Jak samemu wymienić koła? Kierowcy nie znają tej zasady
Wymiana kół z zimowych na letnie - niektórzy robią to samodzielnie, część kierowców jedzie do wulkanizatora. Procedura niby znana od lat może wydawać się banalna, tyle że nawet przy tak prostej czynności można popełnić błędy. Podpowiadamy, jak samemu wymienić koła, by obeszło się bez przykrych i niebezpiecznych niespodzianek.

Główna zasada jest prosta i dotyczy kolejności dokręcania śrub - trzeba je dokręcać na krzyż, a nie po kolei dookoła. Jeśli zrobimy to zgodnie ze wskazówkami zegara lub w przeciwnym kierunku, obręcz osiądzie nierównomiernie na piaście, co prowadzi do bicia koła, przyspieszonego zużycia łożysk, a nawet do poluzowania się całego koła podczas jazdy.
Wymiana kół - jakie narzędzia są potrzebne?
Zanim przystąpimy do pracy, warto przygotować wszystko, co będzie potrzebne. Podstawowy zestaw to stabilny podnośnik, najlepiej hydrauliczny. Do tego klucz krzyżakowy, podpora warsztatowa, szczotka druciana do czyszczenia gwintów i powierzchni styku, pojemnik na śruby, klucz dynamometryczny oraz, jeśli auto ma zabezpieczenie antykradzieżowe felg, odpowiedni klucz.
Instrukcja obsługi samochodu wskazuje, gdzie znajdują się fabryczne punkty podnoszenia. To szczególnie ważna informacja w przypadku samochodów elektrycznych, bo nieprawidłowe ustawienie podnośnika może uszkodzić baterię trakcyjną zamontowaną w podłodze pojazdu. Z samym układem wysokiego napięcia kierowca przy wymianie kół nie ma żadnego kontaktu, więc nie ma powodów do obaw.
Co sprawdzić przed założeniem koła?
Przed założeniem koła z oponą przeznaczoną na nadchodzący sezon trzeba sprawdzić dwie rzeczy. Po pierwsze, głębokość bieżnika - ustawowe minimum to 1,6 mm, ale eksperci zalecają co najmniej 4 mm dla opon zimowych i 3 mm dla letnich. Po drugie, sam stan opony - pęknięcia na bocznej ścianie, wybrzuszenia czy obce ciała wbite w bieżnik dyskwalifikują oponę z dalszego użytkowania.
Śruby lub nakrętki mocujące nie mogą mieć uszkodzonych gwintów ani skorodowanych powierzchni oporowych. Do czyszczenia sprawdza się szczotka druciana, natomiast gwintów nie należy smarować, bo zmniejsza to tarcie i fałszuje moment dokręcania kluczem dynamometrycznym, co może prowadzić do poluzowania się koła.
Przy wymianie felg stalowych na aluminiowe lub odwrotnie trzeba pamiętać, że często wymagają one różnych śrub o innym kształcie głowicy. To samo dotyczy śrub zabezpieczających przed kradzieżą.
Jak samemu wymienić koło? Instrukcja krok po kroku
Samochód ustawiamy na płaskiej, twardej powierzchni, zaciągamy hamulec ręczny i włączamy pierwszy bieg lub ustawiamy skrzynię automatyczną w pozycji P. Jeśli auto ma kołpaki, zdejmujemy je. Następnie luzujemy śruby o około ćwierć obrotu, ale jeszcze nie wykręcamy ich do końca, bo koło musi w tym momencie stać na ziemi.
Podnośnik ustawiamy w miejscu wskazanym w instrukcji obsługi i podnosimy samochód do momentu, gdy koło odrywa się od podłoża. Dopiero teraz odkręcamy śruby całkowicie i zdejmujemy koło. Obręcze aluminiowe potrafią mocno przylegać do stalowej piasty, więc trzeba być przygotowanym na konieczność użycia siły.
Przed założeniem nowego koła czyścimy szczotką drucianą powierzchnię styku na piaście i przy okazji sprawdzamy wzrokowo stan tarczy hamulcowej i klocków. Koło zakładamy, wkręcamy śruby ręcznie i dociągamy je kluczem krzyżakowym, ale jeszcze nie do końca. Samochód opuszczamy tak, by opona dotykała podłoża, ale nie przejmowała jeszcze pełnego ciężaru pojazdu. Dopiero teraz dokręcamy śruby kluczem dynamometrycznym z momentem podanym przez producenta, robiąc to na krzyż.
Czujnik ciśnienia TPMS po wymianie kół
Samochody wyprodukowane po 2014 roku mają obowiązkowy system kontroli ciśnienia w oponach. Jeśli jest to system pośredni, analizujący różnice w prędkości obrotowej kół za pomocą czujników ABS, wystarczy po wymianie skalibrować go przyciskiem w menu pojazdu. Jeśli samochód ma system bezpośredni, z czujnikami ciśnienia zamontowanymi wewnątrz każdego koła, sytuacja jest bardziej skomplikowana - każdy czujnik trzeba sparować ze sterownikiem za pomocą specjalnego urządzenia diagnostycznego. Można to zlecić w warsztacie albo kupić własne urządzenie do parowania, które w zależności od marki kosztuje od 60 do 130 zł.









