Czy gaśnica w aucie musi mieć legalizację? Wielu kierowców myli pojęcia
Gaśnica w bagażniku, do tego z ważną legalizacją, a policjant podczas kontroli i tak wypisze mandat. Brzmi nieprawdopodobnie? Takie sytuacje zdarzają się znacznie częściej, niż mogłoby się wydawać. Wystarczy, że urządzenie jest schowane pod stertą bagaży lub ma drobne uszkodzenia, by zakończyć kontrolę grzywną.

Spis treści:
- Czy gaśnica w aucie musi mieć legalizację?
- Gwarancja gaśnicy a legalizacja - to nie to samo
- Ile kosztuje legalizacja gaśnicy samochodowej?
- Nowa gaśnica czy nabicie starej?
Wokół gaśnic samochodowych narosło sporo mitów, które warto rozwiać. Część kierowców jest przekonana, że obowiązuje ich coroczna legalizacja pod groźbą mandatu, inni z kolei nie mają pojęcia, kiedy ich gaśnica faktycznie traci ważność. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że pojęcia gwarancji i legalizacji bywają mylone, choć oznaczają zupełnie różne rzeczy.
Czy gaśnica w aucie musi mieć legalizację?
Zacznijmy od podstaw prawnych. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z 31 grudnia 2002 roku, każdy samochód osobowy musi być wyposażony w gaśnicę o minimalnej zawartości 1 kg środka gaśniczego. Z kolei artykuł 66 ustęp 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym precyzuje, że wyposażenie pojazdu musi być sprawne i gotowe do użycia.
Co istotne, w żadnym z tych przepisów nie pojawia się wymóg posiadania aktualnej legalizacji. Oznacza to, że policjant, który stwierdzi podczas kontroli brak nalepki z datą przeglądu, nie ma podstawy prawnej do nałożenia mandatu ani do zatrzymania dowodu rejestracyjnego. Grzywna grozi natomiast za brak gaśnicy w ogóle, za jej niedostępność lub za to, że urządzenie nie jest gotowe do użycia.
W praktyce funkcjonariusz uzna za brak gaśnicy sytuację, w której zawleczka jest wyrwana, zbiornik nosi widoczne ślady korozji lub doszło do innych uszkodzeń mechanicznych. Mandat za naruszenie tych warunków, na podstawie artykułu 97 Kodeksu wykroczeń, wynosi od 20 do 500 zł.
Gwarancja gaśnicy a legalizacja - to nie to samo
Tu właśnie kryje się największa pułapka, w którą wpada wielu kierowców. Gwarancja producenta, zazwyczaj pięcioletnia, to okres, w którym producent zapewnia o sprawności urządzenia. Legalizacja to natomiast okresowy przegląd techniczny gaśnicy, który zgodnie z polskim prawem powinno się wykonywać nie rzadziej niż raz w roku w przypadku gaśnic proszkowych.
"Gwarancja i legalizacja to dwa zupełnie różne pojęcia, których nie wolno mylić" - tłumaczy Marcin Krzystyniak z Zakładu Ochrony Przeciwpożarowej Astra w Brzegu, firmy specjalizującej się w sprzedaży i serwisie sprzętu gaśniczego. "Legalizację gaśnicy wykonuje się raz na dwanaście miesięcy, chyba że producent ustalił inny okres. Tymczasem spora część kierowców uważa, że skoro urządzenie jest na gwarancji, można o nim zapomnieć na pięć lat. To błędne myślenie, bo sam środek gaśniczy ma maksymalnie pięcioletnią żywotność i potem trzeba go wymienić, bez względu na to, co mówi gwarancja."
Ile kosztuje legalizacja gaśnicy samochodowej?
Wbrew obawom kierowców, koszt przeglądu gaśnicy nie jest wysoki. Tu również warto sięgnąć po opinię specjalisty.
"Sama legalizacja to wydatek od 8 do najwyżej 25 zł za sztukę" - wylicza ekspert firmy Astra. "Jeśli natomiast konieczna jest wymiana środka gaśniczego oraz komponentów, mówimy o kwocie rzędu trzydziestu do trzydziestu pięciu złotych. I tak wychodzi taniej niż zakup nowej gaśnicy. Sam przegląd to wydatek kilkunastu złotych. Podczas kontroli sprawdza się szczelność zbiornika, stan proszku oraz naboju, a po pozytywnym wyniku nakleja etykietę z datą kolejnego przeglądu."
Krzystyniak zwraca też uwagę na kwestię, która umyka większości właścicieli aut. "Legalizację może przeprowadzić tylko osoba z odpowiednimi uprawnieniami i przeszkoleniem. Dlatego warto wybrać się do specjalistycznego punktu obsługującego sprzęt przeciwpożarowy, a nie do supermarketu. W markecie kupimy co prawda gaśnicę, ale jej nie zalegalizujemy."
Nowa gaśnica czy nabicie starej?
Nowa gaśnica samochodowa kosztuje od 50 do 80 zł, więc różnica między przeglądem starej a zakupem nowej nie jest powalająca. Nabicie zużytej gaśnicy świeżym proszkiem wychodzi taniej, ale przy zakupie nowego urządzenia mamy pewność, że zbiornik, zawór oraz mechanizm spustowy są fabrycznie nowe.
Tu pojawia się jednak kolejna pułapka, o której rzadko się mówi. Warto zwrócić uwagę na datę produkcji widoczną na obudowie. Gaśnice potrafią leżeć w magazynach przez wiele miesięcy, a dwuletni okres pierwszej legalizacji liczy się od daty produkcji, a nie sprzedaży. Gaśnica wyprodukowana rok temu i kupiona dziś będzie więc wymagała pierwszego przeglądu już za dwanaście miesięcy, a nie za dwa lata.










