Polskie kuszenie Hyundaia

Ważą się losy lokalizacji przyszłej fabryki koreańskiego Hyundaia. Warte ponad 1 mld dolarów zakłady miałyby produkować ok. 300 tys. aut rocznie. Pracę w nich znalazłoby ok. 4 tys. osób, a w zakładach kooperujących - kilkanaście tysięcy.

Koreańczycy wahają się jeszcze, czy swą nową fabrykę zlokalizować w Polsce, czy na Słowacji. Gdyby wybrali Polskę, do wyboru są trzy miejsca: Radomsko, Krzywa pod Legnicą i podwrocławskie Kobierzyce.

Reklama

Wójt Kobierzyc przekonuje, że jego działka ma najwięcej atutów - znakomitą sieć komunikacyjną drogową (autostrada A-4 i droga z Czech do Warszawy) i kolejową, dostęp do wszystkich mediów, bliskość Wrocławia (baza naukowa, kulturalna i sportowa).

- Inwestor, wybierając dwa kraje, a tym bardziej Polskę, wybierze ofertę najlepszą, a tą najlepszą - skromnie mówiąc - jest oferta moja - mówi Ryszard Pacholik, wójt Kobierzyc.

Jedną z podstawowych zalet jest też dostęp do wykwalifikowanej kadry, jaką zapewnia Politechnika Wrocławska. Rektor uczelni mówi, że może natychmiast zapewnić Hyundaiowi kadrę na najwyższym poziomie.

Fabryka to ogromna szansa dla całego regionu, dlatego w walkę o jej lokalizację na Dolnym Śląsku zaangażował się zarówno urząd marszałkowski, jak i polski rząd - bez tego nie ma żadnych szans na przekonanie Koreańczyków do Polski.

Dowiedz się więcej na temat: kusza | NL

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje