Spis treści:
- Najgorszy nawyk: trzymanie auta na wzniesieniu gazem
- Nie każdy automat działa tak samo
- Co na światłach: D, N czy P?
- Co jeszcze skraca życie automatu?
Jedni kierowcy przy niemal każdym zatrzymaniu od razu wrzucają luz, z kolei drudzy nie ruszają dźwigni przez całą jazdę. Która szkoła jest prawidłowa? W większości nowoczesnych skrzyń krótki postój na "D" niczego nie popsuje, bo konstrukcja jest na to przygotowana. Problematyczne dla skrzyni mogą być za to pełzanie w korku czy na podjazdach, a także zaniedbywanie serwisu.
Najgorszy nawyk: trzymanie auta na wzniesieniu gazem
Najwięcej szkody robi używanie pedału gazu zamiast hamulca do utrzymania samochodu w miejscu na podjeździe. Kierowca lekko dodaje gazu, żeby auto nie stoczyło się na wzniesieniu, i trzyma je tak przez kilka albo kilkanaście sekund. Przy skrzyni dwusprzęgłowej oznacza to, że sprzęgło zaczyna się ślizgać, co generuje ciepło.
To właśnie wysoka temperatura jest jednym z największych wrogów sprzęgieł, a takie zachowanie to krótka droga do kosztownego remontu skrzyni. Producenci odradzają utrzymywanie auta na wzniesieniu gazem i przypominają, że służy do tego pedał hamulca albo system Auto Hold, jeśli samochód jest w niego wyposażony.
Nie każdy automat działa tak samo
Pod słowem "automat" kryje się kilka różnych konstrukcji i nie można ich oceniać jedną miarą. Klasyczny automat z przekładnią hydrokinetyczną jest zaprojektowany tak, by pracować również wtedy, gdy auto stoi, a dźwignia pozostaje w ustawieniu D. Część energii zamienia się wówczas w ciepło, co jest normalnym elementem działania układu.
Skrzynia dwusprzęgłowa pracuje inaczej, bo zamiast przekładni hydrokinetycznej wykorzystuje sprzęgła sterowane elektroniką, przez co mocniej odczuwa sytuacje takie jak podjazd na gazie czy powolne pełzanie w korku.
Co na światłach: D, N czy P?
Przy zwykłym, krótkim zatrzymaniu na światłach większość nowoczesnych automatów spokojnie może pozostać w ustawieniu D, a samochód wystarczy przytrzymać hamulcem. Chłodzenie i smarowanie skrzyni są zaprojektowane tak, by radzić sobie z miejskim ruchem i zatrzymywaniem na skrzyżowaniach, więc wrzucanie N przy każdym zatrzymaniu nie jest potrzebne.
Elektronika nowoczesnej skrzyni śledzi zresztą prędkość, obroty silnika, położenie pedału gazu i temperaturę, i dopasowuje pracę do sytuacji, więc samo zostawienie dźwigni w D podczas postoju nie oznacza niszczenia przekładni. Inaczej jest przy dłuższym oczekiwaniu liczonym w minutach, kiedy przełączenie na N może być uzasadnione, choć nie istnieje żadna sztywna reguła w stylu "po 30 sekundach trzeba wrzucić luz'.
Pozycja P to z kolei rozwiązanie do parkowania, w którym zapadka mechanicznie blokuje układ napędowy.
Co jeszcze skraca życie automatu?
Poza podjazdem na wzniesienie i trzymaniem auta na gazie skrzyni szkodzi przede wszystkim agresywne ruszanie, a już na pewno krótko po rozruchu, kiedy olej jeszcze nie zapewnia pełnego smarowania. Długotrwały, niepotrzebny poślizg sprzęgła obciąża układ, podobnie jak ciągłe pełzanie po kilka metrów w korku, gdy auto co chwilę rusza i hamuje. W takich warunkach rozsądniej jest zostawić większy odstęp i ruszyć płynnie, bo spokojna jazda jest dla automatu zdrowsza. Do tego dochodzi ignorowanie komunikatów o wysokiej temperaturze skrzyni oraz używanie jej niezgodnie z przeznaczeniem danej konstrukcji. Najczęściej lekceważona jest jednak zwykła wymiana oleju, a jeśli producent ją przewiduje, pominięcie interwału potrafi zaszkodzić skrzyni bardziej niż którekolwiek z wyżej opisanych zachowań.











