Przejdź do głównej części strony

× m.interia.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Interii,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

Samochody używane

Chcesz kupić lub sprzedać samochód? Interesujesz się pojazdami z drugiej ręki? Ten serwis powstał specjalnie z myślą o tobie! Znajdziesz w nim porady ekspertów dotyczące oceny stanu auta przed zakupem, testy samochodów używanych, rankingi niezawodności i wiele innych, ciekawych informacji.

×

Treść dostępna również w wersji mobilnej
na m.interia.pl oraz w aplikacjach na iOS i Android

Lubisz ryzyko? Kupiłbyś używane auto po firmie?

Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Sytuacja na rynku samochodów flotowych z drugiej ręki zmieniła się w ostatnich latach na lepsze. Negatywne stereotypy ustępują, a klienci coraz częściej szukają takich aut.

Czy bać się samochodów poleasingowych?
Czy bać się samochodów poleasingowych?

Gdy znajomi grzmią, by nie kupować samochodu po flocie, bo jest "skatowany", wypada tylko uśmiechnąć się z politowaniem. Rzeczywiście, jeszcze kilka lat temu pokutowało przekonanie, że "najlepszy samochód to samochód służbowy", a kierowcy użytkujący auta firmowe eksploatują je ponad miarę, w ogóle nie dbając o ich stan.

Te dobre (dla kierowców, niekoniecznie dla firm) czasy odeszły ostatecznie w niepamięć. Dziś żadna firma nie może pozwolić sobie na tak lekkomyślne zarządzanie swoimi zasobami. Kierowcy firmowi otrzymali limity zużycia paliwa wyrażone w l/100 km, a dodatkowo auta są regularnie sprawdzane pod kątem tego, aby nie zachodziło ich podwyższone zużycie. Wiele z nich ma odbiorniki i nadajniki GPS, dzięki czemu łatwo można sprawdzić, czy kierowca nie jedzie o wiele za szybko.

Na skutki takich działań nie trzeba było długo czekać: pojazdy użytkowane we flotach mają mniejsze przebiegi i są ogólnie mniej wyeksploatowane po zakończeniu okresu służby niż miało to miejsce jeszcze 5-7 lat temu. Dodatkowo, praktycznie wszystkie samochody flotowe są stale i regularnie serwisowane w ASO - co akurat nie zawsze trzeba poczytywać za zaletę, ale o tym piszemy w dalszej części tekstu.

Życie auta flotowego

Firmy kupują samochody osobowe głównie dla przedstawicieli handlowych i kadry zarządzającej. Ci pierwsi przemierzają swój wyznaczony rejon w celu pozyskania i utrzymania klientów. W zależności od firmy, rejon może obejmować np. tylko teren jednego dużego miasta, a czasem nawet kilka województw. Stąd nie ma reguły, jaki przebieg pokona dany samochód w najczęstszym, 3-letnim okresie użytkowania.

Więcej na ten temat

Warto jednak pamiętać, że duży przebieg nie musi oznaczać dyskwalifikacji - podczas jazdy w trasie samochód zużywa się wielokrotnie mniej niż gdy stale uruchamia się go "na zimno", przejeżdża kilka kilometrów po mieście i gasi.

Po 3 czy 4 latach firma pozbywa się samochodu, bo skończył się okres leasingu lub możliwość amortyzacji (odpisywania wartości samochodu od przychodów firmy). Wiele pojazdów kupują sami pracownicy danego przedsiębiorstwa i zwykle są z nich zadowoleni. Równie dużo aut trafia do sprzedaży poza firmę.

Ankieta

Czy kupiłbyś samochód poflotowy?

Czy kupiłbyś samochód poflotowy?

Dziękujemy. Twój głos został już zarejestrowany
WYNIKI

Tak, kluczem jest znana historia i serwis

 
58%

Nie, nikt takich aut nie szanował

 
42%Głosów: 636

Zagłosuj w innych ankietach »

Do niedawna było normą, że wszystkie pojazdy odkupywały hurtowo wyspecjalizowane autokomisy (tanio) i sprzedawały na swoich placach (drożej). Niedawno pojawiła się także możliwość zakupu samochodów flotowych, którym skończył się okres leasingu, na licytacjach w internecie. Może w nich wziąć udział każda osoba fizyczna. Nie trzeba prowadzić działalności gospodarczej - wystarczy zarejestrować się na stronie.

Ceny bywają naprawdę atrakcyjne, np. kwota wywoławcza za Passata B6 2.0 TDI z 2009 r. to 39 tys. zł, podczas gdy w ogłoszeniach te samochody kosztują 47-49 tys. zł (i to sprowadzone, bez polskiej historii). Jednak zdarzają się też samochody zdecydowanie droższe niż średnia w ogłoszeniach - nie ma tu wyraźnej reguły.

Co wyróżnia auto flotowe?

Więcej na ten temat

Na potrzeby stworzenia tego materiału sprawdziliśmy kilkadziesiąt ofert samochodów wycofanych z floty w kilku dużych autokomisach. To, co rzuca się w oczy, to różnorodność oferowanych pojazdów. Gama bynajmniej nie ogranicza się do Opla Astry, Forda Focusa i Skody Octavii. Znaleźliśmy nie tylko sporą "wyprzedaż" rocznych Mitsubishi Coltów, ale też tak nietypowe we flotach pojazdy jak Renault Scenic 1.9 dCi (model aktualny), a nawet BMW 318i E90.

Firma wybierając samochody do swojej floty kieruje się pragmatycznością. Prestiż stawia się na dalszym miejscu. Najważniejsze jest małe zużycie paliwa i tania eksploatacja. Niezbyt dużo uwagi przykłada się do trwałości konstrukcji - w sumie samochody te służą dość krótko, a póki są nowe, nie psują się w ogóle (producenci bardzo dbają, żeby podczas gwarancji nie zdarzały się poważne awarie).

Wybiera się wersje bazowe, pozbawione wszelkich uprzyjemniających jazdę dodatków - jednak z wyjątkiem klimatyzacji, bonie do pomyślenia jest, by na spotkanie z klientem przyjeżdżać spoconym. Zarządcy flot preferują kombi - w razie potrzeby mogą one służyć jako małe dostawczaki.

Więcej na ten temat

Jeszcze niedawno prawie wszystkie samochody flotowe miały silniki Diesla, nawet małe pojazdy miejskie, jak Opel Corsa. Dziś sytuacja nie jest już taka oczywista: wprawdzie wśród pojazdów użytkowanych przez managerów królują wersje wysokoprężne (dlatego przywołujemy BMW 318i jako ciekawy wyjątek), ale w segmencie aut małych pojawia się sporo bazowych wersji benzynowych - np. Renault Clio 1.2 16V, często z instalacją LPG.

Wśród kompaktów diesle stanowią ok. 90% ofert. Reszta to proste modele benzynowe, głównie Skody Octavie 1.6 i Fabie 1.2.

Wszystkie samochody flotowe cechował prawie całkowity brak typowego dla handlarzy "przygotowania do sprzedaży" z użyciem dużej ilości środków czyszczących i zapachowych. W samochodach po flocie wnętrze nosi ślady normalnego zużycia (często też nie jest zbyt czyste), a silnika nikt nawet nie dotykał. Większość handlarzy myje go, wiedząc, że klienci "kupują oczami" - a przy okazji można w ten sposób zmyć ewentualne wycieki.

Kompakty przegrywają

W kwestii wyposażenia samochodów po flocie trzeba wyróżnić dwa rodzaje pojazdów: używane przez tzw. management, czyli zarząd i dyrektorów - te należą zwykle do klasy średniej i są odpowiednio bogato wyposażone. Mniejsze auta pozostają w rękach przedstawicieli handlowych i są zazwyczaj wyposażone nadzwyczaj ubogo, natomiast praktycznie zawsze mają klimatyzację, co jeszcze kilka lat temu nie było oczywiste.

Więcej na ten temat

Niestety, o ile zupełny brak dodatków w tanim samochodzie miejskim można zaakceptować, o tyle auta klasy kompaktowej z nieprzyjemną w dotyku, plastikową kierownicą, szczeliną zamiast radia i klimatyzacją z pokrętłami w stylu lat 80. przegrywają z ofertami aut sprowadzonych, prawie wszystkich w bogatszych odmianach wyposażeniowych.

Jest i druga strona medalu, coraz częściej doceniana przez wielu kierowców: uboższe wyposażenie to o wiele mniejsze prawdopodobieństwo awarii.

Jak są serwisowane?

W okresie gwarancji, czyli najczęściej podczas pierwszych 2 lat eksploatacji, samochody flotowe regularnie odwiedzają ASO na przeglądy, których termin bywa sygnalizowany przez komputer pokładowy. Nie oznacza to wcale, że wszystkie czynności wykonywane są w ASO - nikt nie odwozi tam samochodów na wymianę opon czy żarówek, również w przypadku szkód blacharskich autem niekoniecznie zajmuje się zakład autoryzowany.

Oczywiście to, że samochód jest serwisowany w ASO jest zaletą tylko pod tym warunkiem, że ASO ów serwis wykonuje prawidłowo. Znamy historię floty aut japońskiej marki, do których od nowości wlewano najtańszy, niewłaściwy dla typu silnika olej mineralny. Na szczęście wszelkie takie informacje znajdują się w bazie firmy leasingowej, do której należą sprzedawane samochody.

Jeśli na szali po jednej stronie postawi się samochody flotowe z ich ubogim wyposażeniem, ale wiarygodną historią, a po drugiej oferty sprowadzone bez żadnej wiedzy o ich przeszłości, to samochody flotowe wygrywają. Znacznie cenniejsza jest udokumentowana wiedza o przebiegu danego egzemplarza niż elektroniczne gadżety w wyposażeniu.

Coraz łatwiej też kupić samochody flotowe - jest wiele komisów, które je oferują w szerokim wyborze. Nie jest prawdą, że wszystkie samochody flotowe mają ogromne przebiegi i są zużyte. Ceny w wielu przypadkach są atrakcyjne, choć często wymagają doliczenia VAT-u. Auta po flocie można często ponownie wziąć w leasing.

Źródło informacji: Motor

Więcej o:
sytuacja

Jak kupować używany cz. 1


  • Wszystkich, którzy wertują ogłoszenia w poszukiwaniu wymarzonego pojazdu z drugiej ręki, zapraszamy do naszego poradnika dotyczącego kupowania samochodu używanego. »

Jak kupować używany cz. 2


  • W poprzednim odcinku naszego poradnika podpowiadaliśmy jak w prosty sposób sprawdzić, czy auto ma wypadkową przeszłość. Tym razem skupimy się na ocenie mechanicznej kondycji pojazdu. »

Jak kupować używany cz. 3


  • W naszym cyklu poświęconym kupowaniu samochodu używanego pialiśmy już o ocenie stanu nadwozia, a także o często pomijanej sprawie właściwego interpretowania tego, co starają się nam przekazać kontrolki. »

Jak kupować używany cz. 4


  • W trzech kolejnych odcinkach cyklu "kupujemy używane" podpowiadaliśmy, jak rozpoznać czy samochód nie uczestniczył w poważnym wypadku, a także czy silnik i inne ważne podzespoły nie domagają się rychłej naprawy. »

Taniej dieslem czy na LPG?


  • Światowy kryzys finansowy wywrócił do góry nogami rynek paliw. »

Skomentuj artykuł: Samochody używane

Wasze komentarze (131)

Dodaj komentarz

~olo -

najlepiej kupić sam.służbowy po prezesie bo był kierowca od prezesa,przeważnie prezes jeżdził tylko z kierowcą tak że tapicerka jest ok.a samochód jest z górnej półki cena zakupu nowego to od 150 000tyś wzwyż, regularnie serwisowany,full opcja tylko brak basenu

~kierowca -

mam golfa 14 lat i myśle że stan techniczny jest lepszy niż autobusów mpk jeżdżących po moim mieście i koreańskich badziewi która po skończeniu gwarancji nadają sie do kapitalnego remontu lub kupno nowego koreanczyka przejechane mam 230tyskm bez poważnych napraw tylko standartowe wymiana klocków oleju końcówek itp życzy wszystkim takiego złomu jak to piszą i mówią ostatnio

~NieFrajer -

W Polsce nigdy !!! , wolał bym z np. Niemiec 3 latka kupić z przebiegiem 500 tyś lub większym przebiegiem niż w Poslce z 250-300tyś Świadomość że altu jeździło na lepszym paliwie (mniej zajechany silnik) lepsze drogi (mniej zajechane zawieszenie) serwis (zdecydownie lepsza i rzetelniejsze podejście )

~całyja -

Kupiłem Opla Astre H 1,9 cdti (120KM ), w Belgii. Samochód poflotowy (wyporzyczalnia samochodów w Brukseli) . Przyjechałem nim do Polski , nie jest zajechany , w dobrym stanie , pali mało 6L /100 km po mieście ,sprawuje sie b. dobrze,(po przyjezdzie wymiana : paski , płyny, rozrząd, pompa płynu chłodzącego,i hamulce (tarcze klocki) bo były nie za duże.Co do przebiegu to w chwili kupna miał okolo 95 tyś km przebiegu co jak na auto z 2008 roku jest wiarygodne ,znając jego miejsce pochodzeia mimo braku książki serwisowej.

Załączniki:

~NH19 -

Trzeba wiedzieć, że: kupując takie auto rozglądać się trzeba za wysokimi modelami dobrze wyposażonymi (takie dostają ludzie na wyższych stanowiskach) niskie modele i tzw golasy są dla handlowców a to wiąże się najczęściej z : zajechanym silnikiem, zapalaniem auta po 20 kilka razy dziennie sfatygowanym stanem wnętrza, z wieloma ilościami rys wgnieceń i naprawianą blacharką. A i jeszcze jedno jak ktoś palił dużo w aucie to smrodu nie usuniecie, omijać z daleka autka z dużą ilością zapachów i odświeżaczy.

~PAWLIK -

doradzcie mi.czy wogole warto szukac fokusa mk2 1,6tdci,jakie macie doswiadczenia z tym autem,narazie tylko ogladam ogloszenia,pozdrawiam

~Zygmunt -

kupiłem renault megane kombi poflotowy 183 tys przebiegu 8 - latek w pierwszym roku po zakupie sprzęgło, rozrząd, amortyzatory przód, poduszki łożyska w obu kolumnach macpherson, tarcze klocki przód, sworznie wahaczy, tuleje stalowo-gumowe w wahaczach, łożyska kół - przód, łączniki stabilizatora, napełniłem klimatyzację, uzupełniłem wszystkie osłony z tworzywa w komorze silnika (ktoś uznał że są zbębne), , wyprułem zabytkowy zestaw głośnomówiący do telefonu poza tym samochód jest w stanie dobrym, jeśli ktoś decuduje się na zakup samochodu poflotowego musi się liczyć ze sporymi kosztami są to samochody wyeksploatowane do których firma nie ma zamiaru dokładać przed sprzedażą a i użytkownicy w firmie nie oszczędzają samochodów służbowych wprost przeciwnie starają się je zakatować jak najszybciej żeby dostać nowy trendy pojazd, drogi w polsce są kiepskiej jakości i to dodatkowo procentuje w zużyciu samochodów, podsumowując- autor artykułu zachęca do kupna poflotowego złomu ponieważ jest go coraz więcej a reklama dźwignią handlu może ktoś ma w tym interes a może to nowa dyrektywa unijna nakazująza wypisywanie takich bredni w trosce o zbyt swoich produktów.

~KONTROLER -

Ja kupiłem nowego GRANDE PUNTO z salonu 77 kM 1,4 silnik i dałem trzy dychy bo na dzień dobry mam upust 16,5 %. Nie jest to auto do szpanu ale kuzynka ma na "eLce" 6 takich i każdy ma po około 300 000 km i poza tym co nakazuje serwis nie robione nic. A są tacy co przy szybkości 70 włączają szukając chyba szóstego biegu wsteczny. Pomimo że trzeba unieść zapadkę niektórym to nie przeszkadza. Pozdro!

~Micho -

A ja żem sobie kupił F30 328i za pół ceny od niemca po lekkiej kolizji poduszki całe do wymiany jedynie dwa zderzali reflektor i błotnik i wiem co mam nie oszukuje siebie i innych że moje autko nie miało nawet obtarcia na parkingu itp. bzdury a jak się okazuje w wielu przypadkach to dużo aut było malowanych części wymienione itd. ale Polakowi szkoda wydać 500zł na porządny serwis. Nawet w salonie są coraz częściej auta naprawiane o czym właściciele przekonują się po paru latach u znajomego mechanika pana Zdzisia. Kupno auta to loteria w Polsce.

~Terrano -

ja kupilem uzywke z firmy mam je 8 lat 240 tys km przejechałem i złego słowa nie powiem