźdź - co jeszcze powoduje ubytek powietrza?
Przebicie bieżnika to najczęstsza, ale nie jedyna przyczyna powolnej utraty ciśnienia. Skorodowana stalowa felga może przepuszczać powietrze w miejscach spawów, a w przypadku felg aluminiowych silna korozja potrafi sprawić, że metal staje się porowaty i powietrze przenika przez jego strukturę. Uszkodzenie mechaniczne obręczy - na przykład po uderzeniu w krawężnik - również może spowodować niewielkie odkształcenie, przez które powietrze będzie powoli uciekać. W każdym wypadku, po zauważeniu jakichkolwiek odstępstw od normy, należy jak najszybciej skonsultować się z wulkanizatorem.









