Motywy, jakimi kierują się pseudo-ofiary są proste - część nie chce już dłużej spłacać kredytów, inni liczą na łatwy zarobek w postaci odszkodowania. W tym ostatnim przypadku odpada przecież konieczność cofania licznika, pucowania karoserii i "użerania się" z marudnymi klientami...
Niestety - dla nieuczciwych leserów - policja nie ma przeważnie problemów z odnalezieniem "zguby". Ta - przeważnie w częściach - znajduje się w garażu kolegi, kuzyna, brata lub teściowej.
Nie inaczej było w przypadku wartego 40 tysięcy złotych audi, którego kradzież zgłosił w Wejherowie jego właściciel. Zdaniem 31-latka samochód został mu skradziony w minioną niedzielę, gdy wraz z rodziną udał się na plażę w Dąbkach. Policjanci, którzy zajęli się sprawą szybko dowiedli jednak, że mieszkaniec Wejherowa przyjechał na plażę fordem a nie audi. Ten ostatni pojazd, został pocięty na części przez 37-letniego kolegę właściciela.
Mężczyźni zostali już zatrzymani. Za zgłoszenie fikcyjnego przestępstwa właścicielowi audi grozi do dwóch lat pozbawienia wolności. Taka sama kara dosięgnąć może 37-letniego wspólnika mężczyzny. Właściciel audi dodatkowo odpowie również przed sądem za składanie fałszywych zeznań, za co grozi nawet do 3 lat więzienia. To już piąta tego typu sprawa, jaką w tym roku zajmowali się puccy policjanci.






~kasa
wg. berlińskiej policji 30% kradzionych samochodów w Berlinie to oszustwa ubezpieczeniowe. Daleko...
~tolek
Głupich nie sieją. Sami się rodzą.
~cool
superowo
dodaj komentarz »wszystkie wątki »