Reklama

Uwaga! Twoje auto, niekoniecznie terenowe, może zabrać wojsko!

Terytorium naszego kraju szczęśliwie od prawie 70 lat nie znalazło się w zasięgu działań wojennych. (*)

Jesteśmy członkami NATO. Została zniesiona powszechna obowiązkowa wojskowa. Zawodowi polscy żołnierze walczą co najwyżej na egzotycznych misjach.

Nie powinno to jednak usypiać naszej czujności i prowadzić do rezygnacji z umacniania gotowości obronnej. I nie usypia. Przekonał się o tym jeden z czytelników serwisów motoryzacyjnych INTERIA.PL. Jest on współwłaścicielem, wraz z żoną, Dacii Duster, kupionej w salonie samochodowym w 2011 r. Właśnie otrzymał pismo z Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa Urzędu Miasta Łodzi z zawiadomieniem o wszczęciu, na wniosek Wojskowego Komendanta Uzupełnień, postępowania administracyjnego "w sprawie przeznaczenia samochodu osobowo-terenowego Dacia Duster do wykonania świadczenia rzeczowego w razie ogłoszenia mobilizacji i w czasie wojny".

Reklama

Pan Piotr bardzo zdziwił się tą informacją i zamierza skorzystać z przysługującego mu prawa do odwołania się.

To żadna terenówka

- Moja Dacia ma napęd tylko na przednią oś i najsłabszy silnik diesla. To żadna terenówka. Nawet ze świadectwa homologacji, karty pojazdu i dowodu rejestracyjnego wynika, że jest zwykłym samochodem osobowym. Będę się odwoływał, bo uważam, że zainteresowanie armii moim autem i wszystkie wiążące się z tym konsekwencje to marnowanie czasu i pieniędzy podatników - mówi.

Jego zdaniem, takie pojazdy jak Dacia Duster 4x2 nie nadają się do wykorzystywania nie tylko podczas wojny, ale i likwidowania skutków klęsk żywiołowych.

Podpisany pod wspomnianym pismem dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa, powołuje się na Ustawę o powszechnym obowiązku obrony RP z 1967 r. (jak widać, pochodzącą jeszcze z czasów PRL i Ludowego Wojska Polskiego, ale później nowelizowaną). Jej art. 208 stanowi, że "Na urzędy i instytucje państwowe oraz przedsiębiorców i inne jednostki organizacyjne, a także osoby fizyczne może być nałożony obowiązek świadczeń rzeczowych, polegających na oddaniu do używania posiadanych nieruchomości i rzeczy ruchomych na cele przygotowania obrony Państwa."

Musisz utrzymywać swoje auto w należytym stanie technicznym

Zarówno w samej ustawie, jak i w towarzyszącej jej rozporządzeniach nie znaleźliśmy zastrzeżenia, że przedmiotem zainteresowania wojska mogą być tylko pojazdy określonej konstrukcji, a więc na przykład wyłącznie te z napędem 4x4, terenowe lub ciężarowe. Jest tam natomiast sporo zapisów dotyczących obowiązków właściciela takiego wciągniętego do wojskowej ewidencji samochodu.

Musi on zatem utrzymywać swoje auto w należytym stanie technicznym, udostępniać na żądanie, 1-3 razy w roku, "w celu sprawdzenia gotowości mobilizacyjnej Sił Zbrojnych" (na maksymalnie na 48 godzin), "w związku z ćwiczeniami wojskowymi lub ćwiczeniami w jednostkach przewidzianych do militaryzacji" (na okres nie dłuższy niż 7 dni), "w związku z ćwiczeniami w obronie cywilnej lub ćwiczeniami praktycznymi w zakresie powszechnej samoobrony" (na 24 godziny).

Co ważne, wymienionych ograniczeń czasowych "nie stosuje się do używania nieruchomości i rzeczy ruchomych udostępnionych w celu zwalczania klęsk żywiołowych i likwidacji ich skutków."

Za czas udostępnienia pojazdu do wykonywania "świadczeń rzeczowych" jego właścicielowi przysługuje zryczałtowane wynagrodzenie (z uwzględnieniem amortyzacji), a za ewentualne straty - odszkodowanie.

