Otwierają bramę, żeby skrócić drogę. Nawet 12 lat więzienia
Kierowcy niszczą bramy awaryjne przy drogach szybkiego ruchu, żeby skrócić sobie dojazd albo zaparkować bliżej lasu. GDDKiA alarmuje, że tylko na autostradzie A18 policja wystawiła w 2025 r. ponad 30 mandatów za takie zachowanie. Problem nie kończy się jednak na mandacie, bo otwarta brama może oznaczać odpowiedzialność karną nawet do 12 lat więzienia.

Spis treści:
- Dlaczego nie wolno niszczyć bramy awaryjnej?
- Jaka kara za otwarcie bram awaryjnych?
- Co robić, kiedy ktoś niszczy bramę awaryjną?
Często podnosi się temat wjazdu na drogi szybkiego ruchu pod prąd lub zawracania na nich. Niezgodnych z prawem działań podejmowanych przez kierowców na tych drogach jest jednak więcej. Nie brakuje kierowców, którzy decydują się na zniszczenie zabezpieczeń i otwieranie bram awaryjnych, mimo że nie są do tego uprawnieni.
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad informuje, że tylko na autostradzie A18 w województwie lubuskim policja wystawiła w 2025 r. ponad 30 mandatów za niszczenie zabezpieczeń. Co więcej, z danych wynika, że sprawcami tego typu sytuacji najczęściej są lokalni mieszkańcy.
Dlaczego nie wolno niszczyć bramy awaryjnej?
Oczywiście kierujący podejmują takie działania, by skrócić sobie drogę, bo w ich rozumieniu najbliższy węzeł pozwalający na zgodny z prawem wjazd na drogę jest za daleko. Oczywistym jest również, że taka próba zaoszczędzenia drogi i czasu wiąże się z zagrożeniami. Pierwszym z nich jest fakt, że pojazdy wjeżdżające przez bramy awaryjne na drogę szybkiego ruchu, robią to w miejscu, gdzie nie ma pasów rozbiegowych. W związku z tym nieodpowiedzialni kierowcy wjeżdżają prosto pod koła innych samochodów pędzących z dużą prędkością.
Drugą kwestią są zwierzęta na jezdni. Wszak drogi ekspresowa i autostrady przebiegają w dużej części przez tereny niezurbanizowane. Otwarte bramy awaryjne stanowią w związku z tym lukę w ogrodzeniu drogi. Przedstawiciele GDDKiA podkreślają, że autostrady i drogi ekspresowe są ogrodzone, ponieważ zderzenie ze zwierzęciem (np. łosiem lub dzikiem) przy prędkości 120 lub 140 km/h może skończyć się poważnym wypadkiem, a ten z kolei może doprowadzić do karambolu.
Nie chodzi jednak tylko o próby wjazdu na trasę. Znajdą się również zmotoryzowani zbieracze grzybów i jagód, którzy z pasa drogowego autostrady robią sobie parking, niszczą bramy awaryjne i wchodzą do lasu.
Jaka kara za otwarcie bram awaryjnych?
Przedstawiciele GDDKiA przypominają, że zgodnie z przepisami z bram awaryjnych mogą korzystać wyłącznie służby ratownicze i muszą pozostawać zamknięte. Otwarcie ich przez nieuprawnione osoby może zostać zakwalifikowane jako sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Ten czyn natomiast jest zagrożony karą więzienia nawet do ośmiu lat.
Jeśli dojdzie do karambolu, zmienia to kwalifikację na spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym. Jeśli w wyniku takiego zdarzenia ktoś straci życie lub wiele osób dozna ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, sprawcy grozi nawet do 12 lat pozbawienia wolności. Na tym jednak może się nie skończyć, bo zarządca drogi lub ubezpieczyciele mogą wystąpić do sprawcy z regresem finansowym na miliony złotych za zniszczenie infrastruktury i na poczet odszkodowań dla ofiar.
Co robić, kiedy ktoś niszczy bramę awaryjną?
GDDKiA podkreśla, że uszkodzenia są systematycznie naprawiane, ale skala tego zjawiska nadal jest duża i utrudnia natychmiastową reakcję. Drogowcy apelują również, by każdy, kto jest świadkiem niszczenia bram ewakuacyjnych lub ich zabezpieczeń, powinien powiadomić odpowiednie służby. Współdziałając można skutecznie ograniczyć, a nawet ostatecznie wyeliminować działania, których skutki mogą stanowić zagrożenie dla wszystkich.








