Czy rowerzyści umieją jeździć? Co z OC dla nich?

Prezydent Bronisław Komorowski podpisał nowelizację ustawy Prawo o ruchu drogowym. Wprowadzone zmiany to prawdziwa rewolucja.

Mimo że nowe przepisy mówią wyłącznie o rowerzystach, w dużym stopniu dotyczą również kierowców. Największą nowością jest zmiana pierwszeństwa w przypadku krzyżowania się ulic z drogami rowerowymi. Dotychczas rowerzysta jadący prosto drogą rowerową musiał ustąpić pierwszeństwa samochodowi, który skręcał z drogi poprzecznej. Taki zapis był jednak sprzeczny z podpisaną przez Polskę konwencją wiedeńską o ruchu drogowym - w nowych przepisach już go nie znajdziemy.

Cykliści w śluzie

Reklama

W znowelizowanym kodeksie drogowym znalazł się również zapis o tzw. śluzie dla rowerzystów. Nieznane w Polsce określenie oznacza część pasa ruchu między linią zatrzymania aut a skrzyżowaniem. Rowerzyści będą więc mogli stać na światłach przed samochodami, dzięki czemu jako pierwsi wjadą na skrzyżowanie, co sprawi, że będą lepiej widoczni dla innych uczestników ruchu.

W nowych przepisach znalazły się również zapisy mówiące o tym, kiedy rowerzystom wolno poruszać się po chodnikach, wprowadzono też nowe definicje roweru i wózka rowerowego.

Trzeba przyznać, że nowelizacja przepisów to krok w dobrym kierunku. W Polsce na drodze wciąż obowiązuje bowiem zasada "większy może więcej" - wielu kierowców traktuje rowerzystów z przymrużeniem oka. Zapisy o pierwszeństwie cyklistów poruszających się ścieżkami rowerowymi oraz wprowadzenie śluzy sprawi, że część kierowców będzie musiała zrewidować swoje poglądy.

Są nowe prawa. A obowiązki?

Z drugiej strony - rowerzyści, którzy chcą być postrzegani, jako pełnoprawni uczestnicy ruchu drogowego, w wielu kwestiach traktowani są przez prawo o wiele łagodniej niż kierowcy.

Część zmotoryzowanych wypomina cyklistom, że jeżdżąc po drogach publicznych nie muszą płacić żadnych podatków. Od początku lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku w Polsce nie ma obowiązku rejestrowania rowerów, wiec ich właściciele, faktycznie, poruszają się po drogach za darmo. W tym przypadku trudno jednak nie przyznać rowerzystom racji - ich pojazdy nie niszczą nawierzchni, budowane właśnie autostrady i drogi szybkiego ruchu również nie powstają z myślą o rowerzystach.

Dużo większym problemem - zwłaszcza w obliczu nowych, dających rowerzystom większe przywileje - przepisów jest drażniący kierowców brak konieczności posiadania przez cyklistów polis ubezpieczenia OC. Chociaż dla wielu rowerzystów taki postulat wydaje się być niedorzeczny, po dokładnym przeanalizowaniu statystyk sytuacja nie jest już tak jednoznaczna.

Z policyjnego raportu wynika, że w zeszłym roku kierujący rowerami i motorowerami doprowadzili do 2457 wypadków (to aż 8 proc. tego typu zdarzeń), w których zginęło 199 osób (7,5 proc. wszystkich ofiar na polskich drogach), a 2466 osób odniosło obrażenia. Oznacza to, że w niemal 2,5 tys. przypadków, kierowcy, którzy uszkodzili swój pojazd w wyniku błędu rowerzysty, koszty naprawy pokryć musieli z własnej kieszeni. Pamiętajmy, że policyjna statystyka mówi wyłącznie o wypadkach, czyli zdarzeniach, w których ucierpieli ludzie. Przygotowany przez stróżów prawa raport nie wspomina nic o licznych przypadkach typu zarysowanie auta czy złamanie lusterka przez przeciskającego się w korku cyklistę.

Oczywiście, poszkodowany kierowca (o ile rowerzysta się zatrzyma...) może dochodzić swoich praw przed sądem, ale w Polsce procesy ciągną się latami. W przypadku zderzenia z innym samochodem szkody naprawiane są z ubezpieczenia OC sprawcy. Jeśli - z winy rowerzysty - nasz samochód zderzy się z rowerem - mamy pecha. Zanim, w procesie cywilnym, sąd przyzna nam jakiekolwiek odszkodowanie, które pozwoliłoby usunąć uszkodzenia, nasze auto rozpadnie się ze starości. O równym traktowaniu przez prawo właścicieli samochodów i rowerów nie można więc mówić.

Czy rowerzyści umieją jeździć?

Innym problemem jest również kwestia uprawnień (a co za tym idzie umiejętności), jakich ustawodawca wymaga od kierowców i rowerzystów. Przypomnijmy, że kierowcy, zanim uzyskają prawo jazdy, przejść muszą wielogodzinny kurs, po zakończeniu którego przystępują do egzaminu państwowego. O jakości szkoleń można dyskutować, ale faktem jest, że bez wiedzy z zakresu przepisów i bezpieczeństwa ruchu, żaden kursant nie otrzyma prawa jazdy.

W przypadku rowerzystów sytuacja wygląda zupełnie inaczej. By poruszać się rowerem po drogach publicznych przed osiemnastym rokiem życia niezbędna jest karta rowerowa. Dokument taki wydaje dyrektor szkoły podstawowej lub gimnazjum, "egzamin" przeprowadza policjant lub nauczyciel. Niestety, większość nastolatków nie zdaje sobie sprawy z tych przepisów. Kartę rowerową posiadają nieliczni, ani policja, ani straż miejska nie poświęcają wiele uwagi na kontrolowanie poruszającej się na rowerach młodzieży. Stróżom prawa nie ma się jednak, co dziwić - niekonsekwencję w podejściu do cyklistów da się bowiem zauważyć u ustawodawcy.

W myśl obowiązującego prawa, po ukończeniu osiemnastego roku życia, bez żadnych zezwoleń, rowerem w Polsce poruszać może się każdy. Osoby tworzące Prawo o Ruchu Drogowym założyły więc, że osiemnastolatkowie - nawet jeśli wcześniej nie posiadali karty rowerowej - są na tyle biegli w przepisach, że nie muszą podlegać żadnej kontroli. Tego typu zapis wydaje się niezbyt mądry, zwłaszcza, jeśli wziąć pod uwagę, że rowerzysta przez większość czasu zobowiązany jest do poruszania się po drogach publicznych. Powinien więc doskonale znać i stosować się do wszystkich reguł określonych w kodeksie drogowym. A jak nie ma prawa jazdy, o przepisach może nie mieć zielonego pojęcia.

A co ty sądzisz o nowych przepisach dotyczących rowerzystów? Czy uważasz, że rowerzyści powinni podlegać większej kontroli i wykupywać ubezpieczenie OC?

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje