W skrócie
- Kuny często uszkadzają samochody, przegryzając przewody i instalacje.
- Dostępne odstraszacze i domowe sposoby zwykle nie są skuteczne na długo.
- Stosowanie metalowej siatki pod samochodem, popularne w Niemczech, ogranicza problem, choć metoda nie jest wygodna dla wszystkich.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Nieproszony gość, który słono kosztuje
Dla wielu kierowców problem kuny w samochodzie zaczyna się nagle i bez ostrzeżenia. Auto, które dzień wcześniej działało bez zarzutu, rano odmawia posłuszeństwa. Kontrola u mechanika szybko ujawnia przyczynę: przegryzione przewody, uszkodzona izolacja albo naruszona instalacja elektryczna. Choć sprawcą jest zwierzę niewielkich rozmiarów, skutki jego wizyty bywają bardzo poważne, a rachunki za naprawę potrafią sięgać kilku tysięcy złotych.
Kuny od lat są zmorą zmotoryzowanych, zwłaszcza tych parkujących na osiedlach domów jednorodzinnych, w pobliżu lasów lub terenów zielonych. Ich aktywność przypada głównie na noc, dlatego ślady obecności odkrywamy dopiero wtedy, gdy szkody są już wyrządzone.
Dlaczego kuny tak bardzo lubią samochody?
Wbrew popularnym opiniom kuna nie traktuje auta jak nowego domu. Komora silnika nie jest miejscem, w którym zwierzę chce zamieszkać na stałe. To raczej idealne schronienie: ciepłe, suche i bezpieczne. Nagrzany po jeździe silnik działa jak magnes, szczególnie w chłodniejsze noce. Do tego dochodzą zapachy - resztki jedzenia, aromaty z garażu czy nawet woń innych zwierząt. Pod maską kuna może się ukryć, odpocząć, a czasem także coś "zmagazynować". Przy okazji zaspokaja naturalną potrzebę gryzienia, co dla instalacji elektrycznej auta kończy się fatalnie.
Odstraszacze, triki i najczęściej rozczarowanie
Lista sposobów walki z kunami jest długa. Na rynku dostępne są urządzenia emitujące ultradźwięki, spraye zapachowe oraz preparaty imitujące woń naturalnych wrogów drapieżnika. Część kierowców stawia na domowe metody - kostki zapachowe, sierść psa, żwirek dla kota czy cytrusy rozłożone pod maską.
Problem polega na tym, że skuteczność tych rozwiązań bywa krótkotrwała. Kuny szybko się przyzwyczajają, a regularne stosowanie środków zapachowych jest uciążliwe i kosztowne. Nic dziwnego, że kierowcy szukają prostszych i trwalszych rozwiązań.
Sprawdzony patent zza Odry podbija Europę
W Niemczech popularność zyskała metoda zaskakująco banalna. Polega na umieszczeniu pod zaparkowanym samochodem metalowej siatki, blachy lub innej powierzchni, która nie jest stabilna i wydaje dźwięk pod naciskiem. Wystarczy, że zwierzę spróbuje wejść pod auto i natrafi na szeleszczącą, metalową powierzchnię - często już to wystarcza, by zrezygnowało z dalszej eksploracji. Rozwiązanie nie wymaga zasilania, chemii ani ingerencji w samochód.
Skuteczność niemieckiego rozwiązania ma swoją cenę
Choć metoda z metalową siatką zbiera bardzo dobre opinie, nie jest idealna dla każdego. Najlepiej sprawdza się u osób posiadających własny garaż lub stałe miejsce parkingowe. Codzienne rozkładanie i zdejmowanie konstrukcji może być uciążliwe, zwłaszcza przy częstych wyjazdach. Mimo to dla wielu kierowców jest to najskuteczniejszy i najtańszy sposób ochrony auta przed kunami - bez ryzyka uszkodzeń i bez konieczności ciągłego testowania kolejnych rzekomo "sprawdzonych" odstraszaczy.












