Spis treści:
- W których hulajnogach pękła kierownica?
- Dlaczego realny zasięg hulajnóg jest dużo niższy?
- Które hulajnogi wypadły najlepiej?
Pod lupę wzięto zachowanie na drodze, komfort, obsługę, bezpieczeństwo i trwałość, a hulajnogi przeszły też badanie na obecność szkodliwych substancji. Siedem modeli dostało ocenę "dobrą", jeden tylko "dostateczną", a dwa oblały test z notą "wystarczającą".
W których hulajnogach pękła kierownica?
Najgorzej wypadły modele Streetbooster Sirius (w cenie około 2,5 tys. zł) i Navee N65 II (w Polsce niedostępny). W obu, podczas próby obciążeniowej, doszło do złamania kierownicy. Zdaniem ekspertów ADAC winne tej wpadce były niekorzystnie rozmieszczone w niej otwory.
Problem leży też w samych przepisach. Obowiązująca norma przewiduje głównie obciążenie centralne kolumny kierownicy, naciskiem 10 kg działającym na jej środek, podczas gdy ADAC badał hulajnogi w warunkach bliższych rzeczywistości - obciążając końce kierownicy dynamicznie siłą 15 kg z każdej strony, tak jak dzieje się to przy hamowaniu, przyspieszaniu i skręcaniu. Osiem z dziesięciu modeli przeszło tę zaostrzoną próbę bez problemów, ale wynik dwóch najsłabszych pokazuje, że, zwłaszcza po dłuższym i intensywnym użytkowaniu, użytkownicy mogą czuć uzasadnione wątpliwości co do jakości produktu.
Dlaczego realny zasięg hulajnóg jest dużo niższy?
Producenci podają zasięg mierzony w idealnych warunkach - zwykle przy wadze kierowcy 75 kg i stałej prędkości 15 km/h. ADAC znowu jednak podwyższył standardy, przyjmując masę kierującego na poziomie 90 kg, włączone światła, maksymalne dopuszczalne ciśnienie w oponach i maksymalną prędkość, zależnie od modelu 20-22 km/h.
Segway Ninebot F3 Pro D (cena w Polsce - 2,6-2,7 tys. zł) miał przejechać 70 km, a na stanowisku ADAC hulajnoga rozładowała się już po 38,7 km. Podobnie model SoFlow SO4 Pro Max (cena niecałe 4 tys. zł) nie osiągnął w teście deklarowanych 75 km, tylko 44,6 km. Odys Ultron i75 (model sprzedawany w Niemczech) z obiecywanych 75 km osiągnął 47,9 km, a Trittbrett Sultan+ (około 2,8 tys. zł) z 60 km tylko 37,2 km. Najbliższy danym katalogowym okazał się najsłabszy w rankingu model Streetbooster Sirius, który przy obiecywanych 40 km przejechał 33,8 km. Mimo tych rozbieżności każdy z modeli wystarcza na typowy codzienny dojazd rzędu 15 km w jedną stronę.
Które hulajnogi wypadły najlepiej?
Zwycięzcą został Segway Ninebot F3 Pro D z notą 2,0 (im niższa wartość, tym lepszy produkt), chwalony zwłaszcza za komfort oraz bezpieczeństwo i trwałość, choć z zastrzeżeniem do lekko niepewnego prowadzenia i długiego, ponad ośmiogodzinnego czasu ładowania. Tuż za nim uplasowały się ePowerFun ePF-2 Pro (2,1) oraz Xiaomi Electric Scooter 6 Max (ocena 2,2 przy cenie 2,9 tys. zł). Najlepsze hamulce miały modele Segway i Xiaomi, łączące wysoką skuteczność z dobrą kontrolą siły hamowania.
Warto na koniec zwrócić też uwagę na kilka praktycznych wniosków z testu. Czas ładowania bywał uciążliwie długi - od 4 godz. 15 min w SoFlow do 8 godz. 40 min w Odysie. Część modeli zbyt gwałtownie rusza po dodaniu "gazu", co może zaskoczyć mniej wprawnych czy młodszych kierujących. Wszystkie testowane hulajnogi miały już kierunkowskazy, które od 2027 roku staną się obowiązkowe w nowo rejestrowanych modelach, choć w kilku były słabo widoczne z boku. ADAC przypomina też, że rozładowane hulajnogi nie prowadzą się jak zwykłej hulajnogi nożnej, bo przez masę i opór wewnętrzny wymagają włożenia znacznie większego wysiłku.












