Przetestowali prawdziwy zasięg elektryków. Chiński model pobił rywali
Norweski test El Prix od lat sprawdza, ile elektryki naprawdę przejadą na jednym ładowaniu. W czerwcowej edycji na trasę wyjechały 24 samochody, a jeden z chińskich modeli zaskoczył wynikiem, jakiego nie osiągnął żaden inny uczestnik.

Spis treści:
- Na czym polega norweski test zasięgu El Prix?
- Xpeng X9 przekroczył zasięg WLTP o 11,4 proc.
- BMW iX3 przejechało w teście najwięcej kilometrów
- Dlaczego MG IM6 wypadł najgorzej w teście zasięgu?
- Toyota C-HR+ okazała się najbardziej oszczędna
- Ile trwało ładowanie od 10 do 80 proc.?
El Prix organizują wspólnie norweski klub NAF i portal Motor, a impreza odbywa się dwa razy w roku, latem i zimą, nieprzerwanie od 2020 roku. To dziś największy niezależny test zasięgu i ładowania samochodów elektrycznych na świecie. W stawce znalazły się zarówno auta dostępne już w Europie, jak i takie, które dopiero mają do niej trafić.
Na czym polega norweski test zasięgu El Prix?
Samochody ruszały z podziemnego garażu w Oslo pojedynczo, mniej więcej co minutę, a potem pokonywały dokładnie tę samą drogę. Auta, które w tym punkcie nie zdradzały jeszcze spadku mocy, zawracały i powtarzały wyznaczony odcinek tak długo, aż każdy z pojazdów tracił moc i nie potrafił utrzymać zadanej prędkości. Trasę dobrano tak, by łączyła jazdę miejską, drogi lokalne i odcinki ekspresowe. Podczas testu temperatura wynosiła od 13 do 18 stopni Celsjusza, było pochmurno, miejscami padał deszcz, a klimatyzację w każdym aucie ustawiono na utrzymywanie 20 stopni w kabinie.
Organizatorzy zwracają uwagę na jedno. Zużycie zmierzone na trasie nie jest wprost porównywalne z danymi producentów, bo procedurę WLTP przeprowadza się bez włączonej klimatyzacji, ale za to uwzględnia ona straty energii powstające przy ładowaniu.
Xpeng X9 przekroczył zasięg WLTP o 11,4 proc.
Największą niespodzianką całego testu okazał się Xpeng X9, w pełni elektryczny van z Chin, który właśnie zadebiutował także w Polsce. Producent deklaruje dla niego 580 km zasięgu według normy WLTP, tymczasem na norweskiej trasie auto przejechało 646 km, czyli aż o 11,4 proc. więcej. To najlepszy rezultat w całej stawce pod względem dodatniej różnicy względem katalogowej deklaracji - żaden inny model nie pobił swojego zasięgu WLTP w takim stopniu.
BMW iX3 przejechało w teście najwięcej kilometrów
Najdłuższy realny dystans zanotował jednak inny model. BMW iX3 dojechało do 781 km przy katalogowych 770 km i to ono wygrało klasyfikację bezwzględnego zasięgu. Tuż za nim uplasował się Lucid Gravity z wynikiem 720 km, choć akurat ten model nie dowiózł swojej deklaracji (748 km, minus 3,7 proc.). Powyżej granicy 660 km znalazły się jeszcze Mercedes CLA i Mercedes GLC. Ogólny obraz testu wypadł zaskakująco korzystnie - połowa stawki, dokładnie 12 z 24 aut, dojechała do swojego zasięgu WLTP lub go przekroczyła, a średnia różnica dla wszystkich pojazdów wyniosła zaledwie 0,2 proc. poniżej deklaracji.
Dlaczego MG IM6 wypadł najgorzej w teście zasięgu?
Na drugim biegunie znalazł się MG IM6. Chiński SUV pokonał 446 km zamiast deklarowanych 505 km, co dało najsłabszy rezultat w całym teście - minus 11,7 proc. Wyraźnie poniżej deklaracji wypadły też Hyundai Ioniq 9 (566 km wobec 600 km) oraz Mercedes CLA, który mimo wysokiego zasięgu bezwzględnego stracił 4,7 proc. względem danych katalogowych.
Toyota C-HR+ okazała się najbardziej oszczędna
Sam zasięg to jednak nie wszystko, bo duże auto z pojemną baterią pojedzie daleko niemal z definicji. Dlatego organizatorzy policzyli też, ile kilometrów każdy model przejeżdża na jednej kilowatogodzinie pojemności akumulatora. Najlepiej wypadła tu Toyota C-HR+ z wynikiem 8,15 km na kilowatogodzinę - niemal dwukrotnie lepszym niż najmniej oszczędny KGM Musso (4,58 km). Na kolejnych miejscach znalazły się Mercedes CLA (7,94 km) i Kia EV2 (7,92 km), a w pierwszej dziesiątce zmieściła się także druga Toyota, bZ4X, oraz Mercedesy GLC i GLB.
Ile trwało ładowanie od 10 do 80 proc.?
Ładowanie sprawdzano osobno. Autami najpierw jeżdżono co najmniej dwie godziny, żeby doprowadzić akumulator do optymalnej temperatury pracy, a następnie ładowano je od stanu poniżej 10 do 80 proc. U 14 z 24 samochodów uzupełnienie energii do tej wartości zajęło mniej niż pół godziny, a tylko dwa modele wyraźnie przekroczyły czas podawany przez producenta. Najszybszy był ponownie Xpeng X9 - 13 minut przy średniej mocy 364 kW. Tuż za nim uplasował się Smart #5 (15 minut, 285 kW), a stawkę najszybszych zamykało MG IM6 z czasem 19 minut. Najdłużej, bo 39 minut, ładował się KGM Musso.









