Parkują elektryka na noc, rano 10 proc. mniej zasięgu. Jak to możliwe?
Dla wielu kierowców to jedna z bardziej irytujących cech elektryków, bo trudno zaakceptować sytuację, w której auto traci zasięg, choć nie ruszyło nawet o metr. W świecie samochodów elektrycznych to zjawisko ma własną nazwę - vampire drain, czyli po prostu strata energii. Najgłośniej było o nim kilka lat temu w przypadku Tesli Model S i Model X, w których poziom energii potrafił spaść nawet o 10 proc. w ciągu doby.

Spis treści:
- Aplikacja w telefonie też rozładowuje auto
- Co jeszcze zwiększa pobór energii w elektryku?
- Akumulator 12 V to częsty problem w elektrykach
Najczęściej winny nie jest sam akumulator trakcyjny, tylko elektronika, która działa w tle. Samochód zaparkowany nie wyłącza się całkowicie, bo nadal działają w nim sterowniki, moduły komunikacji i układ 12 V, który zasila systemy pokładowe. Gdy ten mały akumulator zaczyna się rozładowywać, samochód pobiera energię z dużej baterii trakcyjnej i w ten sposób zasięg zaczyna znikać.
Przez lata problem pogłębiały aktualizacje oprogramowania wysyłane zdalnie, czyli OTA. To Tesla jako jedna z pierwszych marek na dużą skalę zaczęła aktualizować auta przez internet, a każda taka operacja zużywa prąd. Dziś ten problem jest znacznie mniejszy niż kiedyś, ale nie zniknął całkowicie. Drugim klasycznym winowajcą jest tryb Sentry Mode, czyli "wartownik", w którym samochód nieustannie monitoruje otoczenie kamerami..
Aplikacja w telefonie też rozładowuje auto
Jest jeszcze jeden powód, dlaczego auta elektryczne tracą zasięg na postoju. Chodzi o aplikację w smartfonie. Analiza danych wykonana przez firmę Carly pokazuje, że to dziś jeden z najczęstszych powodów "wampirycznego" poboru energii (z ang. "Vampire drain"). Po połączeniu z autem uruchamia się główny komputer pokładowy, który musi nawiązać komunikację z aplikacją i serwerem producenta czerpiąc energię z akumulatora 12 V. Gdy ten traci napięcie, elektronika doładowuje go energią z dużej baterii trakcyjnej. Jeśli ktoś zagląda do aplikacji kilka albo kilkanaście razy dziennie, sam uruchamia mechanizm, przez który auto traci zasięg.
Co jeszcze zwiększa pobór energii w elektryku?
Samochód może nie przejść w tryb uśpienia także z bardziej banalnych powodów. Wystarczy uchylone okno albo otwarty szyberdach. Wtedy część sterowników pozostaje aktywna i energia ucieka szybciej niż powinna. To samo dotyczy funkcji komfortowych. W Tesli jednym z bardziej energochłonnych rozwiązań jest tryb psa, który podtrzymuje pracę klimatyzacji po zamknięciu auta.
Tesla próbowała ograniczyć ten problem i w nowszych Modelach 3 oraz Y wprowadziła w 2025 roku tryb niskiego poboru energii, przeznaczony właśnie na dłuższy postój.
"Wampiryczny" pobór energii nie jest wyłącznie problemem Tesli. Z danych Carly wynika, że szczególnie podatne są także Mercedesy EQS i EQE, które potrafią tracić od 0,5 do 1 proc. na dobę, czyli 2-4 proc. tygodniowo. Znacznie lepiej wypadają Volkswagen ID.3 i ID.4, a także modele BMW, Hyundai Ioniq 5 i Kia EV6. W tych autach straty energii na postoju zwykle nie przekraczają 2 proc. tygodniowo.
Akumulator 12 V to częsty problem w elektrykach
Jeśli kierowca nie korzysta często z aplikacji, nie zostawia auta w trybie czuwania, a mimo to poziom energii spada zbyt szybko, bardzo często winny okazuje się akumulator 12 V. To właśnie on jest najczęstszą przyczyną awarii aut elektrycznych według statystyk ADAC - odpowiada za 45 proc. zgłoszeń pomocy drogowej.
To o tyle zaskakujące, że akumulator 12 V w elektryku ma teoretycznie łatwiejsze życie niż w samochodzie spalinowym, bo nie uruchamia rozrusznika. Jest jednak mniejszy, a część producentów stosuje zbyt małe lub słabsze jakościowo baterie. Jeśli taki akumulator stale traci energię, auto albo przestaje się otwierać, albo zaczyna bez przerwy doładowywać go z baterii trakcyjnej. I wtedy poziom naładowania "dużego" akumulatora również spada.








