Testujemy używane: Primera 1.6 16V

Samochody z kraju kwitnącej wiśni mają u nas równie wielu zwolenników, co przeciwników. Jedni wytykają im brak indywidualności, inni zaś wychwalają pod niebiosa niezawodność. A jak jest w rzeczywistości? Którzy z nich są bliżej prawdy? Cóż, jak to zwykle bywa racja leży po środku…

Tym razem przyglądniemy się nissanowi primierze 1,6 16V.

Reklama

Nadwozie

Ten model Nissana (oznaczenie p10) swoją europejską premierę miał w 1990roku. Nadwozie prezentuje typowe dla japońskich samochodów z lat dziewięćdziesiątych podejście do kwestii stylistyki. Kształty są proste a linia auta wieje nudą. Obiektywnie rzecz biorąc projektanci się raczej nie popisali i można nawet odnieść wrażenie, że Primera to tylko nieco bardziej wyrośnięty Sunny.

Najpopularniejszy w naszym kraju jest dysponujący 480litrowym bagażnikiem sedan. Oprócz niego oferowano także pięciodrzwiowego liftbacka oraz przeciętnej urody kombi. Trzeba jednak przyznać, że pozbawione ekstrawagancji kształty znacznie opóźniły proces starzenia się samochodu. Dzięki temu ładnie utrzymana Primera P10 także dzisiaj wygląda w miarę atrakcyjnie.

Wnętrze

W środku widać, że projektantom zabrakło nieco polotu. Monotonnie czarna (lub szara) deska rozdzielcza swoją urodą na pewno nikogo nie zachwyci. Cóż, styliści mieli tutaj po prostu najmniej do gadania. Priorytetem była funkcjonalność a nie modne czy atrakcyjne kształty. Na szczęście, co do tej pierwszej, nie można mieć praktycznie żadnych zastrzeżeń. Wszystko umieszczone jest dokładnie tam, gdzie byśmy sobie tego życzyli, dzięki czemu obsługa urządzeń jest banalnie prosta. Kabina Primery oferuje przyzwoite warunki podróżowania. Cztery osoby pomieszczą się tutaj wygodnie, a w razie konieczności także i piąta nie powinna za bardzo narzekać. Przednie fotele należą do naprawdę wygodnych, oferują także odpowiednie podtrzymywanie ciała w zakrętach. Tylna kanapa również jest obszerna, chociaż jak na tę klasę samochodu miejsca na nogi jest niezbyt wiele.

Istotną zaletą auta jest duża liczba praktycznych schowków. Do dyspozycji jest np. pólka pod kierownicą, czy otwierany podłokietnik.

Pierwsze roczniki Primery nie grzeszyły ogromem wyposażenia. Samochody okrojone były praktycznie ze wszystkiego i nawet wspomaganie kierownicy stanowiło rarytas. Na szczęście z biegiem lat standard znacznie się poprawił. Bogatsze wersje miały między innymi 2 poduszki powietrzne, ABS, wspomaganie, klimatyzację czy przyjemną, welurową tapicerkę.

Pochlebne opinie zbiera przedział bagażowy. 480 litrów to dobry wynik, zwłaszcza, że zawiasy nie wnikają do wnętrza a kształt kufra czyni go dosyć „ustawnym”. Problem pojawia się dopiero, gdy chcemy przewieźć jakieś dłuższe przedmioty. Dzieje się tak za sprawą wąskiej luki, jaka powstaje po złożeniu oparć tylnej kanapy.

Silnik

Silnik dysponujący 102 KM mocy i spora masa są raczej małżeństwem z rozsądku a niżeli z miłości. Spalanie kształtuje się na przyzwoitym poziomie(średnio ok. 8 l/100km), ale w tym związku brakuje niestety emocji. Ponieważ maksymalna moc jest uzyskiwana dopiero przy 6000obr/min. motor jest raczej niechętny do nadawaniu autu odpowiednich przyspieszeń. Jeżeli więc lubimy jeździć dynamicznie należy go „kręcić” naprawdę wysoko. Wtedy jednak do naszych uszu dochodzić będzie raczej mało przyjemny głośny „ryk”. W codziennej jeździe silnik sprawdza się dobrze, ale wyprzedzanie z kompletem pasażerów na pokładzie potrafi wprawić go w „zadyszkę”.

Wrażenia z jazdy

Wnętrze wyciszone jest przeciętnie i w kabinie dość wyraźnie słychać dźwięk silnika. Nie najlepiej pracuje także wspomaganie kierownicy, które jest nieco za słabe. Mniej doświadczeni kierowcy mogą mieć także problemy z parkowaniem tyłem. Linia bagażnika poprowadzona jest nisko, przez co początkowo trudno jest ocenić ilość miejsca za samochodem.

Są to jednak jedyne mankamenty, jakie udało mi się zauważyć. Pozycja za kierownicą jest wygodna, a widoczność do przodu i na boki wzorowa. Samochód cechuje się także dobrą zwrotnością.

Zawieszenie pracuje miękko i komfortowo. Jazda po dziurach nie jest, więc utrapieniem. Nissan dobrze czuje się także w zakrętach. Precyzja prowadzenia jest odpowiednia a niewielka podsterowność prawie niezauważalna. Nawet, jeśli w szybkim zakręcie nagle zdejmiemy nogę z gazu, Primera okaże się niewzruszona i dalej podążać będzie zadanym torem jazdy.

Podsumowując

Kierowcy z żyłką sportowca, na pewno narzekać będą na ospały silnik, jednak w roli spokojnego, rodzinnego auta Primera 1,6 16V sprawdzi się lepiej niż dobrze. Przy tej masie przydałoby się wprawdzie jakieś 30KM więcej, ale niedobór mocy rekompensuje niskie zużycie paliwa. W trasie, może ono spaść do poziomu 6 litrów/100km, a w mieście nawet zimą nie powinno przekroczyć 9l/100km.Samochód oferuję także sporą przestrzeń dla pasażerów i obszerny bagażnik.

Jak wygląda kwestia awaryjności tego modelu? Po japońsku! Nawet z przebiegiem 200 tys. km Primery rzadko, kiedy wykazują oznaki zużycia. Wnętrze, silniki i skrzynie biegów bez trudu radzą sobie z tysiącami przebytych kilometrów.

Do słabszych punktów należy natomiast podwozie, które przez stan naszych dróg codziennie wystawiane jest na ciężką próbę. Od czasu do czasu na blacharce mogą się niestety pokazać rdzawe wykwity. W mocno wyeksploatowanych egzemplarzach pojawiają się też defekty skrzyni biegów – pod dużym obciążeniem „wyskakuje” piątka.

W porównaniu z niemiecką czy francuską konkurencją Nissan zwłaszcza w kwestii niezawodności wypada bardzo dobrze. Jest przeciętny zarówno, jeżeli chodzi o komfort, ilość miejsca, czy stylistykę, ale w kategorii niezawodność króluje niepodzielnie. Ceny oryginalnych części potrafią odstraszyć, jednak prawdopodobieństwo, że naprawdę będziemy ich potrzebować jest małe. Jeżeli więc szukacie niezawodnego, rodzinnego pojazdu to Primera, nawet w podstawowej wersji silnikowej może okazać się bardzo trafnym wyborem.

Paweł Rygas

Dowiedz się więcej na temat: Auta | wspomaganie | samochody | silnik

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje