Unia zmusi firmy do kupna aut elektrycznych? Koszty mogą zabić biznes
Komisja Europejska przygotowała projekt nowych regulacji dotyczących samochodów firmowych. Propozycja zakłada obowiązkowy udział aut zero i niskoemisyjnych w rejestracjach flotowych dużych przedsiębiorstw. Dla Polski oznaczałoby to konieczność szybkiego zwiększenia liczby elektryków w firmach, a to dla wielu z nich mogłoby się okazać finansową pułapką.

W skrócie
- Komisja Europejska opracowała projekt rozporządzenia zobowiązujący duże firmy do rejestracji określonego odsetka pojazdów zero i niskoemisyjnych we flotach.
- Firmy motoryzacyjne oraz organizacje flotowe zgłosiły sprzeciw wobec kosztów i trudności infrastrukturalnych związanych z planowanymi regulacjami.
- Rząd Polski i niektóre organizacje branżowe wyraziły negatywne stanowisko wobec narzucania obowiązkowych celów, podkreślając ryzyko ingerencji regulacyjnej oraz problemy z dostępem do infrastruktury ładowania.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Projekt rozporządzenia Clean Corporate Vehicles został przedstawiony przez Komisję Europejską 16 grudnia 2025 roku jako część szerszego pakietu motoryzacyjnego. Prace nad dokumentem już ruszyły w Radzie UE, gdzie zajmuje się nim grupa robocza ds. transportu lądowego. Wcześniej, 5 marca 2025 roku, Komisja opublikowała komunikat "Decarbonise Corporate Fleets", wskazując floty firmowe jako jeden z najważniejszych elementów przyspieszania elektryfikacji transportu w Europie.
Bruksela argumentuje, że właśnie segment flotowy ma największy wpływ na rynek nowych samochodów. Według danych Komisji około 60 proc. nowych rejestracji aut osobowych w Unii Europejskiej przypada na pojazdy firmowe lub rejestrowane przez podmioty prawne. W przypadku vanów, autobusów, autokarów i ciężarówek udział rynku korporacyjnego jest jeszcze większy i w praktyce dominuje cały sektor.
Zdaniem Komisji szybsza elektryfikacja flot mogłaby nie tylko przyczynić się do dekarbonizacji europejskiego transportu, ale także poprawić sytuację na rynku wtórnym, zwiększając dostępność używanych aut zeroemisyjnych i stopniowo obniżając koszty ich zakupu.
Konkretne cele dla polskich firm. 31 proc. aut bezemisyjnych
W projekcie zapisano już szczegółowe wskaźniki dla poszczególnych państw, w tym dla Polski. W przypadku samochodów osobowych od 2030 roku udział aut zero i niskoemisyjnych w nowych rejestracjach flotowych dużych przedsiębiorstw miałby wynieść 48 proc. Jednocześnie co najmniej 31 proc. wszystkich nowych rejestracji miałoby przypadać na pojazdy całkowicie zeroemisyjne.
Od 2035 roku cele zostałyby jeszcze podniesione. Wtedy udział aut zero i niskoemisyjnych miałby wzrosnąć do 67 proc., z czego 56 proc. stanowiłyby samochody zeroemisyjne. Podobne założenia przewidziano dla vanów.
Propozycje Komisji wywołały wyraźny sprzeciw branży motoryzacyjnej i firm związanych z flotami. Już w grudniu 67 podmiotów podpisało wspólny list skierowany do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Wśród sygnatariuszy znalazły się między innymi BMW, Toyota, Avis, Hertz czy Bolt.
Branża ostrzega przed kosztami i problemami infrastrukturalnymi
Autorzy listu ocenili obowiązkową elektryfikację flot jako rozwiązanie mogące destabilizować rynek motoryzacyjny. Według branży największą przeszkodą pozostają koszty. Samochody elektryczne są nadal średnio droższe od spalinowych o kilkadziesiąt tysięcy złotych. W przypadku dużych flot oznacza to inwestycje liczone już nie w setkach tysięcy, lecz w milionach złotych.
Drugim problemem pozostaje infrastruktura ładowania. W wielu regionach Europy, szczególnie w krajach Europy Środkowej, liczba dostępnych punktów ładowania nadal jest niewystarczająca. Część przedsiębiorstw nie ma także możliwości budowy własnej infrastruktury na potrzeby flot.
Skalę nadchodzących wyzwań dobrze pokazuje obecna sytuacja polskich firm. Z niedawnego raportu przygotowanego przez EY oraz Eurelectric wynika, że udział samochodów elektrycznych we flotach firmowych w Polsce wynosi obecnie około 12 proc. Przedsiębiorcy nadal ostrożnie podchodzą do elektromobilności, a masowe zakupy aut elektrycznych pozostają zjawiskiem marginalnym.
Autorzy raportu zwracają uwagę, że problemem nie jest wyłącznie cena pojazdów. Firmy wskazują także na brak stabilnych i długoterminowych zachęt oraz niepewność dotyczącą przyszłych regulacji i systemów wsparcia. Tymczasem doświadczenia państw Europy Zachodniej pokazują, że przewidywalność przepisów ma kluczowe znaczenie przy planowaniu zakupów flotowych. Niepewność budzi również rozwój infrastruktury ładowania, która w Polsce nadal pozostaje mniej rozbudowana niż na zachodzie Europy.
Projekt trafił pod obrady polskiego sejmu. Duży sprzeciw
Jak poinformowała Polska Izba Rozwoju Elektromobilności - temat nowych regulacji był niedawno omawiany w polskim parlamencie. 11 marca odbyło się posiedzenie sejmowej Komisji do Spraw Unii Europejskiej, podczas którego analizowano zarówno sam projekt rozporządzenia, jak i stanowisko polskiego rządu przedstawione przez wiceministra klimatu i środowiska Krzysztofa Bolestę.
W trakcie posiedzenia strona rządowa sprzeciwiła się obowiązkowym celom narzucanym państwom członkowskim. Wskazywano między innymi na ryzyko nadmiernej ingerencji regulacyjnej, wysokie koszty dla przedsiębiorców i administracji oraz nieuwzględnienie różnic infrastrukturalnych pomiędzy krajami UE, szczególnie w zakresie dostępu do ładowarek.
Stanowisko to potwierdził później także Związek Polskiego Leasingu. Organizacja poinformowała, że komisja podzieliła argumentację rządu dotyczącą zagrożeń wynikających z obligatoryjnych celów udziału pojazdów zero i niskoemisyjnych. W dyskusji zwracano uwagę również na możliwe konsekwencje dla rynku leasingu, wynajmu oraz dostępności samochodów dla klientów.
Regulacja może na zawsze zmienić rynek nowych aut
W debacie wokół projektu pojawiały się też nieścisłości dotyczące zakresu planowanych obowiązków. W części publicznych przekazów sugerowano, że regulacje obejmą przedsiębiorstwa niezależnie od wielkości i nałożą na nie szerokie obowiązki raportowe. Tymczasem projekt odnosi się przede wszystkim do dużych przedsiębiorstw, a obowiązki monitorowania i raportowania zapisano głównie po stronie państw członkowskich.
Eksperci podkreślają jednak, że mimo wczesnego etapu prac Clean Corporate Vehicles może istotnie zmienić sposób funkcjonowania rynku nowych samochodów w Polsce. Zakupy instytucjonalne odpowiadają dziś za blisko siedem na dziesięć nowych rejestracji aut osobowych, dlatego każda zmiana dotycząca flot firmowych może mieć wpływ na cały rynek motoryzacyjny.









