W skrócie
- Daimler Truck może zapłacić około 1 mld euro kary, jeśli nie osiągnie celów emisyjnych UE w 2030 roku ze względu na niską sprzedaż elektrycznych ciężarówek.
- Prezes Karin Radstrom szacuje, że przy obecnym popycie firma może być 10-15 proc. poniżej celu, co oznacza karę około 120 mln euro za każdy brakujący punkt procentowy.
- Głównymi barierami w elektryfikacji transportu są dla klientów wysokie ceny pojazdów oraz wciąż niewystarczająca infrastruktura do ładowania ciężarówek.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Unia Europejska nakłada na producentów ciężarówek coraz bardziej rygorystyczne wymagania w kwestii ochrony środowiska. W praktyce oznacza to konieczność stopniowego obniżania średniej emisji nowych pojazdów m.in. poprzez zwiększenie sprzedaży modeli bezemisyjnych.
Jak się jednak okazuje - rozwiązanie to niesie ze sobą istotny problem. Chociaż producenci masowo przygotowują swoją ofertę pod nowe regulacje, nikt nie jest w stanie zmusić klientów do zakupu takich pojazdów. Przykładem może być Daimler Truck - największy na świecie producent ciężarówek, który wytwarza m.in. pojazdy marki Mercedes. Chociaż firma przygotowała technologię, której oczekuje Unia Europejska, brak zainteresowania elektrycznymi pojazdami może skutkować dla niej gigantyczną karą.
Za każdy brakujący procent może być 120 mln euro
Jak informuje serwis Automotive News Europe, prezes Daimler Truck Karin Radstrom szacuje, że przy obecnym tempie zainteresowania elektrycznymi pojazdami firma może w 2030 r. znaleźć się około 10-15 proc. poniżej zakładanego celu emisyjnego. W takim przypadku za każdy brakujący punkt procentowy producent będzie musiał zapłacić około 120 mln euro.
Przy odchyleniu na poziomie 10-15 proc. łączna kara może więc sięgnąć około 1 mld euro. Radstrom uważa, że taki sposób naliczania kar jest niesprawiedliwy. Jej zdaniem Daimler Truck wywiązał się ze swojej części zadania - zainwestował w rozwój bezemisyjnych ciężarówek i przygotował kilka takich modeli. Problem w tym, że klienci wciąż nie są zainteresowani nimi na tyle, by sprzedaż pozwoliła osiągnąć cele zakładane przez unijne przepisy.
Elektryfikacja postępuje za wolno. Powodów jest kilka
Daimler Truck ma około 38 proc. udziału w europejskim rynku ciężarówek o zerowej emisji. Choć na pierwszy rzut oka jest to wysoki wynik, trzeba pamiętać, że sam segment bezemisyjnych pojazdów wciąż pozostaje niewielki. Ciężarówki zasilane akumulatorami stanowią około 6 proc. całego rynku pojazdów użytkowych.

To dla producenta spore wyzwanie. Nawet przy znaczącym udziale w sprzedaży bezemisyjnych ciężarówek ich rzeczywista liczba jest wciąż zbyt mała, aby w krótkim czasie wyraźnie obniżyć średnią emisję całej gamy pojazdów.
Radstrom wskazuje, że jednymi z głównych barier pozostają niewystarczająca infrastruktura ładowania oraz wysokie ceny elektrycznych ciężarówek. Transformacja w kierunku napędów elektrycznych i wodorowych postępuje, ale jej tempo wciąż jest wolniejsze, niż zakładają unijne regulacje.












