Jedziesz elektrykiem w upał? Zobacz, co naprawdę dzieje się z baterią
Wokół zachowania aut elektrycznych w upale narosło sporo obaw - od rzekomych spadków mocy po ryzyko unieruchomienia w korku z włączoną klimatyzacją. ADAC postanowił to sprawdzić w specjalnej komorze klimatycznej. Nowoczesne elektryki nie tracą mocy w wysokich temperaturach, choć trzeba liczyć się z nieco niższym zasięgiem.

Spis treści:
- Czy elektryk traci moc w upale?
- Ile zasięgu zabiera klimatyzacja w aucie elektrycznym?
- Jak ograniczyć spadek zasięgu w upale?
Akumulatory wysokonapięciowe, jakie montuje się w autach elektrycznych, pracują optymalnie w przedziale 15-35 stopni. Nowsze modele wyposażone są w układy chłodzenia, które utrzymują baterię, a często też silnik i elektronikę mocy, w dopuszczalnym zakresie temperatur i zapobiegają przegrzaniu. To one sprawiają, że upał nie odbija się na osiągach - inaczej niż w starszych konstrukcjach.
Czy elektryk traci moc w upale?
Temperatura faktycznie wpływa na pracę akumulatora, ale nowoczesne auta elektryczne są odporne na gorąco i nie tracą mocy. Kluczem jest właśnie aktywne chłodzenie - bateria utrzymywana w optymalnym zakresie pracuje niezależnie od tego, ile pokazuje termometr na zewnątrz.
Inaczej wygląda to w starszych modelach pozbawionych chłodzenia. W ich przypadku przy zbyt dużym upale moc bywa ograniczana, żeby oszczędzić baterię. Ten sam mechanizm uruchamia się też przy częstym szybkim ładowaniu - zjawisko znane jako "rapidgate" polega na obniżeniu mocy ładowania w celu ochrony ogniw przed przegrzaniem.
Ile zasięgu zabiera klimatyzacja w aucie elektrycznym?
Najciekawsze dane pojawił się podczas testu w komorze klimatycznej ADAC, gdzie inżynierowie odtworzyli warunki jak podczas korku na autostradzie latem. Przez osiem godzin symulowano typowy upalny dzień z temperaturą do 35 stopni, a lampy UV imitowały silne nasłonecznienie. Test przeprowadzono na Tesli Model Y z baterią naładowaną w 60 procentach i klimatyzacją ustawioną na 20 stopni.
Warunki były ekstremalne. Na desce rozdzielczej zmierzono nawet 45 stopni, a zewnętrzna strona przedniej szyby rozgrzała się do ponad 60 stopni. Mimo to klimatyzacja utrzymała temperaturę w kabinie - mierzoną na wysokości głowy i w okolicy nóg - stale poniżej 25 stopni. Co najważniejsze, klimatyzacja pobierała stałe około 1,5 kW na godzinę, a przez całe osiem godzin zużyła łącznie mniej więcej 12 kWh. W przeliczeniu oznacza to utratę zaledwie około 8 km zasięgu na godzinę.
Takie zużycie robi jeszcze większe wrażenie w zestawieniu z autami spalinowymi. ADAC wyliczył, że samochód z silnikiem spalinowym pracującym na biegu jałowym z włączoną klimatyzacją w letnim korku spala od 1 do 1,5 litra benzyny lub oleju napędowego na godzinę. W przeliczeniu na energię to 10-15 kWh - czyli pomijając brak spalin, elektryk okazuje się przy chłodzeniu kabiny około dziesięciokrotnie bardziej efektywny.
Kierowca auta elektrycznego nie musi więc obawiać się unieruchomienia, jeśli przy wysokich temperaturach utknie w długim korku i zostawi włączoną klimatyzację. Mimo to przed letnią podróżą warto zadbać o odpowiedni zapas energii w akumulatorze, żeby zachować spokój nawet w najgorszym upalnym zatorze.
Jak ograniczyć spadek zasięgu w upale?
Zasięg elektryka w gorące dni jest nieco niższy niż przy około 20 stopniach, bo energii wymaga zarówno chłodzenie podzespołów, jak i sama klimatyzacja. Skala spadku zależy od wielu czynników - temperatury zewnętrznej i baterii, ustawień klimatyzacji, a przede wszystkim od stylu i warunków jazdy.
Najprostszym sposobem na ograniczenie strat jest wstępne schłodzenie auta podczas ładowania. Schłodzenie kabiny do odpowiedniej temperatury jeszcze przed jazdą, gdy auto jest podłączone do prądu, sprawia, że podczas jazdy klimatyzacja musi już tylko utrzymać temperaturę, a nie zbijać ją od zera - co wymaga znacznie mniej energii.










