Reklama

Fiat 500L okiem wybrednej kobiety

​Z natury jestem kobietą bardzo wybredną. Nie każdy samochód z powodu a to moich niewielkich gabarytów, a to jego nieodpowiednich parametrów, potrafi sprostać moim potrzebom.

Wsiadając po raz pierwszy do Fiata 500L od razu wiedziałam, że swoim bogatym wnętrzem  wychodzi naprzeciw moim oczekiwaniom. Tak, wnętrze jest ważne. Bo sylwetka samochodu jaka jest, każdy widzi - stylizowana na Mini, mnie przekonuje.

Wnętrze

Możliwość  podniesienia fotela kierowcy jest dla mnie dużą zaletą każdego samochodu i siadając za kółkiem zawsze zwracam na to uwagę. Mimo, że sporo aut  ją wykazuje, nie zawsze osiągam satysfakcjonującą mnie pozycję. W Fiacie 500L jest ona optymalna, przez co od razu zyskałam poczucie bezpieczeństwa, wynikające z dobrej widoczności drogi, i... pewność siebie, której czasami mi brakuje - nie jako kierowcy, lecz jako kobiecie. A zatem duży plus.
Po kilkunastu minutach jazdy okazało się, że fotel ma wypustki masujące tę ważną część ciała, na której się siedzi. A jak wiadomo, taki masaż działa... ujędrniająco. Również plus.
Kolejną zaletę tego samochodu stanowi wielka liczba schowków. Jest ich tak dużo, że można zapomnieć, co gdzie się schowało. Dla osób posiadających dzieci, a jestem jedną z nich, to bardzo istotna sprawa. Rozkładane stoliki z tyłu, na których można postawić sok i przekąski, także się przydają. Dodatkowo stolik składa się fotel pasażera. Również funkcjonalne.

Reklama

Skoro jestem już przy dzieciach - na uwagę zasługuje amfiteatralny układ siedzeń. Pasażerowie na tylnej kanapie siedzą wyżej niż ci z przodu. Moje dziecko było zachwycone faktem, że ma lepszą widoczność na wszystko, co się dzieje na drodze. Niestety, pozwoliło mu to na częstszą krytykę sposobu prowadzenia przeze mnie samochodu. No ale skłonność do nadmiernej krytyki to już  indywidualna cecha mojego synka.
Bagażnik - cóż, 400 litrów to dla mnie trochę za mało, jak na minivana. Może wystarczy na duże zakupy, ale na dalszą podróż już nie. Zapewne nie każda kobieta ma kosmetyczkę wielkości średniego nesesera. Ja mam i już nic z tym nie zrobię.
Za to duży plus za bliskie ułożenie pedałów, idealne dla małej kobiecej stópki. Nawet w szpilkach jest wygodnie.

Wyposażenie

Miałam okazję testować najbogatszą wersję Fiata 500L i poza tym, że nie ma on tempomatu - czasem się jednak przydaje - to prawie wszystko inne posiada. Jazda samochodem to dla mnie często jedyny czas, kiedy mogę posłuchać muzyki. Dlatego prawdziwą przyjemność sprawił mi opcjonalny system nagłośnienia Beats Audio o mocy 520 W, z 6 głośnikami.
Prowadząc samochód słucham muzyki albo rozmawiam przez telefon. Bluetooth, umożliwiający prowadzenie rozmów telefonicznych oraz odczyt głosowy wiadomości tekstowych, kilkakrotnie uratował mi życie.
Brak czujników parkowania - dla mnie duży minus przy tak bogatej wersji wyposażenia. Nie dlatego, że mam problemy z parkowaniem i zdarza mi się zatrzymać na zderzaku innego samochodu, ale dlatego, że to powinien być obecnie standard. W zamian za to samochód posiada dwustopniowe wspomaganie kierownicy Dualdrive z trybem City, co ułatwia manewry oraz parkowanie w mieście, choć czujników nie zastępuje. 

Bardzo dobrym pomysłem jest wskaźnik zmiany biegów (GSI), który pokazuje optymalny moment na  ich zmianę, by ograniczyć zużycie paliwa. Oczywiście jest to fajne dla kogoś, kto nie lubi od czasu do czasu w swoim samochodzie poczuć się jak rajdowiec i faktycznie dba o ekonomikę jazdy. Ja lubię, więc gdyby mój mąż nie powiedział mi o istnieniu owego wskaźnika, pewnie bym go nie doceniła. Ale teraz już doceniam.

Bezpieczeństwo

Fiat 500L ma naprawdę duże lusterka boczne, które zapewniają świetną widoczność. Z kolei mocno ograniczają ją słupki przednie - dodatkowe przednie boczne szyby, które zaprojektowane zostały prawdopodobnie po to, by dodać wnętrzu przestrzeni. I to akurat się udało.
Poczucie bezpieczeństwa daje natomiast: 6 poduszek, system zapobiegający dachowaniu oraz system City Brake Control, którego zadaniem jest wykrywanie przeszkód stałych lub znajdujących się w ruchu, a następnie, w przypadku braku reakcji kierowcy, automatyczne aktywowanie układu hamulcowego w celu uniknięcia kolizji. 

Dla mnie bezpieczny samochód to jednak przede wszystkim dynamiczny silnik. I tu muszę przyznać - nie mam zastrzeżeń do 500L, przynajmniej jeśli chodzi o jazdę po mieście. Silnik 1.4 T-Jet 120 KM świetnie się sprawdził.
Niestety, w dalekiej trasie moje poczucie bezpieczeństwa zmniejszało się wraz z każdą dodatkową jednostką km/h na prędkościomierzu. Na autostradzie przy 130 km/h trzeba było mocno trzymać kierownicę, gdyż odczuwalny był jej najmniejszy ruch. Oczywiście było to świetne ćwiczenie na mięśnie ramion, jednak wolę je trenować wykonując na przykład tradycyjne pompki.
Przy tak dużej prędkości przeszkadzały, co zapewne typowe dla minivanów, boczne podmuchy wiatru, które wytrącały samochód z równowagi. W związku z tym jazda między ekranami na autostradzie nie należała do najprzyjemniejszych.
Przyznam jednak, że nawet po kilkugodzinnej jeździe Fiatem 500L nie odczuwałam bólu kręgosłupa. To zasługa bardzo komfortowych foteli, świetnie podtrzymujących plecy.

Magdalena Tyrała

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL