Wszystko może się zepsuć...

W zeszłym roku w Polsce ponad połowa wszystkich powiadomień Urzędu Ochrony Konkurencji i Konkurentów o produktach niebezpiecznych dotyczyła samochodów. Nowoczesne auta są więc najbardziej wadliwym produktem, jaki kupić może przeciętny obywatel.

Co ciekawe, wpadki dotyczyły nie tylko drobnostek typu wycieki płynu chłodniczego, ale też kwestii mających ogromny wpływ na bezpieczeństwo - mocowań foteli, łączników kolumny kierowniczej czy układu hamulcowego.

Reklama

Akcjom serwisowym nie ma się jednak czemu dziwić. Projektowanie komputerowe pozwoliło wprawdzie skrócić czas niezbędny do stworzenia nowego pojazdu, ale stało się to m.in. kosztem jazd testowych. Trzeba też pamiętać, że samochody to obecnie jedne z najbardziej skomplikowanych urządzeń dostępnych na rynku. Wpadki zdarzają się absolutnie wszystkim, niezależnie od tego, czy auto ma francuski, włoski, niemiecki czy japoński rodowód.

Na to, czy pojazd wolny jest od wad nie wpływa również jego cena. W zeszłym miesiącu Porsche przywołało do serwisów ponad 11 tysięcy egzemplarzy modelu panamera (wszystkie do tej pory sprzedane!). Niemieccy inżynierowie odkryli bowiem, że wadliwie zaprojektowano mocowanie pasów bezpieczeństwa.

Okazuje się jednak, że nie tylko Porsche musi wzywać swoje auta do serwisu. Na przymusową wizytę w ASO stawić się będzie musiało również 428 właścicieli lamborghini murcielago! Włoska firma poinformowała amerykańskie National Highway Traffic Safety Administration, że modele murcielago wyprodukowane w latach 2007-2008 mogą się... zapalić. Niebezpieczeństwo wynika z wadliwego mocowania pompy paliwowej. W samochodach istnieje możliwość wycieku paliwa, co może się zakończyć pożarem.

Usterka dotyczy 428 murcielago w wersji coupe i roadster sprzedanych na rynku amerykańskim. Defekt ognistego murcielago usunięty zostanie na koszt firmy.

Dowiedz się więcej na temat: Auta

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje