W skrócie
- Statystyki sprzedaży aut elektrycznych są często zawyżane, ponieważ producenci wliczają do nich hybrydy typu plug-in oraz pojazdy typu EREV, które nie są czystymi elektrykami.
- Średni udział samochodów w pełni elektrycznych na 66 światowych rynkach wynosi 14,3 proc., natomiast wynik Polski za pierwszy kwartał 2026 roku to zaledwie 5,8 proc.
- Do szybkiej popularyzacji aut elektrycznych przyczyniają się lokalne marki, co widać na przykładzie Wietnamu z marką Vinfast oraz Turcji z rosnącą popularnością marki Togg.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Felipe Munoz, jeden z czołowych analityków motoryzacyjnych i właściciel serwisu CarIndustryAnalysis, wziął na tapet temat sprzedaży samochodów elektrycznych. Ekspert przeanalizował dane o rejestracji aut bateryjnych na 66 czołowych światowych rynkach. Zadanie nie było wcale proste, bo wokół popularności aut elektrycznych narosło sporo mitów i półprawd.
Koniec kłamstw o samochodach elektrycznych. Ile ich sprzedaje się na świecie?
Z opracowania wynika, że średni udział aut elektrycznych w ogóle rejestracji nowych aut dla 66 analizowanych rynków wynosi 14,3 proc. Polska wypada na tym tle gorzej niż słabo. Wynik z pierwszego kwartału - 5,8 proc. jest blisko czterokrotnie niższy niż np. w Niemczech (22,8 proc.) i blisko pięciokrotnie niższy niż we Francji (27,9 proc.).
Analiza Munoza dotyczy wyłącznie samochodów z napędem BEV, czyli elektrycznych aut bateryjnych. To ważne, bo entuzjaści elektromobilności i producenci motoryzacyjni notorycznie wyolbrzymiają udział elektryków w ogóle rejestracji.
Wokół popularności samochodów elektrycznych na całym świecie narosło wiele szumu. Większość danych jest albo błędna, albo nieprecyzyjna, ponieważ zazwyczaj uwzględnia się w nich sprzedaż hybryd typu plug-in (PHEV) oraz pojazdów o zwiększonym zasięgu (EREV)
Z takim zjawiskiem przez długi czas mieliśmy też do czynienia w Polsce. Dla ratowania statystyk używano np. terminów "e-Rejestracje" czy "park wtyczkowozów", które zaciemniały obraz rzeczywistego udziału w rynku aut elektrycznych, bo nie ograniczały się wyłącznie do aut typu BEV. Powszechne było również mówienie o "samochodach elektrycznych" i "w pełni elektrycznych", pierwsze z tych określeń obejmowało również hybrydy z wtyczką, które wcale nie wymagają podłączania do prądu.
Ile samochodów elektrycznych sprzedaje się w Chinach?
Zjawisko nie jest rzecz jasna polskim pomysłem i dotyczy szeregu rynków. Przykładowo - w wielu współczesnych publikacjach przeczytać można np., że udział samochodów elektrycznych na największym motoryzacyjnym rynku świata - w Chinach - oscyluje dziś w okolicach 60 proc.
Autorzy często nie rozróżniają jednak samochodów czysto elektrycznych - BEV - od aut segmentu NEV (New Energy Vehicle) - zelektryfikowanych, do którego oprócz "czystych" elektryków wlicza się też np. - cieszące się w Chinach ogromnym powodzeniem - hybrydy plug-in czy samochody elektryczne z ogniwami paliwowym. Brzmi znajomo?
Udział aut określanych jako NEV w ogóle rejestracji samochodów osobowych w Chinach w 2025 istotnie zbliżył się do 60 proc, a ubiegły rok był pierwszym, gdy segment zdominował rynek. Jednak rzeczywisty udział samochodów elektrycznych nie przekroczył jednak - i tak imponujących - 30 proc.
Chiny ojczyzną samochodów elektrycznych? Norwegia i Finlandia są już dużo dalej
Opracowane przez Munoza dane za pierwszy kwartał 2026 roku pokazują, że udział samochodów elektrycznych w rynku chińskim wynosi dokłądnie 27,9 proc. Co ciekawe, daje to Chinom 14. miejsce w zestawieniu 66 kluczowych rynków motoryzacyjnych świata.
Największym udziałem sprzedaży aut elektryczynch na świecie pochwalić się dziś może Norwegia (97,9 proc.), przed Hong Kongiem (80,2 proc.), Danią (80,0 proc.) i Singapurem (57,6 proc). Ponad 40 proc. udział aut bateryjnych w ogóle rejestracji dotyczy też Finlandii (46,6 proc.) i Szwecji (40,7 proc.).
Obecność w czołówce kilku krajów skandynawskich nie jest przypadkowa. Szybkiej penetracji rynku nowych aut przez samochody elektryczne sprzyja tam kilka czynników. Oprócz promującego elektryki systemu podatkowego, za wyborem takiego auta przemawiają m.in. stosunkowo niskie ceny energii elektrycznej i struktura zaludnienia.
W Norwegii, Szwecji czy Finlandii gęstość zaludnienia jest nawet 9-krotnie niższa niż w Polsce i przeszło 10-krotnie niższa niż np. w Niemczech. Oznacza że wielu obywateli mieszka w domach, często z dala od dużych skupisk ludzkich, więc ładowany w domu samochód elektryczny staje się pierwszym wyborem ze względu na komfort użytkowania.
Samochody elektryczne podbijają świat. Pomaga własna marka
Z zestawienia opracowanego przez analityka płynie kilka ciekawych wniosków. Z perspektywy Polski najważniejszy wydaje się ten, że własna, krajowa marka motoryzacyjna stanowi poważną zachętę do przesiadania się kierowców na auta elektryczne. Takie zjawisko zauważyć można m.in. w Wietnamie (udział aut elektrycznych 33,1 proc.) i Turcji (udział aut elektrycznych 14,5 proc.).
W Wietnamie rynek nowych elektryków zdominowała lokalna marka - Vinfast. Ekspansji samochodów elektrycznych w Turcji zdecydowanie pomaga obecność tureckiej marki Togg, która zaczynała swoją motoryzacyjną karierę w 2018 roku - blisko dwa lata po powołaniu w Polsce spółki ElectroMobility Poland. Wygląda więc na to, że pomysł na stworzenie polskiego samochodu elektrycznego nie był wcale zły, szkoda tylko, że do dziś nie udało się go zrealizować.
USA i Japonia przeciw elektromobilności? Krajowe kalki mogą uderzyć w gigantów
Ciekawe spostrzeżenie daje też analiza udziału rynkowego elektryków w rodzimych krajach motoryzacyjnych gigantów. W przypadku Niemiec i Francji widać już doskonale, że lokalni potentaci rzucili się do pościgu za Chinami inwestując w nową gamę modelową i rozwój samochodów elektrycznych.
Po drugiej stronie skali zdają się być obecnie USA (5,9 proc. udziału w rynku) i Japonia (zaledwie 2,2 proc. udziału w rynku). Po części może to tłumaczyć opieszałość takich gigantów, jak np. Toyota w szybkim wprowadzaniu na rynek nowych modeli aut elektrycznych.
10 rynków z największym udziałem rejestracji nowych aut elektrycznych w pierwszym kwartale 2026 roku:
- Norwegia (97,9 proc.),
- Hong Kong (82,2 proc.),
- Dania (80,0 proc.),
- Singapur (57,6 proc.),
- Finlandia (46,9 proc.),
- Szwecja (40,7 proc.),
- Belgia (34,7 proc.),
- Wietnam (33,1 proc.),
- Malta (32,4 proc.),
- Islandia (32,2 proc.).












