Auta elektryczne negatywnie wpływają na zdrowie. Zaskakujące wyniki badań
Przesiadka do samochodu elektrycznego zmienia sposób podróżowania na dłuższych dystansach. Szybkie tankowanie spalinowego auta, zapłata przy kasie i natychmiastowy powrót na trasę odchodzą w przeszłość. Uzupełnianie energii w pojemnych akumulatorach wymaga dłuższych postojów, które trzeba jakoś zagospodarować. To, co kierowcy robią w tym czasie, zainteresowało analityków, a ich wnioski rzucają nowe światło na uboczne skutki elektromobilności.

W skrócie
- Zmiana z samochodu spalinowego na elektryczny sprawia, że podczas długiej podróży pojawia się potrzeba dłuższych postojów na ładowanie, które należy jakoś wykorzystać.
- Badania pokazują, że ponad połowa użytkowników aut elektrycznych spożywa przekąski podczas ładowania, a lokalizacja stacji często promuje konsumpcję fast foodów.
- Największe problemy ankietowani wskazują w złożonym systemie płatności za ładowanie i nieprzejrzystych cenach, a dietetycy zalecają unikanie ciężkich przekąsek w trasie.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Badania przeprowadzone przez instytut Civey na grupie tysiąca użytkowników aut elektrycznych w Niemczech pokazują wyraźny trend. Przymusowa pauza staje się dla wielu osób okazją do konsumpcji. Ponad połowa ankietowanych przyznaje, że w trakcie ładowania samochodu je lub sięga po przekąski, słodycze i napoje. Zjawisko to stało się na tyle powszechne, że ubezpieczyciel zlecający badanie użył wręcz neologizmu określającego "otyłość od ładowania".
Oczywiście nie wszyscy spędzają ten czas z jedzeniem w ręku. Prawie jedna trzecia kierowców wykorzystuje przerwę na przykład robiąc w tym czasie zakupy. Kolejne 25 procent traktuje postój jako okazję do odpoczynku lub krótkiej drzemki. Najgorzej w tym zestawieniu wypada aktywność fizyczna - zaledwie 6 procent ankietowanych decyduje się na spacer lub rozruszanie mięśni podczas oczekiwania na naładowanie baterii.
Lokalizacja stacji ładowania zachęca do fast foodów
Wysoki odsetek podjadających kierowców nie bierze się znikąd. Wystarczy spojrzeć na lokalizację szybkich ładowarek. Operatorzy najchętniej stawiają je w bezpośrednim sąsiedztwie restauracji szybkiej obsługi czy dużych dyskontów. Co więcej, same sieci fast food coraz częściej instalują stacje na własnych parkingach, licząc na dodatkowy zysk z uwięzionego na kilkadziesiąt minut klienta.
Problem potęguje sama infrastruktura ładowania. Wiele punktów to po prostu słupki na betonowym placu, pozbawione zadaszenia, ławek czy dostępu do toalet. Brak komfortowego miejsca do przeczekania zmusza kierowców do szukania schronienia w okolicznych sklepach i restauracjach.
Czas ładowania elektryka. Jak oceniają to kierowcy?
Ciekawie wypada zestawienie oczekiwań osób jeżdżących elektrykami z wyobrażeniami kierowców aut spalinowych. Praktyka pokazuje, że użytkownicy elektryków są znacznie bardziej wyrozumiali dla technologii. Aż 86 procent z nich uznaje 20-minutowy postój za komfortowy, pod warunkiem, że w tym czasie zasięg wzrośnie o około 200 kilometrów. Co trzeci kierowca akceptuje bez problemu pauzę trwającą pół godziny.
Wśród kierowców aut spalinowych panuje zupełnie inna percepcja. Pytani o to, ile byliby w stanie czekać przy ładowarce, gdyby przesiedli się do auta na prąd, wskazują zupełnie inne wartości. Dla 43 procent z nich absolutną granicą tolerancji jest zaledwie 10 minut.
Aplikacje i cenniki denerwują bardziej niż brak ładowarek
Choć jedna czwarta użytkowników wciąż narzeka na niewystarczającą liczbę ultraszybkich ładowarek, to główny problem leży zupełnie gdzie indziej. Największą frustrację budzi sam proces płatności. Dla blisko połowy ankietowanych nieprzejrzyste ceny i skomplikowane metody rozliczeń to największa wada współczesnej elektromobilności.
Konieczność instalowania wielu aplikacji, różne taryfy w zależności od operatora oraz brak możliwości zapłacenia zwykłą kartą płatniczą skutecznie uprzykrzają podróżowanie.
Co jeść w trasie, by nie tracić koncentracji?
Sięganie po słodkie i tłuste przekąski z nudów ma swoje bezpośrednie przełożenie na bezpieczeństwo jazdy. Ciężkie jedzenie obciąża układ trawienny i powoduje szybki spadek koncentracji za kierownicą. Dietetycy zwracają uwagę, że zamiast klasycznego zestawu z restauracji przy autostradzie, znacznie lepiej postawić na przemyślany posiłek zjedzony jeszcze przed wyjazdem.
Przed długą trasą sprawdzi się pieczywo pełnoziarniste z jajkiem lub awokado, a także jogurt z płatkami i orzechami. W trakcie samego postoju przy ładowarce lepiej zrezygnować z batonów na rzecz lekkich przekąsek, które utrzymają stabilny poziom cukru we krwi. Pozwoli to uniknąć nagłego znużenia na kolejnym etapie podróży.










