Ciemna strona mocy

Pisząc o profesjonalnym tuningu samochodów, dużo opowiadałem o rozmaitych korzystnych efektach modyfikacji pojazdów. Auto o lepszych osiągach silnika, z dobrze zestrojonym i zmodyfikowanym zawieszeniem i ciekawym, niepowtarzalnym wyglądzie nie tylko cieszy oko właściciela ale poprawia jego bezpieczeństwo, komfort i efektywność jazdy. Również indywidualne cechy użytkownika mogą znaleźć uzewnętrznienie w jego samochodzie. Stąd też modyfikowanie samochodów cieszy się niesłabnącą popularnością.

Nieuczciwością wobec Czytelników byłoby nie zauważyć drugiej strony medalu, jakim dla samochodu jest tuning. Rozmaite przeróbki mogą nieść ze sobą realne zagrożenie dla trwałości i bezpieczeństwa pojazdu - szczególnie, gdy ich wykonanie lub podstawy merytoryczne pozostawiają wiele do życzenia, bądź gdy modyfikacje są niedostatecznie kompleksowe lub przesadne i przekraczają wytrzymałość maszyny. Szczególnie te ostatnie są przyczyną wielu niepowodzeń i zbędnych kosztów. Umiar pozostaje jak zawsze ważną cnotą.

Reklama

Podstawowym kłopotem, na który możemy natrafić przy mechanicznych modyfikacjach silnika, jest spalanie stukowe. Zjawisko to, słyszalne jako metaliczne stukanie lub dzwonienie, pojawia się, gdy mieszanka zapalana jest zbyt wcześnie. To, jak wcześnie ma być zapalana mieszanka, zależne jest m.in. od jej ciśnienia. Jeżeli podniesiemy stopień sprężania silnika (np. poprzez obniżenie głowicy), to oczywiście pociąga to za sobą wzrost sprawności spalania ale jednocześnie wymuszać może potrzebę opóźnienia zapłonu. W pewnych granicach osiągi silnika będą wzrastać bez dodatkowych negatywnych efektów, jednak przesada doprowadzi do zakłóceń w spalaniu i utraty mocy. Samo spalanie stukowe jest niebezpieczne dla silnika i unikanie go jest celem instalacji w wielu systemach wtryskowych czujnika wykrywającego niebezpieczne drgania bloku powstałe w wyniku takiego spalania. Takie rozwiązanie zmniejsza zagrożenie ale nie zawsze wystarcza do jego całkowitej eliminacji. Natomiast brak czujnika pozostawia nasz silnik na łasce naszego ucha. Ratunkiem może jeszcze być stosowanie paliwa o wyższej liczbie oktanowej, co jednak uderza nas rykoszetem po kieszeni.

Inną "zmorą" pożerającą zarówno konie jak i zmniejszającą trwałość jednostki napędowej może być filtr powietrza. Filtry stożkowe, wykonane z bawełny nasączonej olejem, doskonale zatrzymują wiele zanieczyszczeń, bazując na zjawiskach elektrostatycznych. Jednak niosą z sobą aż trzy możliwe zagrożenia. Najczęściej umieszczenie filtra pod maską bez odpowiednich przegród gwarantujących napływ chłodnego powietrza daje w efekcie karmienie motoru rozgrzanym powietrzem, co pogarsza efektywność spalania jak również zmniejsza trwałość elementów uszczelniających (pierścieni). Zupełnie niezależnie od tego możliwe jest, że filtr będzie pochłaniał dużo pyłu i kurzu, którego sporą część stanowi kurz krzemowy. Przenika on stosunkowo łatwo przez filtry bawełniane i zwiększa siły tarcia na gładzi cylindra, co w efekcie doprowadza do przedwczesnej utraty szczelności silnika. Działa on podobnie do drobnoziarnistego papieru ściernego. Zjawisko będzie tym groźniejsze, im niżej umieścimy wychwyt powietrza dla filtra lub sam stożek. Jeszcze jedną przykrość zafundować możemy sobie wtedy, gdy nasze auto zaopatrzone jest w czujnik masy zasysanego powietrza. Obniżenie oporów ssania może doprowadzić do przekłamań w pracy takiego czujnika i zakłócenia dawkowania paliwa. Niebezpieczeństwo jest tym większe, im bliższymi sąsiadami zostaną nasz stożek i czujnik.

Wiele silników modyfikowanych jest na drodze elektronicznej. Możliwości zwiększenia mocy są efektem rezerw pozostawionych przez producenta systemu wtryskowego. Tworzenie nowego programu również musi podlegać regułom i ograniczeniom przewidzianym przez producenta. Pozwala to zachować trwałość jednostki napędowej. Niekiedy bywa tak, że zwiększenie mocy 100-konnego silnika o 10 koni pozwala jeszcze na nie zagrożoną pracę nawet przy długotrwałych obciążeniach, ale już 12 dodatkowych koni może być przesadą. Mały margines błędu czyni pracę nad nowymi programami bardzo odpowiedzialną, szczególnie gdy interesuje nas możliwie duże zwiększenie osiągów.

Istotnym, choć nagminnie pomijanym zjawiskiem jest szybsze zużywanie się elementów układu jezdnego, przeniesienia napędu i hamulców w efekcie tuningu silnika. Wzrost mocy i momentu obrotowego rzuca pozostałym podzespołom nowe wyzwania i warto pamiętać o tym, że dodatkowe konie też chcą wydostać się na asfalt i przejść muszą przez skrzynię biegów, sprzęgło, półosie i opony. Wszystkie te elementy narażone są na przedwczesne zużycie, szczególnie przy nieumiejętnej eksploatacji wzmocnionego pojazdu. Ponadto coś naszą rozszalałą maszynę musi zatrzymać - a jeżeli tuning pozwala nam jeździć szybciej i bardziej dynamicznie, to hamulce muszą pochłonąć więcej energii wykrzesanej z silnika i zużyją się szybciej. Podobnie jazda taka wystawia na próbę nasze zawieszenie i elementy układu kierowniczego. Stąd też warto w planach modyfikacji uwzględnić korektę hamulców czy zawieszenia.

Ciemna strona mocy jest obecna w tuningu i ignorowanie jej może być groźne. Jednak ludzie, świadomi bilansu zagrożeń i korzyści, podejmują rozsądne decyzje, unikając kłopotów, których źródłem jest przesada lub niewiedza. Warto więc nasze pomysły analizować nie tylko pod względem uzyskiwanych efektów, ale i potencjalnych "wpadek", warto czytać fachową literaturę i zasięgać porad specjalistów lub po prostu powierzać im dokonywanie przeróbek. A wtedy jasna strona mocy będzie zawsze z Wami.

Masz sugestie, uwagi, pytania - podziel się nimi na łamach naszego FORUM

TOMASZ PIROWSKI VTECH TUNING

Dowiedz się więcej na temat: auto | tuning

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje