Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Samochody używane

Chcesz kupić lub sprzedać samochód? Interesujesz się pojazdami z drugiej ręki? Ten serwis powstał specjalnie z myślą o tobie! Znajdziesz w nim porady ekspertów dotyczące oceny stanu auta przed zakupem, testy samochodów używanych, rankingi niezawodności i wiele innych, ciekawych informacji.

Wcisnąć bite auto frajerowi

Przeczytałem serię komentarzy pod artykułem "Jestem handlarzem z Gniezna". I chciałbym zadać naszym rodakom jedno pytanie (zaznaczam że nie jestem handlarzem).

Sam miałem kiedyś samochód powypadkowy...
Sam miałem kiedyś samochód powypadkowy... /INTERIA.PL

A mianowicie - ludzie, ale wytłumaczcie mi o co wam chodzi? (*)

Kupujecie samochód "na pałę" święcie wierząc, że na przykład 7-letni diesel z Niemiec ma na liczniku 120 tys., bo ktoś go sobie kupił tylko po to, aby pięknie lśnił się w garażu.

Czy ktoś o zdrowych zmysłach wierzy w to, że niemiecki (bądź jakiejkolwiek innej nacji) emeryt dopłacił w salonie za diesla spore pieniądze tylko dlatego, że przy okazji cotygodniowej wycieczki do kościoła lubi posłuchać klekotu? Ich gospodarki nie rozwijają się dlatego, że są idiotami...

Następnie oszczędzacie na wizycie w serwisie w celu kontroli stanu pojazdu, bo przecież wy się na tym świetnie znacie i wszystko sobie sami posprawdzacie. Niektórzy z was zabierają nawet ze sobą mierniki grubości lakieru, aby pokazać jakimi to wy fachowcami jesteście i czego to nie wykryjecie. Każdy kto choć ciut zna się na motoryzacji wie jak głęboko możecie sobie ów miernik zachować... (ćwiartki).

Silnik oglądacie pobieżnie i nie zwracacie uwagi na dość istotne objawy jego zbliżającej się śmierci technicznej, nie czytacie przed oględzinami na ogólnodostępnych forach internetowych co w danym silniku powinno zwrócić waszą uwagę.


Kupujecie samochód "na pałę"... /INTERIA.PL

Później, już po (początkowo) wspaniałym i okazyjnym zakupie macie żal do świata, że handlarz, ewentualnie właściciel wcisnął bite auto frajerowi...

No niestety, ale kto z was po stłuczce/poważnej awarii, przyznał się do niej przy sprzedaży? Tacy jesteście uczciwi że odbieracie sobie kilka procent z ceny bijąc się w piersi "moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina", lub od razu oddajecie auto na złom?

Nie uwierzę! Sami śmiejecie się "co za frajer - nie zorientował się". Więc nie róbcie z siebie pępków świata i nie wymagajcie, aby ktoś akurat wam spowiadał się ze swoich motoryzacyjnych grzeszków i przewinień. Niestety takie jest prawo natury - słabszy przegrywa. Właśnie po to ogląda się samochód aby ewentualne wady wykryć.

Ankieta

Ufasz handlarzom samochodów?

Ufasz handlarzom samochodów?

Dziękujemy. Twój głos został już zarejestrowany
WYNIKI

Tak

 
5%

Nie

 
95%Głosów: 9331

Zagłosuj w innych ankietach »

Sam zresztą miałem kiedyś samochód powypadkowy (kupiony akurat z pełną premedytacją), ale zaoszczędziłem na tym jakieś 4 tysiące. I co z tego, że był bity skoro geometrię miał perfekcyjną? Kilka nieoryginalnych blach mnie osobiście nie przeszkadza. Po roku powodem sprzedaży stał się umierający silnik wymagający natychmiastowej interwencji specjalisty od pomp co było w tym silniku nieuniknione - kwestią czasu.

Ja zaś na oku miałem już coś innego i nie miałem cienia chęci na wykonywanie czaso i kasochłonnych napraw (nie oszukujmy się; samochody sprzedajemy albo gdy nam się znudzą, albo gdy naprawa nas przerasta).

Kupujący rozbroił mnie szczerym pytaniem - "czy pojeździ jeszcze trochę". No i sami mi powiedzcie - odpowiedzielibyście "NIE"? Zresztą co tu wiele opowiadać, Polakowi nie dogodzisz. Auto ze świeżym i lśniącym lakierem, to najpewniej bite i malowane. Z oryginalnym lakierem i nie tuszowanymi oznakami korozji jest już zgnite i zaniedbane. Idealny i realny przebieg dziesięcioletniego diesla to jakieś 90 tys. km. Jeżeli ma 200 to już jest maksymalnie zajeżdżone (nie ważne że jeździło na drogach innych niż nasze i widziało prawdziwych mechaników). Jeżeli jakiś element blacharki był wymieniany to samochód nie nadaje się do eksploatacji (po co sprawdzać to na geometrii).

No i oczywiście samochód w tym wieku i z takim przebiegiem nie ma prawa mieć żadnych usterek, bo sprzedający powinien pomyśleć o szczęściu rodaka kupującego i zainwestować dwie wypłaty celem doprowadzenia pojazdu do stanu fabrycznego. Wtedy szanowny Jan Kowalski raczy po wielu upustach zakupić pojazd stękając i sapiąc jak go pokrzywdził los, a znajomym chwaląc się swoim sprytem i bystrością umysłu dzięki któremu dokonał tak wspaniałej inwestycji.

Tylko nadal nie rozumiem... o co wam chodzi?

(*) - list do redakcji nadesłał Łukasz.

Zostań fanem naszego profilu na Facebooku. Tam można wygrać wiele motoryzacyjnych gadżetów. Wystarczy kliknąć w "lubię to" w poniższej ramce.

Źródło informacji: INTERIA.PL

Więcej o:
pytanie,
samochód

Dodatki

Jak kupować używany cz. 1


  • Wszystkich, którzy wertują ogłoszenia w poszukiwaniu wymarzonego pojazdu z drugiej ręki, zapraszamy do naszego poradnika dotyczącego kupowania samochodu używanego. »

Jak kupować używany cz. 2


  • W poprzednim odcinku naszego poradnika podpowiadaliśmy jak w prosty sposób sprawdzić, czy auto ma wypadkową przeszłość. Tym razem skupimy się na ocenie mechanicznej kondycji pojazdu. »

Jak kupować używany cz. 3


  • W naszym cyklu poświęconym kupowaniu samochodu używanego pialiśmy już o ocenie stanu nadwozia, a także o często pomijanej sprawie właściwego interpretowania tego, co starają się nam przekazać kontrolki. »

Jak kupować używany cz. 4


  • W trzech kolejnych odcinkach cyklu "kupujemy używane" podpowiadaliśmy, jak rozpoznać czy samochód nie uczestniczył w poważnym wypadku, a także czy silnik i inne ważne podzespoły nie domagają się rychłej naprawy. »

Taniej dieslem czy na LPG?


  • Światowy kryzys finansowy wywrócił do góry nogami rynek paliw. »


Informacje dodatkowe