Kosmiczny chociaż stary

Dzieło myśli japońskiej, licznie pojawiające się na światowych rynkach, w Europie reprezentujące silną grupę... W wielu odsłonach, różnych generacji. To civic.

Ten model pochodzi z gorącej Hiszpanii. Samochód wiele podróżuje. Lubi pokazywać się na wystawach motoryzacyjnych, brać udział w konkursach - prawdziwy show car. Niezależnie jednak na jakim kontynencie się pojawi, zawsze ma pierwszeństwo przejazdu. Jakoś tak dziwnie się składa, że w jego obecności ruch na ulicach chwilowo zamiera.

Reklama

Honda podbiła serca kierowców na całym świecie swoim modelem - civic. Najbardziej znany, najchętniej kupowany znalazł swoją kontynuację w coraz to nowszych generacjach. Najświeższą z nich, ósmą, możemy już spotkać na naszych drogach. Nowy civic znowu się wyróżnia, i choć przypomina trochę droida R2-D2 z Gwiezdnych Wojen, ma poparcie na rynku.

Okazuje się jednak, że w starszych modelach civica drzemią wielkie możliwości stylistyczne, ogromne pokłady mocy i można go "przyrządzić" na tysiące sposobów. O tym, że tak jest, szybko przekonali się tuningowcy. Prezentowany model reprezentuje piątą generację, pochodzi z 93 roku i właściwie jest bardziej kosmiczny od nowości rynkowej...

Gra czerni ze złotem

Doskonale przemyślana stylistyka tej hondy civic godna jest podziwu. Efekt taki osiągnięto również dzięki bardzo dokładnemu wykonaniu wszelkich przeróbek. "Motywem przewodnim" zabawy tuningowej jest melanż czerni włókna węglowego ze złotą barwą lakieru - Solar Gold - pochodzącego z palety słynnego House of Kolor.

Honda została wygładzona a następnie zaopatrzona w nowy body kit, pochodzący od firmy Kilma. Jako że był on dedykowany hondzie civic coupé 2000 r., należało go odpowiednio dopasować do prezentowanego modelu. Nowe spoilery mocno poszerzyły auto i nadały mu agresywnego, rasowego charakteru. Dodatkowego smaku samochód nabrał dzięki zmienionym światłom. Przednie reflektory pochodzą od nissana silvia S15, tylne to lampy Lexus look. Jedne i drugie z czarnym tłem pokrywającym wnętrze kloszy. Trudno też było się oprzeć pionowo otwieranym drzwiom LSD, pasują bowiem idealnie do całej koncepcji auta i jego dynamicznej stylistyki.

Władca karbonu

Świetnym pomysłem było zastosowanie elementów wykonanych z włókna węglowego. Najpierw jednak należało je odnaleźć. Każdy z nich pochodzi z innej firmy, a mimo to doskonale do siebie pasują. Zasada, jaką się kierowano przy wyborze określała, że materiały muszą być z lekkiego karbonu i produkowane przez japońskich tunerów, jako że auto jest przecież japońskie. I tak karbonowa maska silnika pochodzi od SW Racing, tylną klapę i delikatną lotkę sygnuje Seibon a ciekawe, małe, "obłe" lusterka boczne wybrano z oferty firmy Bomex.

Włókno węglowe pokryło także dach samochodu. Ten, kto próbował już takich eksperymentów, wie doskonale jak żmudna jest to robota. Należy precyzyjnie nakładać warstwy i wygładzać, aby osiągnąć tak idealny efekt. A ponieważ z dachem nie poszło tak źle, a trening czyni mistrza... boki auta też zdecydowano się pokryć karbonem. Karbonowo-złota stylistyka przeniosła się również do wnętrza samochodu.

Nowa koncepcja wnętrza

W kabinie kierowcy zaszło wiele szokujących zmian. Usunięto całkowicie przednią konsolę. Nowy kokpit powstał od podstaw. Znalazły tam swoje miejsce nowe zegary i dodatkowe wskaźniki Pivot. Podobnie stało się z drzwiami. Boczki wykonano z poliesteru i ozdobiono panelami z włókna węglowego. Reszta plastikowych elementów wnętrza została wygładzona i pomalowana razem z kokpitem i drzwiami na kolor nadwozia.

Cztery fotele kubełkowe, które znalazły się w kabinie, również stworzyły całkiem ciekawą kompozycję. Ich tylne części oparcia też nie bez przyczyny pokryto karbonem. Harmonia wnętrza widoczna jest na każdym kroku.

