Jazda na rezerwie to proszenie się o kłopoty. Rachunek idzie w tysiące
Czy jazda na rezerwie jest szkodliwa? Jeśli zdarzy się to raz czy dwa na jakiś czas, auto ani żadnego jego podzespoły tego nie odczują, w końcu od tego jest rezerwa, by przydać się w wyjątkowej sytuacji. Ale kierowcy, którzy regularnie jeżdżą na rezerwie, narażają się na koszty liczone w tysiącach.

W skrócie
- Jazda na rezerwie może prowadzić do przegrzania i szybszego zużycia pompy paliwowej, której wymiana kosztuje od 800 do 3 tys. zł.
- Niski poziom paliwa powoduje zasysanie zanieczyszczeń do układu, co może zatykać filtr paliwa i uszkodzić wtryskiwacze.
- W samochodach z silnikiem Diesla całkowite opróżnienie zbiornika wprowadza powietrze do układu paliwowego, a odpowietrzenie może wymagać wizyty w warsztacie.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
W zależności od modelu samochodu i pojemności baku kontrolka rezerwy zapala się, gdy w zbiorniku pozostaje od 5 do 10 litrów, co przy spokojnej jeździe daje orientacyjnie 50-100 km zasięgu. Nowoczesne komputery pokładowe obliczają pozostały dystans na podstawie aktualnego zużycia, warunków drogowych, pracy klimatyzacji i innych odbiorników energii, ale te szacunki stają się coraz mniej dokładne w miarę jak paliwa ubywa, bo nawet niewielka zmiana stylu jazdy lub nachylenie terenu potrafi skrócić rzeczywisty zasięg o kilkanaście kilometrów w porównaniu z wyświetlaną wartością.
Czy jazda na rezerwie jest szkodliwa?
Pompę paliwową zanurzoną w zbiorniku smaruje i chłodzi paliwo, w którym pracuje. Gdy poziom paliwa spada do minimum, pompa zaczyna zasysać mieszaninę paliwa i powietrza, przegrzewa się i zużywa szybciej niż w normalnych warunkach. Regularna jazda na rezerwie może już wpłynąć na jej pracę. Wymiana pompy paliwowej wraz z montażem kosztuje od 800 do 3 tys. zł, a w autach segmentu premium kwota bywa jeszcze wyższa.
Drugim problemem są zanieczyszczenia, które przez lata eksploatacji gromadzą się na dnie zbiornika paliwa. Gdy zbiornik jest pełny lub napełniony do połowy, pompa pobiera paliwo z warstwy powyżej tych zanieczyszczeń i filtr paliwowy radzi sobie z drobnymi ilościami, które przedostaną się do układu.
Sytuacja zmienia się, gdy paliwa zostaje niewiele - pompa zasysa wtedy paliwo razem z nagromadzonymi zanieczyszczeniami, które zapychają filtr paliwowy i trafiają do wtryskiwaczy. Zatkany filtr to jeszcze stosunkowo tani problem do rozwiązania, ale uszkodzone wtryskiwacze to już wydatek liczony w tysiącach złotych, szczególnie w silnikach Diesla z wtryskiem common rail. Pojedyncze wtryskiwacze zwykle kosztują grubo powyżej 500 zł za sztukę (w silnikach 4-cylindrowych jest ich zwykle cztery, w 6-cylindrowych sześć itd.)
Jazda na rezerwie, a silnik Diesla
W samochodach z silnikiem Diesla, gdy zbiornik opróżni się całkowicie, do układu paliwowego dostaje się powietrze, a silnik wysokoprężny, w odróżnieniu od benzynowego, nie radzi sobie z zapowietrzonym układem - wówczas może nawet nie odpalić. Odpowietrzenie instalacji paliwowej w wielu modelach wymaga wizyty w warsztacie i podłączenia diagnostyki, bo samo dolanie paliwa do zbiornika nie wystarczy, żeby przywrócić prawidłowe ciśnienie.
Mandat za pusty zbiornik? To możliwe
Mechanicy zalecają, żeby nie czekać aż zapali się kontrolka rezerwy i tankować wtedy, gdy w zbiorniku pozostaje jeszcze mniej więcej jedna czwarta pojemności. W niektórych krajach, na przykład w Niemczech, zatrzymanie się na autostradzie z powodu braku paliwa traktowane jest jako spowodowanie możliwego do uniknięcia zagrożenia i karane mandatem do 85 euro.









