Fotoradary nie widzą motocyklistów. W całej Polsce są tylko dwa wyjątki
Polski system automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym staje się coraz bardziej nowoczesny. Problem jednak na tym, że zdecydowana większość urządzeń nie potrafi rejestrować wykroczeń popełnianych przez motocyklistów. Nad Wisłą są jednak pewne wyjątki.

W skrócie
- Większość polskich fotoradarów nie potrafi rejestrować wykroczeń motocyklistów, ponieważ uchwytują jedynie przód pojazdu, gdzie motocykle nie mają tablic rejestracyjnych.
- W Polsce działają dwa fotoradary, które rejestrują zarówno przód, jak i tył pojazdu – znajdują się przy ulicach Modlińskiej i Radzymińskiej w Warszawie.
- Dane GITD potwierdzają, że te urządzenia skutecznie rejestrują wykroczenia popełniane przez motocyklistów, jednak obecnie nie planuje się montażu podobnych fotoradarów w innych miejscach.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Zdecydowana większość fotoradarów i odcinkowych pomiarów prędkości fotografuje wyłącznie przód pojazdu. Jednoślady nie posiadają przednich tablic rejestracyjnych, a więc niemożliwe jest ustalenia właściciela pojazdu. Nie oznacza to jednak całkowitej bezkarności - w Polsce są już dwa miejsca, gdzie system został przygotowany również z myślą o motocyklistach.
CANARD ma nowoczesne urządzenia, ale motocykle nadal są nieuchwytne
Za obsługę fotoradarów i odcinkowych pomiarów prędkości odpowiada Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD), działające w strukturach Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego.
Standardowa procedura identyfikacji sprawcy wykroczenia opiera się na odczycie numeru rejestracyjnego z fotografii wykonanej przez urządzenie. W przypadku samochodów nie stanowi to problemu, ponieważ tablice rejestracyjne znajdują się zarówno z przodu, jak i z tyłu pojazdu. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku motocykli, bo posiadają one wyłącznie tylną tablicę rejestracyjną. Jeżeli urządzenie wykonuje zdjęcie od przodu to identyfikacja właściciela jednośladu staje się niemożliwa.

Tylko dwa takie fotoradary w Polsce. Wychwycą każdego motocyklistę
Technicznie rozwiązanie tego problemu nie jest skomplikowane, bo wystarczy zastosować dodatkowe kamery rejestrujące tył pojazdu. Główny Inspektorat Transportu Drogowego podkreślał jednak pod koniec 2025 r., że obecnie nie planuje wyposażania wszystkich urządzeń w takie rozwiązania.
Pilotażowo zdecydowano się jednak na montaż specjalnych fotoradarów w dwóch lokalizacjach w Warszawie - mowa o urządzeniach znajdujących się przy ulicach Modlińskiej oraz Radzymińskiej. W przeciwieństwie do większości fotoradarów w Polsce rejestrują one zarówno przód, jak i tył pojazdu, a więc pozwalają również na zidentyfikowanie motocyklistów, którzy przekroczyli dozwoloną prędkość.
Motocykliści wpadają w sidła fotoradarów. Na razie w Polsce są takie dwa
Dane opublikowane przez GITD pokazują, że montaż dodatkowej kamery rejestrującej tył pojazdu realnie pozwala na karanie motocyklistów niestosujących się do ograniczeń prędkości. Na ulicy Modlińskiej w pierwszej połowie ubiegłego roku urządzenie zarejestrowało 410 wykroczeń popełnionych przez kierowców samochodów oraz 13 przez motocyklistów. Średnie przekroczenie prędkości wynosiło około 25 km/h ponad obowiązujący limit. Najwyższa zarejestrowana prędkość to 51 km/h w przypadku samochodu oraz o 31 km/h w przypadku motocykla.
Jeszcze więcej wykroczeń odnotowano przy ulicy Radzymińskiej. Tam fotoradar zarejestrował 708 przypadków przekroczenia prędkości przez kierowców samochodów oraz 18 przez motocyklistów. Według danych GITD kierowcy aut przekraczali limit średnio o 22 km/h, natomiast motocykliści o 31 km/h.
Najbardziej rażące naruszenie przepisów dotyczyło kierowcy samochodu, który przekroczył dozwoloną prędkość aż o 128 km/h. Wśród motocyklistów rekord wyniósł 69 km/h ponad obowiązujący limit.
Fotoradary nadal bezradne wobec motocyklistów? Wystarczy jedna zmiana
Należy jednak pamiętać, że na polskich drogach znajduje się coraz większa liczba zaawansowanych fotoradarów, które mogą rejestrować pojazdy zarówno od przodu, jak i od tyłu. Co więcej, są one w stanie monitorować prędkość kilku pojazdów na raz, które poruszają się różnymi pasami ruchu. Takie urządzenia również bez problemu wykonają fotografię jednośladu od tyłu, więc CANARD będzie w stanie ustalić właściciela motocykla i następnie ukarać go.
Motocykliści w dalszym ciągu znajdują się w niejako uprzywilejowanej sytuacji względem kierowców samochodów. Jeżeli jednak pilotaż w Warszawie zostanie uznany za sukces to niewykluczone, że podobne rozwiązania - w postaci dodatkowej kamery skierowanej na tył pojazdu - zaczną pojawiać się również w innych częściach kraju. Innym sposobem będzie zakup i montaż tylko takich urządzeń, które są w stanie rejestrować pojazdy poruszające się w obu kierunkach.










