Wydał 220 tys. zł na nowe BMW. A po przebiegu 87 tys...

Zawód mechanika nie należy do łatwych. Wymaga wielu lat nauki, mozolnego zdobywania doświadczenia, sprawnych rąk i... intuicji.

O dobrego fachowca coraz trudniej, by uniknąć naciągaczy i partactwa, wielu właścicieli samochodów - mimo zaporowych cen - decyduje się korzystać z Autoryzowanych Stacji Obsługi. Czy jednak odstawienie auta do ASO jest gwarancją trafnej diagnozy, sprawnej naprawy i braku nerwów? Oddajmy głos jednemu z naszych czytelników...

Była gwarancja, był spokój

Reklama

"Pod koniec września 2007 roku odebrałem z salonu fabrycznie nowe BMW E60 525I. Samochód zamówiłem 04.04.2007 r. Zgodnie z umową auto miałem odebrać na przełomie czerwca/lipca. Odebrałem je dopiero 17.09.2007 czyli po ponad 5 miesiącach... Samochód zamówiłem z dodatkowym kompletem felg aluminiowych z oponami zimowymi. Salon jednak zapomniał ich zamówić i mimo późnej jesieni przyszło mi czekać kolejny miesiąc na zamówione koła. To na początek mojej przygody z nowym BMW...

Na dzień dzisiejszy samochód ma przejechane 87 tys. km. Jestem oczywiście pierwszym właścicielem, jedynym kierowcą tego samochodu. Auto serwisowane w ASO. Bezwypadkowe, zadbane - oczko w głowie właściciela.

W dwa miesiące po gwarancji awarii uległy wtryskiwacze, koszt naprawy miał wynosić ponad 5 tys zł jednak - w ramach gestu handlowego - BMW Polska partycypowało w kosztach i ostatecznie naprawa kosztowała mnie ''tylko'' 1 000 zł. Pogodziłem się z tą awarią, bądź co bądź, w nowym samochodzie, w dodatku marki premium, słynącego z niemieckiej solidności. Jednak to, co stało się teraz powoduje w moich oczach zmianę postrzegania tej firmy. Ale po kolei...

Silnik zaczął stukać...

Od pewnego czasu słyszałem metaliczne stuki pochodzące z silnika, które nasilały się z przejechaniem kolejnych kilometrów. Pojechałem do ASO myśląc, że to jakaś drobnostka. Okazało się inaczej - po 20 dniach pobytu samochodu w serwisie stwierdzono, że konieczna jest wymiana głowicy. Jak to stwierdzono? Wstępnie rozłączony został pasek napędzający alternator i całą resztę, aby wyeliminować ewentualne stuki z tych urządzeń. Stuki jednak nadal były słyszalne. Serwis zaproponował wymianę oleju, ze względu na to, iż komputer wskazywał przebieg do jego zmiany już za 2600 km. Zgodziłem się, to jednak nic nie zmieniło.

Następnie podejrzenie padło na popychacze zaworów. Rozebranie ''góry'' silnika i zbadanie tych elementów nie potwierdziło usterki. Następnie została zdemontowana miska olejowa, sprawdzona wydajność pompy oleju. Kolejno zostały zdemontowane panewki, jednak i one nie wykazywały nadmiernego zużycia. Obecnie została zdemontowana głowica i wysłana do specjalistycznej firmy w celu sprawdzenia jej pod kątem mikropęknięć. Na tę chwilę koszty przedstawione przez ASO to kwota około 12 tys. zł. plus wymiana głowicy (według moich ustaleń dodatkowo kwota około 10 tys. zł. ).

Z tego, co wyczytałem w Internecie silniki oznaczone symbolem N52 mają problem z popychaczami zaworów, które psują się z powodu słabej cyrkulacji oleju w tych silnikach. W niektórych przypadkach pomaga wymiana popychaczy na nowe, poprawione, które lepiej trzymają ciśnienie oleju, ale to czasem nie rozwiązuje problemu i wtedy trzeba wymienić głowicę na nową, poprawioną - więc to bardzo kosztowna naprawa.

Od redakcji:

Niestety przewidywania czytelnika, co do kosztów ewentualnej naprawy były słuszne. W załączniku otrzymaliśmy wycenę sporządzoną przez Autoryzowany Serwis BMW. Kosztorys opiewa na astronomiczną kwotę przeszło 22 264 zł. Na liście wymienionych części - poza kompletnym rozrządem (łańcuchy, napinacze, koła, szyny) znalazły się np. takie pozycje jak: pierścienie tłokowe czy panewki!

