Motocykliści mają własny język. Pukanie się w głowę to nie to co myślisz
Motocykliści od lat komunikują się między sobą w sposób, który dla wielu kierowców samochodów może wyglądać kompletnie niezrozumiale. Problem polega jednak na tym, że część tych gestów bywa błędnie interpretowana, a to czasem prowadzi nawet do bardzo niebezpiecznych sytuacji na drodze. Jeden z motocyklistów omal nie został zaatakowany po tym, jak kierowca źle zrozumiał popularny znak ostrzegający przed policją.

Spis treści:
- LwG, czyli najbardziej znane pozdrowienie motocyklistów
- Pukanie się w głowę nie oznacza obrażania. Chodzi o policję
- Co oznacza, gdy motocyklista ściąga nogę z podnóżka?
- Kask położony na ziemi? Internet powtarza mit od lat
- Motocykliści mają własny "język". Większość gestów zna cały świat
Jeszcze kilkanaście lat temu motocykliści praktycznie wyłącznie za pomocą gestów ostrzegali się przed zagrożeniami, patrolami policji czy utrudnieniami na drodze. Dziś sytuacja diametralnie się zmieniła, bo zdecydowana większość posiada interkomy montowane w kaskach, które pozwalają prowadzić rozmowy, słuchać muzyki czy ostrzeżeń wydawanych przez nawigację. Nie zmienia to jednak faktu, że motocyklowy "język znaków" nadal ma się świetnie i zna go praktycznie każdy doświadczony fan dwóch kółek.
LwG, czyli najbardziej znane pozdrowienie motocyklistów
Najbardziej charakterystycznym symbolem świata motocykli pozostaje oczywiście słynne "LwG", czyli "Lewa w Górę". To klasyczne pozdrowienie wykonywane podczas mijania się dwóch motocyklistów polegające na krótkim uniesieniu lewej dłoni.
Dlaczego akurat lewej? Powód jest bardzo prosty - w krajach z ruchem prawostronnym to właśnie lewa ręka znajduje się bliżej mijającego motocyklisty. Gest stał się tak popularny, że dziś funkcjonuje praktycznie na całym świecie i jest jednym z symboli motocyklowej społeczności. Co ciekawe, LwG najczęściej spotkamy poza miastem. W korkach albo podczas jazdy w gęstym ruchu motocykliści znacznie rzadziej odrywają rękę od kierownicy na rzecz krótkiego skinienia głową.

Pukanie się w głowę nie oznacza obrażania. Chodzi o policję
To właśnie ten gest najczęściej prowadzi do nieporozumień. Dla większości kierowców samochodów pukanie się palcem czy pięścią w głowę oznacza, że ktoś zachowuje się nierozsądnie albo stwarza zagrożenie na drodze. W świecie motocyklistów znaczenie jest jednak zupełnie inne - jeżeli motocyklista puka dłonią w górną część kasku, to najczęściej ostrzega innych kierowców jednośladów przed patrolem policji albo kontrolą drogową znajdującą się kawałek dalej.
Zdarzały się sytuacje, w których kierowcy samochodów odbierali ten gest jako zaczepkę lub wyzwisko. Tymczasem motocyklista często nawet nie odnosi się do zachowania drugiego kierowcy, tylko próbuje ostrzec innych przejeżdżających fanów dwóch kółek.
Według motocyklowych legend taki sposób ostrzegania pojawił się dlatego, że mruganie światłami drogowymi może skończyć się mandatem. Pukanie w kask jest znacznie trudniejsze do jednoznacznego zinterpretowania. W końcu motocyklista zawsze może powiedzieć, że poprawiał kask albo uwierała go wyściółka.
Co oznacza, gdy motocyklista ściąga nogę z podnóżka?
Jeszcze kilka lat temu motocykliści najczęściej dziękowali innym kierowcom za pomocą krótkiego gestu dłonią. Dziś coraz częściej zamiast ręki pojawia się noga, co jest rozwiązaniem wygodniejszym i przede wszystkim bezpieczniejszym, bo motocyklista nie musi odrywać ręki od kierownicy. Zwyczaj przywędrował do Polski głównie z Europy Zachodniej i dziś jest już praktycznie standardem. Co ciekawe, coraz częściej ten gest rozpoznają również kierowcy samochodów.
Kask położony na ziemi? Internet powtarza mit od lat
W mediach społecznościowych regularnie wraca historia mówiąca o tym, że kask położony obok motocykla oznacza prośbę o pomoc. Według internetowych teorii motocyklista ma w ten sposób informować innych uczestników ruchu o awarii albo problemach z jednośladem.
W rzeczywistości większość motocyklistów traktuje to raczej jako mit niż rzeczywiście funkcjonujący znak, ponieważ przepisy nakazują informować innych uczestników ruchu drogowego o problemach w zupełnie inny sposób. Dodatkowo - kładąc kask na ziemi - do do jego wnętrza mogą dostać się mrówki czy owady. Warto również wspomnieć, że wielu kierowców jednośladów uważa kładzenie kasku na ziemi za zły omen.

Motocykliści mają własny "język". Większość gestów zna cały świat
Choć nigdy nie powstał oficjalny motocyklowy słownik znaków obowiązujący na całym świecie to większość gestów jest dziś praktycznie uniwersalna. Motocykliści bardzo szybko nauczyli się komunikować bez słów, bo na drodze liczy się prostota i możliwość błyskawicznego przekazania informacji.
Takich znaków jest jednak oczywiście zdecydowanie więcej - fani dwóch kółek mają swoje sposoby, aby pokazać innemu uczestnikowi ruchu drogowego, że jedzie z włączonym kierunkowskazem, na jezdni znajduje się niebezpieczeństwo czy należy zwolnić. Wszystkie są na tyle proste i uniwersalne, aby mogli je zrozumieć motocykliści z każdego zakątka świata.









