Dakar 2014. Małysz: Jestem rozczarowany

Dwa różnorodne odcinki i w sumie 631 km trasy z Iquique do Antofagasta w ciężkich warunkach.

Adam Małysz pomimo problemów technicznych dotarł na metę 10. odcinka specjalnego rajdu ze stratą 1 godziny, 7 minut i 15 sekund, wskakując na 9 miejsce w klasyfikacji generalnej.

Reklama

Dzisiejszy etap został podzielony na dwie części o zupełnie odmiennej charakterystyce. Pierwszą z nich otwierało nie lada wyzwanie dla kierowców oraz ich pilotów - starcie z potężnymi wydmami, które ciągnęły się aż przez 75 kilometrów. Wielu zawodników walczyło ze stromymi podjazdami i sypkim piachem, tracąc przy tym cenne minuty. W takim terenie kluczowe są umiejętności kierowcy, odpowiednia strategia,

ale także dobra nawigacja, która na piaszczystym otwartym terenie należy do bardzo trudnych.

Adam Małysz i Rafał Marton nie ustrzegli się problemów technicznych. Przez awarię systemu namierzającego, bardzo długo nie było wiadomo, co dzieje się z kierowcami Orlen Teamu. Ich czas nie został odnotowany na żadnym z pierwszych sześciu punków pomiarowych, jednak po dotarciu na koniec pierwszej sekcji, przy stanowisku tankowania samochodów, było już wiadomo, że załoga jest dalej "w grze". Sytuacja powtórzyła się również na drugiej części odcinka. - Dziś mieliśmy niestety trochę problemów, było naprawdę ciężko. Na początku na wydmach złapaliśmy gumę. Potem mieliśmy spore problemy nawigacyjne i straciliśmy mnóstwo czasu, około 30 minut, żeby znaleźć waypoint. Na drugim odcinku udało nam się wyprzedzić Marka i Buggy, złapaliśmy dobre tempo i wydawało się, że wszystko zaczyna się układać. Wtedy niestety znów poszła opona i straciliśmy kolejne minuty. Przez nieplanowany postój znaleźliśmy się za ciężarówką i aż do samej mety jechaliśmy za Kamazem w strasznym pyle, z bardzo słabą widocznością. - skomentował po dojechaniu na biwak Adam Małysz. Po przejechaniu prawie 200 km strefy neutralizacji, przyszła pora na drugą część odcinka specjalnego.

Ta obfitowała w skały i wyboje, a jednocześnie zawierała długi, 75-kilometrowy fragment piaszczystej nawierzchni. Zarówno Małysz jak i inni nasi reprezentanci dobrze poradzili sobie z trasą, dzięki czemu w pierwszej dziesiątce znajdują się aż 4 polskie załogi! Finalnie dziesiąty etap zakończył się dla załogi z numerem 322 raczej szczęśliwie. Małysz i Marton przekroczyli metę z 15-stym czasem, ze stratą godziny, siedmiu minut i piętnastu sekund do lidera, Al-Attiyah'a.

Nie dla wszystkich jednak trasa do Antofagasta była łaskawa. Jeden z liderów tegorocznej edycji, Carlos Sainz stracił już całkowicie szanse na podium. Jadąc w strefie neutralizacji miał wypadek i został odwieziony do szpitala. Na szczęście Hiszpanowi nic się nie stało, natomiast samochód został całkowicie zniszczony. Tym samym Sainz zakończył swój udział w Rajdzie Dakar 2014.

- Jestem rozczarowany, że przytrafiły nam się kolejne problemy techniczne, bo na pewno byłoby znacznie lepiej. Z drugiej strony mogło być znacznie gorzej, co pokazał dziś przypadek Carlosa Sainza. Jedziemy dalej, walczymy do samego końca. Jutro czeka nas tak samo, a może i bardziej ciężki odcinek, więc nie można tracić sił. Wiemy, że Dakar jest nieobliczalny. Jeśli tylko uda nam się uniknąć problemów technicznych, to wierzę, że będzie dobrze i powalczymy o więcej. Myślimy pozytywnie. - powiedział Małysz.

Jutro zawodników czeka spotkanie z pustynią Atacama w całej jej okazałości. Tutaj liczyć się będzie wypadkowa wszystkich umiejętności związanych z jazdą offroadową, a także łut szczęścia, ponieważ na pustyni każda najmniejsza awaria może pogrzebać szanse walki o wymarzone cele. Po przedarciu się przez tereny miejscowych kopalń i przekroczeniu kilku rzecznych koryt, załogi powitają wydmy Copiapo. Odcinek specjalny do El Salvadoru wyniesie aż 605 kilometrów i ze względu na ogromne wyzwanie, jakie stwarzać będzie zawodnikom, nazywany jest przez organizatorów decydującym. Czy wszystko rozstrzygnie się 16 stycznia?

Dla polskich załóg niewątpliwym sukcesem będzie ukończenie rajdu w pierwszej dziesiątce, jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc możemy spodziewać się zaciętej walki o jak najlepsze czasy aż do samego końca Rajdu Dakar 2014.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje