Nowa plaga kradzieży dotarła do Polski. Jest ważny apel do władz
Kradzieże kabli z publicznych stacji ładowania pojazdów elektrycznych przestały być pojedynczymi incydentami. Obecnie stanowią rosnący problem, który zakłóca funkcjonowanie infrastruktury w wielu krajach, również w Polsce. Operatorzy stacji odpowiadają na tę sytuację, wzmacniając systemy zabezpieczeń oraz apelując do władz o dostosowanie przepisów do nowych realiów.

W skrócie
- Kradzieże kabli z publicznych stacji ładowania pojazdów elektrycznych stają się coraz większym problemem także w Polsce.
- Operatorzy stacji wdrażają dodatkowe zabezpieczenia i apelują do władz o zmiany w przepisach oraz zwiększenie kontroli punktów skupu złomu.
- Skala kradzieży rośnie w wielu krajach, a przypadki odnotowano już niemal we wszystkich województwach w Polsce.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Rozwój elektromobilności to nie tylko rozbudowa sieci ładowarek i rosnąca liczba pojazdów elektrycznych na drogach, lecz także nowe wyzwania związane z ochroną infrastruktury. Jednym z nich są kradzieże kabli do ładowania, które coraz rzadziej mają charakter incydentalny, a coraz częściej przybierają formę powtarzalnego procederu.
Przewody, zwłaszcza te wykorzystywane w szybkich ładowarkach prądu stałego, zawierają duże ilości miedzi, co czyni je atrakcyjnym celem dla osób zajmujących się ich nielegalnym pozyskiwaniem. W praktyce oznacza to, że elementy infrastruktury stworzonej z myślą o obsłudze rosnącej floty pojazdów elektrycznych stają się obiektem kradzieży. Same kable - ze względu na swoją konstrukcję oraz wartość surowca są drogie w zakupie, ale dla złodziei mają wartość taką, jak miedź w skupie złomu.
Od Stanów Zjednoczonych po Europę. Kable łupem złodziei
Pierwsze doniesienia o narastającej liczbie kradzieży kabli pojawiły się w Stanach Zjednoczonych. Jak informowała stacja NBC4 w 2022 roku, większość takich zdarzeń miała miejsce przy publicznych stacjach ładowania, gdzie kierowcy pozostawiali pojazdy na noc. Z czasem odnotowano również bardziej zuchwałe przypadki - sprawcy przecinali przewody sekatorami nawet wtedy, gdy samochody ładowały się w prywatnych garażach lub na podjazdach posesji.
Obecnie podobne incydenty występują w wielu krajach na różnych kontynentach. Operatorzy infrastruktury wskazują, że problem ma charakter narastający, a generowane straty wykraczają poza wartość skradzionych kabli. Obejmują one również koszty naprawy uszkodzonych stacji oraz ich czasowe wyłączenie z eksploatacji. W niektórych przypadkach pojedyncze zdarzenia powodują szkody sięgające kilku tysięcy euro.
Tysiące kradzieży rocznie. Złodzieje nie wybrzydzają
W Europie problem również narasta. Przykłady z Niemiec pokazują, że w przypadku jednego operatora może dochodzić do setek, a nawet tysięcy kradzieży rocznie. Uszkodzenia obejmują zarówno kable, jak i elementy samych ładowarek, co znacząco zwiększa koszty utrzymania infrastruktury.
Niestety, problem kradzieży kabli do ładowarek dotyka również Polski. Jak wynika z informacji przekazanych przez RMF, przypadki obcinania przewodów odnotowano już niemal we wszystkich województwach. We Wrocławiu aż 10 z 11 skontrolowanych stacji ładowania zostało pozbawionych kabli, natomiast na Śląsku sprawcy regularnie niszczą ładowarki zlokalizowane przy popularnych marketach. Skala tego procederu wyraźnie rośnie i obejmuje coraz większą liczbę lokalizacji o dużym natężeniu ruchu. Co więcej - polscy złodzieje nie szukają nawet intratnego rynku zbytu. Ukradzione kable najczęściej trafiają po prostu do skupu złomu.
"Sprawcy kradzieży kabli są coraz częściej wykrywani i skazywani. Kilka dni temu policja informowała o zatrzymaniu dwóch złodziei z Łodzi. Grozi im 5 lat pozbawienia wolności, być może więcej, gdyż nie jest wykluczone, że popełnili większą liczbę przestępstw. Dzięki nagraniom z monitoringu zatrzymano ich w mniej niż 24 godziny od popełnienia ostatniej kradzieży. Takich zatrzymań będzie coraz więcej - operatorzy coraz lepiej zabezpieczają stacje ładowania, nie tylko kamerami, ale również szeregiem innych rozwiązań. Wysokie kary grożą również nieuczciwym właścicielom skupów złomu, którzy nabywając kradzione kable dopuszczają się paserstwa. PSNM informowało o tym procederze policję, prokuraturę i prezydentów miast nadzorujących straże miejskie. Wiemy, że planowane są m.in. kontrole skupów złomu, właśnie pod kątem identyfikacji kabli ukradzionych ze stacji ładowania" - Jan Wiśniewski, Dyrektor Centrum Badań i Analiz Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności.
Operatorzy stacji ładowania z ważnym apelem do władz
W odpowiedzi na rosnącą liczbę kradzieży operatorzy stacji ładowania wdrażają dodatkowe zabezpieczenia oraz apelują o zmiany systemowe. W Stanach Zjednoczonych firmy takie jak Electrify America, Tesla i ChargePoint wzmacniają przewody wytrzymalszymi osłonami, instalują rozbudowane systemy monitoringu oraz współpracują z punktami recyklingu w celu identyfikacji i śledzenia skradzionej miedzi. W Niemczech operator EnBW koncentruje się na poprawie oświetlenia, rozbudowie systemów kamer oraz wdrażaniu oprogramowania wykrywającego nagłe przerwy w dostawie prądu.
Wśród proponowanych działań pojawiają się postulaty zaostrzenia przepisów oraz zwiększenia kontroli w punktach skupu złomu, gdzie mogą trafiać skradzione przewody. Rozważane jest także uznanie elementów stacji ładowania za część infrastruktury energetycznej, co pozwoliłoby na stosowanie surowszych sankcji wobec sprawców tego typu przestępstw.