Właściciel pojazdu, wobec którego "wydano ostateczną decyzję administracyjną o przeznaczeniu (...) na cele świadczeń rzeczowych" jest zobowiązany - pod groźbą kary - do informowania wójta, burmistrza lub prezydenta miasta o swoim wyjeździe za granicę, zniszczeniu, kradzieży lub sprzedaży auta.

Kupując używany samochód - szczególnie terenowy - warto zatem zapytać sprzedawcę, czy wóz ten nie figuruje w wojskowej ewidencji. Ciekawe, czy ktokolwiek takie pytanie jednak zadaje...

Ciekawe, czy konie też po stadninach rejestrują

Dacia pana Piotra to nie pierwszy Duster "powołany do wojska". Wzbudza to oczywiście sporo, ironicznych zazwyczaj, komentarzy internautów.

"Mój Duster już od roku jest "własnością" wojska (mam decyzję administracyjną) - więc każdy kto ma 4x4 może oczekiwać takiego pisemka. P.S. Zastanawiam się czy nie powinienem rachunków za przeglądy i naprawy wysyłać do Wojskowej Komendy Uzupełnień na wniosek której "zajęto" mi auto - wszak w decyzji napisano, że na żądanie mam im go odstawić i ma być sprawny i uzupełnione wszystkie płyny eksploatacyjne i paliwo ma być zatankowane na max" - tak na na forum użytkowników aut rumuńskiej marki pisze "kisu".

"Oj, nawojowaliby takim Dusterem, że hej... Ciekawe, czy konie też po stadninach rejestrują, aby jakąś bohaterską szarżę przeprowadzić na Leopardy... Czy tam na T-90..." - zastanawia się "project2010".

"Słyszałem, że wojo interesują się bardziej wersjami terenówek z silnikami benzynowymi. Na diesle patrzą niechętnie. Podczas ew. działań wojennych trudno znaleźć w przygodnym terenie profesjonalny serwis, który naprawi np. wtryskiwacze, dwumas, turbosprężarkę czy wymieni filtr cząstek stałych." - dzieli się swoimi spostrzeżeniami "BogdanK".

"A jakby tak zamontować Dusterowi wieżyczkę z paroma kaemami to by nieźle wyglądało..." - oddaje pole wyobraźni "bushi". Przekazuje też, co napisał w swoim odwołaniu dotyczącym Dustera:

"Wyżej wymieniony pojazd nie jest samochodem terenowym. Z definicji samochodem terenowym jest pojazd, który bez przygotowania i ograniczeń w czasie i odległości jest w stanie poruszać się w trudnym terenie bez uszczerbku. Samochód terenowy z reguły posiada ramę - są oczywiście pojedyncze wyjątki jak Jeep Cherokee, ale jest to zupełnie inna marka i klasa pojazdu. Ponadto musi on posiadać napęd na cztery koła, reduktor oraz specjalne ogumienie. Dacia Duster jest samochodem osobowym stylizowanym na pojazd terenowy (crossover SUV) m.in. poprzez zwiększenie prześwitu i poszerzenie nadkoli. Jego konstrukcja jest oparta o nadwozie bezramowe samonośne z płytą podłogową typu B0 Renault-Nissan, stworzoną dla samochodów osobowych segmentu B, a więc aut miejskich jak np. Renault Clio czy Twingo. Taka specyfikacja dyskwalifikuje pojazd z użytkowania w warunkach terenowych ze względu na niewystarczającą sztywność konstrukcji, a co za tym idzie szybkie zmęczenie nadwozia i uszkodzenia spawów, zawiasów oraz szyb. Posiadany przeze mnie pojazd ma wyłącznie napęd na dwa przednie koła, nie posiada reduktora. Wyposażony jest w zwykłe opony szosowe. Podsumowując, zakwalifikowanie mojego pojazdu jako terenowy wynika albo ze zwykłego błędu, albo z nieznajomości tematu."

Poniżej pismo z Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa Urzędu Miasta Łodzi

(*) Tekst z naszego archiwum.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy