Myślą, że oszczędzają paliwo. Potem lądują u mechanika z drogą awarią
Eco-driving ma sens tylko wtedy, gdy jest stosowany z głową i według ściśle określonych zasad. Wielu kierowców myli go z jazdą na możliwie wysokim biegu i jak najniższych obrotach. Problem w tym, że, owszem, taka jazda czasem jest "zdrowa", ale w pewnych przypadkach trzeba się jej wystrzegać.

Spis treści:
- Jak przyspieszać autem benzynowym i dieslem?
- Problem z dwumasą w silniku
- Kiedy redukować biegi, żeby auto paliło mniej?
Eco-driving to nie tylko jazda "niskimi obrotami", ale przede wszystkim efektywne wykorzystanie siły napędowej silnika w zależności od sytuacji oraz umiejętność obserwacji i przewidywania. Przyspieszanie z niskich obrotów czy włączanie szybko wysokich biegów jest nie tylko niezalecane, ale nawet szkodliwe.
Jak przyspieszać autem benzynowym i dieslem?
Nowoczesne silniki benzynowe osiągają optymalną wydajność między 2 tys. a 3 tys. obr./min. Jazda poniżej 1,5 tys. obr./min przy dużym obciążeniu - na przykład podczas przyspieszania na piątym biegu przy prędkości 50 km/h - to sytuacja, w której silnik nie ma po prostu dość siły, żeby sprawnie napędzić samochód. Układ wtryskowo-zapłonowy kompensuje to większą dawką paliwa, efekty spalania są gorsze, a w układzie wydechowym i dolocie zaczyna osadzać się sadza.
Diesle są pod tym względem jeszcze bardziej wrażliwe. Silniki wysokoprężne mają duży moment obrotowy w dolnym przedziale obrotów, co kusi do wczesnego zmieniania biegów i mocnego wciskania gazu już przy 1,2-1,5 tys. obr./min. Sterownik otwiera wtedy układ EGR, do dolotu trafia mieszanina spalin i niespalonego oleju - a sadza osiada na zaworach i ściankach kanałów dolotowych. Wyczyszczenie dolotu to koszt od 0,8 tys. do ponad 2 tys. zł.
Problem z dwumasą w silniku
Dwumasowe koło zamachowe, zamontowane między silnikiem a skrzynią biegów, tłumi drgania i chroni przekładnię przed przeciążeniami.
Przyspieszanie z za niskich obrotów to dla dwumasy coś w rodzaju ciągłego uderzenia. Sprężyny i elementy tłumiące pracują wtedy ze skrajnym obciążeniem, nagrzewają się i zużywają wielokrotnie szybciej niż podczas jazdy w optymalnym zakresie obrotów. Producenci deklarują żywotność dwumasy na poziomie 200 tys. km, ale mechanicy regularnie widzą uszkodzone egzemplarze przy 80-100 tys. km - właśnie u kierowców, którzy nagminnie jeździli na zbyt niskich biegach, a co gorsze, przyspieszali ze zbyt niskich obrotów dławiąc silnik..
Pierwsze sygnały, że dwumasa zaczyna się psuć, to charakterystyczne szczękanie lub zgrzytanie słyszalne podczas rozruchu i na biegu jałowym, a także opory i szarpnięcia przy zmianie biegów. W zaawansowanym "stadium" drgania zaczynają przenosić się na całą kabinę - tego nie warto ignorować. Sam element kosztuje od 1 tys. do 4 tys. zł, do tego dochodzi wymiana sprzęgła, którą mechanicy zalecają przy okazji, i robocizna - łączny rachunek potrafi przekroczyć 5 tys. zł.
Kiedy redukować biegi, żeby auto paliło mniej?
Jeśli w czasie przyspieszenia zaczynamy odczuwać drgania, auto traci dynamikę przy wciśniętym gazie albo trzeba mocno wciskać pedał, żeby utrzymać prędkość - to znak, że należy zredukować bieg.
W silnikach benzynowych najlepiej zmieniać w górę przy minimum 2,5 tys. obr./min, w dieslach przy 2 tys/min, ale to bardzo ogólne wskazówki - wiele zależy od charakterystyki drogi, sytuacji i samego pojazdu. Dla przykładu - szósty bieg ma sens na autostradzie powyżej 90 km/h - przy 70 km/h i próbie przyspieszania, to prosta droga do przeciążenia układu napędowego. Hamowanie silnikiem - zamiast jazdy na luzie - to z kolei jeden z lepszych nawyków, jakie można wyrobić: współczesne układy wtryskowe odcinają paliwo podczas hamowania silnikiem, więc spalanie wynosi wtedy zero.








