Nowe kary za zakup samochodów spalinowych? Są takie propozycje
Państwa europejskie nie wspierają zakupu samochodów elektrycznych przez firmy. W efekcie przedsiębiorstwa nie mają interesu w kupowaniu droższych i bardziej kłopotliwych w eksploatacji samochodów bateryjnych. Pojawią się naciski, by to zmieniać i "karać" zakup aut spalinowych nowymi podatkami.

W skrócie
- Państwa europejskie nie udzielają firmom wsparcia przy zakupie samochodów elektrycznych, przez co przedsiębiorstwa nie są zainteresowane nabywaniem droższych aut bateryjnych.
- W niektórych krajach, jak Francja czy Dania, stosowane są wysokie podatki na zakup samochodów spalinowych przez firmy, natomiast w Niemczech i Polsce nie ma preferencji podatkowych dla aut elektrycznych.
- Transport & Environment apeluje o wprowadzenie unijnych przepisów nakładających restrykcje na firmy kupujące samochody spalinowe, jednak takie rozwiązania napotykają na sprzeciw m.in. ze strony Niemiec.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Zakupy flotowe odpowiadają za około 60 proc. rynku nowych samochodów w Europie. Auta firmowe robią przy tym znacznie większe przebiegi niż samochody prywatne, a to niesie konsekwencje dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, emitują więcej spalin niż auta użytkowane prywatnie. Po drugie, firmy chcą, by ich eksploatacja była jak najmniej kłopotliwa, dlatego też chętniej sięgają po tańsze auta spalinowe, które można łatwo i szybko zatankować.
Rzeczą, która mogłaby skłonić firmy do chętniejszego inwestowania w samochody elektryczne są ewentualne ulgi podatkowej. Jednak, jak informuje lobbystyczna organizacja Transport & Environment (T&E, która m.in. dąży do całkowitego zakazania samochodów spalinowych), państwa europejskie niechętnie dają ulgi podatkowe użytkownikom samochodów elektrycznych.
25 tys. euro za zakup auta spalinowego we Francji
Jako wzór T&E pokazuje Francję, w której zakup spalinowego samochodu na firmę jest zupełnie pozbawiony sensu, ze względu na wręcz absurdalne obciążenia podatkowe.
W tym kraju istnieją aż trzy takie podatki. Pierwszy - ekologiczny - jest płacony przy zakupie i jest zależny od wielkości emisji CO2, a jego wysokość może sięgać 25 tys. euro. Drugi to podatek wagowy, który jest nakładany na samochody spalinowe o masie powyżej 1500 kg i jest zależny od każdego kilograma nadwagi. Trzeci podatek to roczna opłata nakładana na auta firmowe, zależna od emisji CO2. Z wszystkich tych podatków zwolnione są samochody elektryczne.
Podobne zasady obowiązuje również np. w Danii, gdzie maksymalna kara za zakup auta spalinowego może sięgać 37 tys. euro.
W Niemczech i Polsce panują zasady rynkowe. Auta elektryczne traktowane jak spalinowe
Ale już w Niemczech, Włoszech, Hiszpanii czy Polsce zasady podatkowe wcale nie preferują samochodów elektrycznych, więc firmy chętniej kupują auta spalinowe. Tak jest w niemal połowie państw unijnych.
T&E szczególnie mocno krytykuje Niemcy, w których jest zarejestrowanych 28 proc. wszystkich firmowych samochodów w Europie. "Niemcy to największy paradoks: im większy i bardziej zanieczyszczający samochód z napędem benzynowym, tym większa jest korzyść podatkowa dla firmy" - napisano w analizie.
Czy Unia Europejska zmusi firmy do kupowania aut elektrycznych?
T&E chce, by Unia Europejska wymusiła na rządach wprowadzenie przepisów, które będą karać firmy za kupowanie samochodów spalinowych. Nie będzie to jednak łatwe, ponieważ to właśnie UE i jej pęd do zaostrzania norm emisji spalin i kar za ich przekroczenie w dużej mierze doprowadziła do obecnego kryzysu na rynku motoryzacyjnego. Producenci zostali zmuszeni do inwestowania w auta elektryczne, które wciąż są znacznie droższe od spalinowych i które sprzedają się poniżej oczekiwań.
Gdy do tego doszła konkurencja ze strony firm chińskich, europejski przemysł motoryzacyjny znalazł się w potężnych kłopotach. Obecnie szacuje się, że wykorzystanie mocy produkcyjnych w europejskich zakładach produkujących samochody to zaledwie 55 proc, podczas powinny mieścić się w przedziale 65-80 proc.
Nic więc dziwnego, że Niemcy, w których przemysł motoryzacyjny jest niezwykle ważny, protestują przeciw dalszemu zaostrzaniu norm emisji spalin. Niemiecki rząd, pod przewodnictwem kanclerza Friedricha Merza odrzucił już proponowane przez UE nakazy zwiększenia udziału pojazdów elektrycznych we flotach korporacyjnych.
O żadnych zmianach w tym zakresie nie słychać również w Polsce.