Właściciel samochodu - przynajmniej teoretycznie - ma powody do zadowolenia. BMW Polska - po kilku interwencjach niezadowolonego klienta zdecydowało się na pokrycie kosztów wymienionych części. Klient musi jednak pokryć koszty robocizny, która wyceniona została na ok. 8 600 zł.

Problem w tym, że przy okazji wymiany głowicy, która - najprawdopodobniej - była źródłem problemu - przy przebiegu niecałych 90 tys. km - silnikowi zafundowano remont kapitalny... Warto podkreślić, że wspomniane panewki czy pierścienie tłokowe - zdaniem serwisu - nie wykazały podwyższonego zużycia - korzystając z tego, że części zostały wymontowane - postanowiono zamontować nowe. Obarczanie klienta kosztami robocizny, w rzeczywistości jest jednak przerzucaniem na niego kosztów związanych z "nietrafioną" diagnozą. Zanim zdecydowano się zdjąć panewki i wymienić pierścienie, przedstawiciele ASO stwierdzili, że głowica nie jest źródłem problemów...

Chęć partycypowania w kosztach naprawy pogwarancyjnej stawia BMW Polska w dobrym świetle. Niewykluczone, że wynika ona jednak z faktu, iż przedstawiciele niemieckiej marki zdają sobie sprawę z tego, że benzynowe, rzędowe "szóstki" serii N52 miewają problemy z trwałością głowic. Informacje takie znaleźć można na wielu internetowych forach (głownie zagranicznych) - zdaniem dużej części użytkowników jedynym sposobem na rozwiązanie problemu metalicznych stuków jest wymiana głowicy na nową, przeprojektowaną... Klienci - de facto - są więc skazani na korzystanie z ASO, zakup używanej głowicy nie rozwiązuje sprawy.

Oczywiście można twierdzić, że właściciel rzeczonego auta powinien mieć powody do radości. Za niecałe 9 tys. zł mechanicy z ASO wykonali niemal kompletny remont silnika. Problem w tym, że wydając na nowe BMW grupo ponad 220 tys. zł, raczej nikt nie zakłada konieczności wykonania remontu kapitalnego silnika po niecałych 90 tys. km przebiegu. Osobną kwestią jest też sprawa utraty wartości pojazdu.

Każdy rozsądny klient, przed zakupem takiego samochodu odwiedzi najbliższą Autoryzowaną Stację Obsługi. Czy nie zrezygnuje z transakcji, gdy dowie się, że przy przebiegu 90 tys. km do wymiany zakwalifikowano pół silnika?

Warto dodać, że jednostka napędowa N52 dwukrotnie - w latach 2006 i 2007 otrzymywała prestiżowy tytuł Najlepszego Silnika w kategorii pojemności między 2,0 a 2,5 l.

A co na to BMW?

O wyjaśnienie sprawy poprosiliśmy BMW Polska. Oto odpowiedź, jaką otrzymaliśmy z biura prasowego polskiego przedstawicielstwa niemieckiego koncernu.

"Witam, Pan (...) zgłosił w serwisie głośną prace silnika. Weryfikacja całego silnika, która klient otrzymał za darmo, wykazała podniesioną wartość luzów na trzonkach kilku zaworów.

Ze strony BMW Group Polska klient uzyskał nową kompletna głowicę o wartości około 13 000 PLN (cena gwarancyjna netto). Samochód jest z 2007 roku czyli w trakcie naprawy miał 4,5 roku i był 2,5 roku po upływie gwarancji.

W trakcie tej weryfikacji Dealer zasugerował klientowi wymianę kilku części, których wymiana nie była konieczna, ale można ją było wykonać przy okazji wymiany głowicy. W przypadku takich części jak na przykład układ rozrządu największą cześć kosztów stanowi koszt robocizny, którego przy okazji wymiany głowicy można było uniknąć.

Dlatego za zgodą Pana (...) został wymieniony łańcuch rozrządu, ślizgi łańcucha, pierścienie wałków rozrządu i panewki korbowodowe. Żadna z tych części nie wykazywała nadmiernego zużycia, o czym klient został poinformowany.

Zdecydował się on jednak na wymianę tych podzespołów, na co zostało podpisane zamówienie. Podsumowując: Taka naprawa po cenach retailowych kosztowałaby około 29 000 PLN. Klient finalnie ma zapłacić 6600 PLN za dodatkowe zamówienie oraz 2200 PLN za przegląd okresowy. Auto będzie gotowe do odbioru w tym tygodniu (...)"

Piotr Sielicki, Public Relations, PR Specialist, BMW Group Polska

Posłuchaj dziwnych dźwięków wydawanych przez silniki N52:

Dowiedz się więcej na temat: Nie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje