Twoje auto da się ukraść w kilka sekund. Na liście ponad 100 modeli!

Jeszcze kilka lat temu systemy bezkluczykowego dostępu zarezerwowane były dla aut premium. Dziś wyposażenie tego typu zamówić można nawet do popularnych pojazdów segmentu B. Niestety nowoczesna elektronika ułatwia życie nie tylko kierowcom, ale też złodziejom...

W marcu ubiegłego roku specjaliści z ADAC opublikowali wyniki testów 24 samochodów wyposażonych w system bezkluczykowego dostępu. Rezultaty były szokujące - każde z aut udało się otworzyć i uruchomić bez forsowania zamków. Od tej pory lista przebadanych przez Niemców modeli wydłużyła się do ponad 100 pozycji obejmujących samochody trzydziestu różnych marek. Czy producentom udało się rozwiązać problem sygnalizowany przez specjalistów od  zabezpieczenia pojazdów?

Systemy bezkluczykowego dostępu - niezależnie od tego czy wykorzystują karty kodowe, czy wbudowane w kluczyki transpondery - pracują w oparciu o fale radiowe. Producenci samochodów stosują różne urządzenia nadawczo-odbiorze, z których większość pracuje na częstotliwościach od 125 kHz do 433 MHz. W jaki sposób radzą sobie z nimi złodzieje?

Reklama

Stosowana przez nich sztuczka polega na wydłużeniu do kilkuset metrów zasięgu sygnału generowanego przez kluczyk lub kartę kodową. Dla elektronika zbudowanie urządzenia wzmacniającego fale radiowe przy wykorzystaniu ogólnodostępnego sprzętu nie stanowi najmniejszego problemu. Specjalistom z ADAC - dla celów testowych - udało się zmontować tego typu urządzenia za 100 euro, czyli około 400 zł! W jaki sposób złodzieje oszukują zabezpieczenia?

Załóżmy, że osoba wyposażona we wzmacniacz sygnału zbliży się do nas w kawiarni, kinie czy sklepie. To wystarczy, by przechwycić sygnał naszego kluczyka i wysłać go do - wyposażonego w podobne urządzenia - wspólnika znajdującego się przy aucie. W takim przypadku podstawiony złodziej otwiera pojazd tak samo, jak kierowca. Wystarczy jedynie pociągnąć za klamkę!

Efekty testów ADAC trudno określić innym słowem, jak tylko "szokujące". Specjalistom udało się otworzyć wszystkie z przeszło setki testowanych samochodów! Jakby tego było mało, w każdym - bez przeszkód - można było uruchomić silnik i odjechać!

Taka kradzież nie budzi żadnych podejrzeń. Podstawiony kierowca podchodzi do samochodu, otwiera go i odjeżdża bez konieczności forsowania zamków czy stacyjki. Warto dodać, że złodziej nie naraża się na unieruchomienie jednostki napędowej, jeśli oddali się poza zasięg nadawanego przez wzmacniacz sygnału. W trosce o bezpieczeństwo (np. awaria kluczyka w trakcie manewru wyprzedzania) producenci nie stosują systemów unieruchamiających silnik po "zgubieniu" sygnału. Samochód generować będzie jedynie sygnały ostrzegawcze o "zgubieniu" kluczyka. Oczywiście, po wyłączeniu zapłonu uruchomienie silnika nie będzie już możliwe.

Specjaliści z ADAC udowodnili jednak, że - w zdecydowanej większości przypadków - możliwe jest np. zatankowanie auta przy pracującym silniku i dalsza jazda. Oznacza to, że złodzieje dojechać mogą samochodem do "bezpiecznego" lokalu, gdzie zawodowcy będą mieli wystarczająco dużo czasu na sforsowanie fabrycznych zabezpieczeń.

W naszej galerii znajdziecie pełną listę marek i modeli, których otwarcie i uruchomienie nie sprawiło specjalistom z ADAC większych trudności.

Paweł Rygas

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje