100 proc. zasięgu po trzech latach w elektryku. Ale są też wpadki
Akumulator to serce samochodu elektrycznego - i największa niewiadoma dla kupujących. Stanowi od 30 do 50 procent wartości pojazdu, a jednocześnie trudno ocenić jego stan bez specjalistycznej diagnostyki. Amerykańska firma Recurrent przeanalizowała dane z ponad 30 tysięcy elektryków i wyciągnęła wnioski, które mogą zaskoczyć.

Jak długo wytrzymują akumulatory w samochodzie elektrycznym?
Krótka odpowiedź brzmi - dłużej niż sam samochód. Tak przynajmniej wynika z dotychczasowych obserwacji. Problem w tym, że elektryki nie jeżdżą jeszcze wystarczająco długo, żebyśmy mogli to stwierdzić z całkowitą pewnością. Trzy czwarte elektryków na drogach sprzedano w 2023 roku lub później. To zbyt krótko, żeby móc wysnuć wiążące wnioski, choć pierwsze badania jasno wskazują, że prawdopodobnie nie ma się czego obawiać w kwestii żywotności akumulatorów oraz ich tak zwanej degradacji.
Z danych Recurrent wynika, że, poza dużymi akcjami serwisowymi tylko 4 procent badanych aut wymagało wymiany akumulatora. I to włączając pojazdy mające ponad dziesięć lat.
Różnice między generacjami poszczególnych modeli są ogromne. Najstarsze elektryki - te z 2016 roku i wcześniejsze - mają wskaźnik wymian na poziomie 8,5 procent. Druga generacja, obejmująca takie samochody jak wczesne egzemplarze Chevroleta Bolta czy Tesli Model 3, to już tylko 2 procent. Współczesne modele z rocznika 2022 i nowsze? Osiągają wskaźnik zaledwie 0,3 procent.
Jak na dłoni widać, więc postęp technologiczny, który dokonał się w ostatnich latach. Między 2015 a 2024 rokiem średnia pojemność "baterii" w elektrykach wzrosła o 167 procent. Większy akumulator oznacza, że nawet po utracie części pojemności auto wciąż oferuje użyteczny zasięg.
Równie ważne są systemy zarządzania akumulatorami. Stają się coraz bardziej zaawansowane i lepiej chronią ogniwa przed nadmiernym zużyciem. Do tego dochodzą nowe chemie ogniw - producenci stopniowo przechodzą na akumulatory LFP, które są trwalsze od starszych typów. Tesla przy wymianie "baterii" w starszych modelach montuje właśnie ogniwa LFP, przedłużając tym samym żywotność całego pojazdu.
Jak naprawdę wygląda degradacja akumulatorów w elektryku po latach użytkowania?
"Baterie" litowo-jonowe starzeją się według charakterystycznej krzywej w kształcie litery S. Na początku może wystąpić niewielki spadek pojemności - to normalne, zestaw akumulatorów się stabilizuje. Potem następuje długi okres powolnej, liniowej degradacji. Dopiero na końcu życia akumulatora pojawia się gwałtowny spadek ich wydajności. Większość elektryków na drogach jest w tej środkowej, stabilnej fazie. Bardzo poważne awarie (degradacje) zdarzają się niezwykle rzadko.
Co ciekawe, niektórzy producenci utrzymują 100 procent oryginalnego zasięgu nawet po pięciu latach eksploatacji. Nie oznacza to, że akumulatory się nie zużywają - to fizycznie niemożliwe. Producenci stosują jednak aktualizacje oprogramowania poprawiające efektywność i stopniowo odblokowują rezerwę pojemności ukrytą w akumulatorze. Kierowca nie odczuwa więc żadnej różnicy.
Które modele elektryków miały problemy z akumulatorami?
Nie wszystkie akumulatory okazały się bezawaryjne. Dwie największe akcje serwisowe dotyczyły Chevroleta Bolt EV z lat 2017-2022 oraz Hyundaia Kony EV z lat 2019-2022. W obu przypadkach winne były wadliwe ogniwa od tego samego producenta. Koszty wymiany pokryli producenci samochodów.
Lista modeli z potwierdzonymi wymianami gwarancyjnymi obejmuje też Forda F-150 Lightning Lariat, u którego wymieniano poszczególne moduły akumulatora. Problemy zgłaszano również w przypadku Hummera EV z 2022 roku oraz Riviana R1T z tego samego rocznika. Jeden z właścicieli opisał swoją historię tak - GM zadzwoniło z propozycją odkupienia starej "baterii" do badań inżynieryjnych. Zaoferowali 250 dolarów, nowy zestaw akumulatorów i auto zastępcze. Wymiana zajęła jeden dzień.
Poniżej znajduje się zestawienie producentów i wartości wskazujące, ile procent oryginalnej pojemności zachowały akumulatory w 3-letnich samochodach:
- Cadillac - 100 proc.
- Hyundai - 100 proc.
- Mercedes - 100 proc.
- Mini - 100 proc.
- Rivian - 100 proc.
- Ford - 99,9 proc.
- Nissan - 98,4 proc.
- Audi - 96,8 proc.
- Tesla - 96,3 proc.
- Kia - 96,2 proc.
- Chevrolet - 95,8 proc.
- Volkswagen - 93,9 proc.
- BMW - 90,8 proc.
- Jaguar - 90,8 proc.
Jak widać, doskonale w badaniu wypadły marki amerykańskie, Hyundai oraz Mercedes i Mini. Tym bardziej dziwi stosunkowo słaby wynik BMW, który jest aż o ponad 9 proc. gorszy. Na tle innych może też rozczarować rezultat Volkswagena, choć znów podkreślmy - wynik na poziomie ponad 90 procent pozwala zupełnie bez problemu użytkować auto elektryczne i degradacja akumulatora nie wpływa znacząco na jego zasięg.
Dlaczego producenci wymieniają akumulatory w elektrykach?
Powody są dwa. Pierwszy to wady fabryczne lub uszkodzenia strukturalne. Większość takich przypadków wykrywa się przed sprzedażą auta lub w pierwszych miesiącach użytkowania. Producent zawsze pokrywa koszty naprawy.
Drugi powód to naturalne zużycie. Działa to podobnie jak w telefonie komórkowym - po kilku latach "bateria" trzyma krócej. Różnica jest w okresie użytkowania. Smartfon może wymagać wymiany akumulatora po trzech-pięciu latach. W samochodzie elektrycznym może to zająć dziesięć, piętnaście, a nawet dwadzieścia lat.
Trzecia możliwość to uszkodzenie mechaniczne - przez wypadek albo uderzenie w przeszkodę na drodze, która może uszkodzić akumulator znajdujący się zwykle pod podłogą.
Jaką gwarancję na akumulatory dają producenci?
Standardowa gwarancja na akumulator w elektryku to 8 lat lub 160 tysięcy kilometrów. Producenci zobowiązują się, że w tym czasie zestaw akumulatorów zachowa określony procent oryginalnej pojemności - najczęściej 70 procent. Akumulator zbyt słaby do napędzania samochodu wciąż może służyć latami. Zużyte "baterie" trafiają do magazynów energii, gdzie wspierają sieci energetyczne lub przechowują prąd z paneli słonecznych. Nie wymagają już takiej mocy jak w samochodzie, więc nawet znacznie zdegradowane ogniwa pozostają użyteczne.