Samochód wyposażono w zestaw niezbędnych kierowcy "instrumentów", wyprodukowanych przez włoską firmę Isotta. I tak we wnętrzu zasiądziemy za kierownicą Isotty Zulag, chwycimy za nową gałkę zmiany biegów Drake. Do kompletu mamy dźwignię hamulca ręcznego, aluminiowe pedały Alu 12 i dywaniki. Nie zabrakło karbonowego detalu w postaci listew progowych - też od Isotty. W całej koncepcji wnętrza hondy bardzo ważną rolę "odegrał" również sprzęt audio-wizualny, którego znajdziemy tam w sporą ilość.

Przewrotny dźwiękowiec

Civica bogato wyposażono w sprzęt grający. Wszystkie komponenty pochodzą z półek hiszpańskiej firmy Vieta. W nowym kokpicie znajdziemy odtwarzacz DVD - model CDV 50. Tam też zastaniemy jednostkę CCM56OR. Nieco wyżej współparcujący z nią 7-calowy monitor CTF 72. Drugi, taki sam, zamontowano pod sufitem - on ma dbać o zapewnienie rozrywki podróżnym, znajdującym się w drugi rzędzie. W samochodzie znajdziemy jeszcze dwa 5-calowe ekrany CTF 56, zamocowane się w drzwiach. Zainstalowano je trochę na opak, jednak gdy tylko otwierają się drzwi, monitory są odpowiednio wypoziomowane. Zastanawiające jest tylko z jakiej perspektywy je obserwować? Choć może jest to tylko sztuka dla sztuki.

Kolejnym zaskakującym rozwiązaniem jest montaż przednich głośników ML 550. Usytuowane są one po dwa w karbonowym panelu w drzwiach... Tylko że zainstalowano je na odwrót, membranami w stronę drzwi...

Szukając reszty sprzętu, warto zajrzeć do bagażnika. Tam znajdziemy pięknie zabudowane we włóknie węglowym 3 pięćsetwatowe subwoofery ML 100 i wzmacniacze ML 4404 i 2202.

Jednak przyjemność, jaką zapewnia kierowcy i pasażerom ten model hondy civic, nie kończy się tylko na słuchaniu muzyki czy oglądaniu filmów. Jest coś jeszcze.

Kompleksowo

Do szczęścia potrzeba nam jeszcze trochę mechaniki. Co prawda jest to zupełnie wbrew logice, albowiem samochód tego pokroju nie powinien się szybko poruszać. Ma bowiem co pokazywać, a żeby móc nacieszyć oczy detalami stylistycznymi wskazana jest jazda tempem wręcz spacerowym.

Jednak właściciel tego auta kierował się zupełnie inną logiką.

Gdy zajrzymy pod maskę, zastaniemy tam wiele nowych elementów...

I znowu harmonia, czystość i elegancja. Wszystko dokładnie przemyślane. Zadbano odpowiednio o 1.6-litrowy silnik VTEC (VTI), choć on już seryjnie posiada 160 KM mocy i 150 Nm momentu. Wszystko zaczyna się pokaźnym sportowym układem dolotowym firmy K-Racing, zdobionym karbonem. Kończy się zmodernizowanym układem wydechowym, który wieńczy karbonowy tłumik SW Racing w stylu tych motocyklowych. Wśród nowych "gratów" znajdziemy również kolektor RC Racing. Wymieniono układ zapłonowy na produkty firm Moroso i Nology. Zauważymy też nową listwę paliwową AEM. W oczy rzuca się odrazu logo Tenzo-R - z firmy tej pochodzą elementy "wykończeniowe" pod maską jak np. pokrywa głowicy czy zaworów.

Moc generowana przez silnik przenoszona jest na nowe koła. Powstały one z połączenia pięknych 19-calowych obręczy Leon Hardiritt o szerokim rancie i czarnych ramionach oraz opon Marangoni Zeta Linea w rozmiarze 225/35.

Zmieniono również zawieszenie na profesjonalny produkt KW - regulowany wariant II.

Po tych wszystkich zmianach mechanicznych, zabiegach stylistycznych, po wielu miesiącach pracy, wiadomo dlaczego samochód robi tak piorunujące wrażenie. Za jego powstanie odpowiedzialna jest firma Vadisa, która śmiało może nazwać siebie władcą pucharów. Piękna honda civic przyniosła jej już bowiem sporo sukcesów. Wielokrotnie została nagradzana za ten wyjątkowy tuning w różnych krajach, na licznych zlotach oraz wystawach. To dzieło można nazwać skończonym. Nic dodać, nic ująć.

foto: Piotr Degler Jabłoński

Tekst: Auto Tuning Świat

auto tuning świat
Dowiedz się więcej na temat: Auta | auto | kierowcy | dzieło | firmy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje