W praktyce oznacza to, że sam przebieg nie jest najważniejszy. Liczy się czas, ale równie mocno liczy się wilgotność, bo to ona obniża temperaturę wrzenia płynu.
Dlaczego płyn hamulcowy chłonie wodę i to jest normalne?
Większość płynów stosowanych w samochodach osobowych, czyli DOT 3, DOT 4 i DOT 5.1, ma właściwości higroskopijne. To nie wada, tylko cecha wynikająca z chemii, bo płyny na bazie glikoli wiążą cząsteczki wody. Wilgoć dostaje się do układu stopniowo, nawet jeśli całość jest szczelna, przenika przez elastyczne przewody, uszczelki, a także podczas zwykłych czynności serwisowych, gdy ktoś otwiera zbiorniczek wyrównawczy.
Higroskopijność ma też drugą stronę. Dzięki temu, że woda miesza się z płynem, nie zbiera się w jednym miejscu, co ogranicza ryzyko lokalnej korozji i zamarzania wody w przewodach. Problem zaczyna się wtedy, gdy tej wody jest już zbyt dużo. Płyn wygląda podobnie jak wcześniej, ale zachowuje się inaczej w wysokiej temperaturze.
Wilgotność płynu hamulcowego i temperatura wrzenia
Nowy płyn hamulcowy ma wysoką temperaturę wrzenia, w zależności od klasy zwykle od około 200 stopni Celsjusza wzwyż, a w lepszych specyfikacjach jeszcze więcej. Wystarczy jednak kilka procent wody, by temperatura wrzenia spadła wyraźnie. Podczas intensywnego hamowania, na przykład w górach albo przy dynamicznej jeździe z obciążonym autem, układ hamulcowy potrafi się mocno rozgrzać. Jeśli płyn zaczyna się gotować, pojawiają się pęcherzyki pary, a gaz, w przeciwieństwie do cieczy, daje się sprężać.
Efekt bywa bardzo nieprzyjemny i nie zawsze oczywisty. Pedał hamulca robi się bardziej "gąbczasty", trzeba go wcisnąć głębiej, reakcja jest opóźniona, a skuteczność spada. Jednocześnie wilgoć przyspiesza korozję elementów układu, więc problem nie dotyczy wyłącznie jednego hamowania awaryjnego, tylko też długofalowej trwałości przewodów, zacisków czy tłoczków.
Kiedy wymienić płyn hamulcowy i jak sprawdzić jego stan?
Najczęściej spotkasz zalecenie wymiany co dwa lata i to podejście ma sens, bo płyn starzeje się niezależnie od przebiegu. Samochód używany sporadycznie może mieć płyn w gorszym stanie niż auto jeżdżące codziennie, jeśli w tym drugim serwis jest robiony regularnie. Są też przypadki, w których wymiana wcześniej jest rozsądna, na przykład gdy auto często jeździ w górach, holuje przyczepę albo pracuje w trudnych warunkach i układ hamulcowy regularnie dostaje w kość.
Coraz częściej warsztaty nie opierają się wyłącznie na czasowym interwale i mierzą wilgotność samego płynu. Najprostszy jest elektroniczny tester, który w kilka sekund pokazuje zawartość wody w płynie, zwykle w procentach. Wynik nie musi być wysoki, żeby oznaczał problem, bo już okolice 2-3 procent wilgoci potrafią istotnie obniżyć temperaturę wrzenia. W dobrych serwisach spotyka się też testery temperatury wrzenia, które wprost pokazują, czy płyn ma jeszcze zapas bezpieczeństwa.
Wymiana płynu hamulcowego powinna polegać na przepłukaniu układu i usunięciu starego płynu z przewodów, zacisków oraz okolic pompy ABS, bo inaczej część zawilgoconego płynu zostaje w obiegu i operacja traci sens.










