Samochód wściekle żółty

Renault zdaje się znać lek na jesienną chandrę - nazywa się megane R.S., ma wściekle żółty kolor i jest najmocniejszym seryjnie produkowanym przez tę fimę samochodem.

W Hiszpanii lato nigdy się nie kończy. Pewnie właśnie dlatego prezentacja możliwości nowego megane R.S. odbyła się właśnie tam. Do naszej dyspozycji oddano dwie wersje samochodu - Sport oraz Cup. Obie wyposażono w dwulitrowy turbodoładowany silnik, który dobrze znamy z poprzedniej generacji usportowionego megane. Jednak w nowym modelu, dzięki wprowadzeniu szeregu zmian, między innymi w turbinie, osiąga on moc 250 KM przy 5500 obr./min oraz imponujące 340 Nm momentu obrotowego przy 3000 obr./min (80 proc. tej wartości dostępne jest już przy 1900 obr./min). Dzięki tej mocy obie wersje osiągają pierwszą "setkę" w 6,1s i rozpędzają się do 250 km/godz., a to stawia megane R.S. niebezpiecznie blisko takich samochodów, jak ford focus RS, czy audi S3.

Reklama

Naszą przygodę z najnowszym dziełem inżynierów z Renault Sport rozpoczęliśmy na hotelowym parkingu w hiszpańskiej Maladze. Tam też czekały na nas ustawione w dwóch rzędach megane R.S. w wersjach Sport i Cup. Od wersji "cywilnych" łatwo je odróżnić po zmienionych zderzakach i szerszych nadkolach, skrywających 18" lub 19" alufelgi. Szkoda, że nadkola poszerzono jedynie poprzez dodanie plastikowych nakładek, co trochę nie przystoi sportowemu samochodowi, zaś tylny zderzak z dyfuzorem i centralnie umieszczoną rurą wydechową znajdziemy na liście akcesoriów zwykłego megane coupe. Wnętrze również niewiele się różni od tego dobrze znanego już z wcześniejszych wersji francuskiego kompaktu. Inne są jedynie fotele (sportowe lub kubełkowe Recaro), zaś często krytykowany cyfrowy prędkościomierz zamieniono na tradycyjny, analogowy.

Pierwszy etap naszej podróży prowadził przez autostradę, biegnącą wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego. Obie wersje samochodu spisywały się na niej świetnie, zapewniając całkiem niezły komfort resorowania (zwłaszcza odmiana Sport). Duża moc i moment obrotowy sprawiały, że zmiana pasa czy włączanie się do ruchu były samą przyjemnością. Silnik nie męczył przy tym głośną pracą.

Po przejażdżce autostradą przyszedł czas na sprawdzenie, jak auto poradzi sobie na górskich serpentynach. Już po chwili utwierdziliśmy się w przekonaniu, że Renault mądrze wykorzystało doświadczenie zdobyte podczas tworzenia poprzedniej generacji usportowionego megane. Bardzo precyzyjny układ kierowniczy natychmiast reagował na każdą, najmniejszą nawet, zmianę kierunku jazdy, dając świetne wyczucie drogi. Podobnie jak obniżone i utwardzone zawieszenie oraz opony o rozmiarze 235/35 osadzone na świetnie wyglądających 19" alufelgach, które przenosiły do wnętrza każdą nierówność nawierzchni, ale sprawiały, że auto trzymało się drogi jak przyklejone. Co ważne, pomimo tej twardości, zapewniało całkiem niezły komfort, choć wersja Cup na dłuższą metę potrafi zmęczyć. Pokonując co ostrzejsze zakręty mogliśmy docenić zapewniające świetne podparcie sportowe fotele, zaś bardzo skuteczne hamulce Brembo pozwalały bez obaw mknąć po górskich zawijasach.

Ciąg dalszy na następnej stronie

Dowiedz się więcej na temat: zakręt | PIT | jazdy | fotele | opony | silnik | auto | sport

Reklama

Reklama

Reklama